Akvile Sileikaite: Pasjonują nas ludzie renesansu

fot. arch. artystki

Jak to jest, kiedy artysta jest dopiero na początku swojej artystycznej drogi? Kiedy, jak gdyby, wszystko jeszcze jest możliwe? Kogo o to zapytać? Myślę, że nie artysty spełnionego, bo jego odpowiedź będzie tylko wspomnieniem, będzie pod wpływem już podjętych decyzji i tego, co się stało niezależnie od nich. Dlatego pytam o to Akvile Sileikaite, młodą artystkę z Litwy, która studiuje muzykę w Szwajcarii, ale to nie wszystko, czym się zajmuje.

Władysław Rokiciński: O ludziach wszechstronnie utalentowanych i czynnych na wielu polach mówi się: ludzie renesansu. Przynajmniej w języku polskim istnieje takie określenie. I jest to raczej komplement. Ale jest też osąd przeciwny: bez specjalizacji nie ma perfekcji.

Akvile Sileikaite: Dziękuję za komplement.
Pytanie jest trudne i wyjątkowo złożone, a ja całkowicie rozumiem obie strony. Z jednej strony, życie obecnie jest wyjątkowo pełne nowych technologii, informacji, doświadczeń i wielu innych rzeczy, co wymaga raczej precyzyjnej i porządnej wiedzy o szczegółach. Im bardziej ktoś się interesuje swoją dziedziną, im dłużej się uczy - tym bardziej staje się to specjalistyczne. Żeby jednak rozumieć otrzymywane informacje – osoba ta powinna raczej być otwartą na szersze postrzeganie tematu. To tak działa.
To samo jest w dziedzinie sztuki. Nie jest tak, że ktoś interesuje się tylko muzyką, albo tylko sztukami wizualnymi. Teraz jest tak, że ktoś specjalizuje się tylko w muzyce barokowej, albo tylko w okresie romantyzmu. Albo jeszcze bardziej ekstremalnie : tylko w Chopinie, tylko w Liszcie, albo tylko w Szubercie. I z jednej strony robi naprawdę wrażenie, jak ludzie w to wchodzą ze swoją pasją i wiedzą o tym tak dużo, ponieważ masa wszelkiego rodzaju informacji, które teraz można zdobyć, jest nieograniczona. Z drugiej jednak strony, dlaczego wciąż tak pasjonują nas ludzie renesansu? Ponieważ mieli oni swoje zmysły otwarte na to wszystko, co było wokół nich. Byli ciekawi świata wokół siebie. Z jednej strony jest nam teraz łatwiej, ponieważ mamy o niebo więcej informacji, niż oni mieli, ale z drugiej strony jest to bardziej skomplikowane, ponieważ w tej kolosalnej ilości danych musimy znaleźć informację, która jest nam potrzebna. Tak więc znowu się zdarza, że ludzie interesują się więcej niż jedną dziedziną.
Wiem sama, że są tematy, którymi jestem wysoce zainteresowana, ale jestem też zbyt ciekawa, by nie próbować innych obszarów, które mnie ekscytują. Ludzie są teraz tak różni w swoich charakterach i potrzebach, że to jest rzeczywiście dobry czas, żeby wybierać, co jest dla nas lepsze.
A ostatecznie i tak na jedno wychodzi. Jeśli jest się dobrym we wszystkim, co się robi, nie ma znaczenia, czy przedmiotem naszego zainteresowania jest tylko francuski barok, czy też parę dziedzin sztuki, którym chce się poświęcać czas. Jeśli jesteś szczęśliwy i odnosisz sukces robiąc to... To dlaczego nie?

Zawsze tak było w Pani przypadku? Od czego się zaczęły Pani artystyczne pasje?

Z tego, co pamiętam lub co mówią mi rodzice, to tak. Było nawet gorzej: chodziłam na tenis, taniec, krótko na jogę itd. Teraz jest troszeczkę lepiej.
A od czego to się zaczęło... Byłam wrażliwa na dźwięki wokół mnie. Trochę później, kiedy sama zaczęłam poszukiwać, w czym czuję się najlepiej, odkryłam, że były to kolory. Kolory w muzyce (jako dźwięki) i w obrazach były czymś najlepszym dla mnie. Ale, co ciekawe, kiedy fotografuję, wolę zdjęcia czarno-białe. Dla mnie mają one więcej wyrazu same w sobie.


fot. arch. artystki

W muzyce i malarstwie ma już Pani konkretne artystyczne dokonania, prawda? A co z ich trzecią siostrą, najmłodszą, fotografią?

To prawda. Wygrałam już parę konkursów muzycznych i w dziedzinie sztuk plastycznych, miałam też już wystawy indywidualne.
Co do fotografii, to ciekawiła mnie ona zawsze, ale dopiero nie tak dawno temu, jakieś 4 lata, zaczęłam się w nią zagłębiać. Książki, praktyka, warsztaty, lekcje, nagrania wideo, oglądanie prac innych fotografów... Wszystko mnie inspiruje i sprawia, że się uczę. Ale najlepszą nauką jest praktyka.
Obecnie, moje prace fotograficzne zaczynają już, krok po kroku, znajdować klientów: a to wykonywanie reportaży z różnych wydarzeń (najczęściej koncertów), a to portrety, w tym portrety muzyków.

Zaryzykowałbym jednak stwierdzenie, że muzyka dominuje: w Zurichu studiuje Pani grę na fortepianie. Czy z muzyką wiąże Pani swoją przyszłość?

Tak, obecnie to muzyka zajmuje na pewno największą część mojego życia. To jest też przyczyną, że czasami brakuje mi czasu na malowanie, czy na projekty fotograficzne, które chodzą mi po głowie. Ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że tylko muzyka jest tym, czym chciałabym zajmować się w przyszłości. Cieszę się życiem, zajmując się tym wszystkim, co lubię. Mam nadzieję, że uda mi się robić tak dalej.

Nie jestem artystą, nie wiem, co jest artyście najbardziej potrzebne: jakie umiejętności, jaką iskrę Bożą, jeśli wolno mi tak powiedzieć. Właśnie, ta iskra, jak to działa? Czy jest tak, że w każdej z dziedzin sztuki, którą Pani zna i uprawia, rodzaj przeżycia, które prowadzi do powstania dzieła, jest inny? Kogo mam o to zapytać, jeśli nie Panią? Pani zna to, że tak powiem, od środka.

To wymaga pasji. Prawdopodobnie większość artystów powie, że jest to ciężka praca i że niezbędne jest organizowanie sobie czasu na najwyższym poziomie. Jest też masa ukrytych rzeczy, których słuchacz / widz / czytelnik itd. nie widzi. Nie mamy ustalonych godzin pracy w ciągu dnia, co może robić i takie wrażenie: „O, to możecie nic nie robić przez cały dzień!”... Ale OK. Dzień muzyka zaczyna się nieraz o 8:00, a kończy o 23:00 - czasami o tej porze wraca się do domu, po próbach lub koncertach. Obejmuje też obłędną ilość godzin ćwiczeń samemu. Czasami słyszymy: „To znaczy, że macie nuty i możecie grać cokolwiek w tym czasie, czy tak?” No nie, jeśli chcesz grać na dobrym poziomie. Są też próby z innymi muzykami, z zespołami, z orkiestrą, odpowiadanie na listy organizatorów koncertów, ogarnianie programów koncertowych, harmonogramów prób i wiele innych rzeczy... Nie wspominając o tym, że musimy znać kontekst powstania utworów, które będziemy grali, tło życia kompozytorów, a to oznacza czytanie, szukanie informacji o danym okresie, stylu itd. I tak jest przez siedem dni w tygodniu. Przecież ludzie chcą pójść na koncert lub wystawę także w weekend, czyż nie tak?
Chciałabym także zauważyć, że praca muzyka w dużym stopniu przypomina pracę sportowca: my również używamy naszego ciała i mięśni wyjątkowo intensywnie, nie możemy robić sobie długich przerw, musimy pozostawać w formie. Potrzebujemy także treningu psychologicznego. Ale to jest osobny temat, bardzo obszerny.
Kiedy publiczność przychodzi na wydarzenie artystyczne, nie powinna myśleć, że zapłaciła tylko za te dwie godziny obcowania z kulturą. Każdy widz czy uczestnik płaci za całą pracę, która była przedtem.
Podsumowując, jestem głęboko przekonana, że fraza Alberta Einsteina: „Geniusz to 1% talentu i 99% ciężkiej pracy” jest zdecydowanie prawdziwa. A oprócz tego wszystkiego, musimy jeszcze być wrażliwymi na otaczający nas świat.


Fot. P. Ketterer

Koncertuje Pani razem z francuską saksofonistką, Valentine Michaud, jesteście koleżankami ze studiów, prawda? Jak doszło do tej współpracy?

Tak, mamy teraz mocno pracowity czas razem, z czego jestem wyjątkowo zadowolona!

Byłyśmy koleżankami ze studiów w Zürcher Hochschule der Künste, ona właśnie je zakończyła, ja wciąż jeszcze studiuję. Nasze spotkanie było zupełnie zwyczajne, spotkałyśmy się na dniach otwartych dla studentów zagranicznych na naszej uczelni. Po jakiejś chwili ona powiedziała, że na ogół nie ma pianistów, którzy przyszliby do saksofonisty z pytaniem: chcesz, byśmy grali razem? Jest tak, bo repertuar dla duetów w składzie saksofon i fortepian jest wyjątkowo trudny, toteż Valentine myślała, że ja albo nie wiem co robię, albo jestem zupełną wariatką.

Macie już wspólny plan koncertów, czy na razie za wcześnie o tym mówić?

Tak, mamy. Miałyśmy już kilka koncertów razem w 2018, mamy też plany na rok 2019. A także kilka więcej pomysłów na inne wspólne projekty. Zdobyłyśmy drugą nagrodę w Międzynarodowym Konkursie Muzyki Kameralnej Salieri-Zinetti we Włoszech, a to oznacza, że czeka nas kilka więcej koncertów za granicą.

Szczęśliwa czuję się także dlatego, że mam możliwość grać z wieloma innymi muzykami, zespołami i orkiestrami w różnych krajach, w różnych projektach, niektóre z nich już zostały zaaranżowane na 2020 rok.
I wciąż mam nadzieję, że będę miała choć trochę więcej czasu na moje inne projekty, te dotyczące malarstwa i fotografii.

Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

WYWIAD W JĘZYKU ANGIELSKIM

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów