Banki, zegarki, czekolada i… opera

Jacek Kornak: Skojarzenia ze szwajcarskim Zurychem mogą być dość przyziemne: banki, zegarki i czekolada. Jednak dla melomanów stolica kraju franka to miasto opery. Budynek Opernhaus Zürich czaruje neoklasycystyczną elegancją oraz neo-rokokowym przepychem wnętrz. Ale to nie sam budynek przyciąga do Zurichu wielbicieli opery z całego świata, lecz wielkie gwiazdy operowe, które występują tutaj regularnie.

 

Na obecne lato Opernhaus Zürich przygotował nową produkcję opery Vicenzo Belliniego “I Capuleti e i Montecchi” z Joyce DiDonato w roli Romea. Ta pochodząca z 1830 roku opera jest bezsprzecznie jednym ze szczytowych osiągnięć bel canta. Reżyserii nowej produkcji tej opery podjął się Christof Loy, natomiast od strony muzycznej przedstawienie przygotował Fabio Luisi. W rolę Julii wcieliła się Olga Kulchynska. Jako jej ojciec Capellio wystąpił Alexei Botnarcius. W roli Tebalda usłyszeliśmy Benjamina Bernheima, natomiast w roli Lorenzo Roberto Lorenziego.

 

Liczy się tylko miłość

Loy przeniósł tę operę do Włoch w latach 60. Capuleti oraz Montecchi to rywalizujące ze sobą rodziny mafijne. Loy jest jednym z najwybitniejszych reżyserów naszych czasów i w tej produkcji to udowodnił. Jego “I Capuleti e i Montecchi” to niezwykle poruszające dzieło zrobione z największą starannością, jeśli chodzi o ruch sceniczny, światła, scenografię i samą dramaturgię. Często reżyserzy mają ciekawe pomysły lecz zbyt mało uwago poświęcają szczegółom. Loy nie zamienia swojej historii Romea i Julii w operowy traktat filozoficzny. Tutaj nie chodzi o wyrażenie abstrakcyjnej głębi, lecz pasji dwojga młodych ludzi. Loyowi udało się to rewelacyjnie. Jego “I Capuleti e i Montecchi” w poruszający sposób oddają zagubienie i miłość, które są głównymi tematami opery. Jest to subtelna, zmysłowa i elegancka produkcja. Muzycznie produkcja ta przekroczyła moje oczekiwania. Luisi rewelacyjnie rozpracował orkiestrację Belliniego, wydobywając z tej muzyki bogactwo barw i emocji. Pod jego batutą było to bel canto najwyższej próby.

 

DiDonato = mistrzostwo świata

Olga Kulchynska to młoda ukraińska śpiewaczka, która dopiero niedawno zadebiutowała na deskach teatru Bolshoi, jednak dzięki niezwykłemu urokowi swojego głosu oraz niepowtarzalnej ekspresji obecnie wykonuje ona już czołowe role w teatrach takich jak Liceu w Barcelonie czy też Opernhaus Zürich. Pomimo że niektóre koloratury nie były idealnie przez nią wyartykułowane, to Kulchynska wykreowała przejmującą rolę Julii. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o Bernheimie, który stworzył wspaniałą rolę Tebalda. Bernheim ma głos o nieco lirycznej barwie, który dzięki swojej elastyczności świetnie pasuje do bel canta. Jednak niekwestionowaną gwiazdą wieczoru była Joyce DiDonato. To właśnie dzięki niej przez długo czas nie zapomnę tego przedstawienia. DiDonato śpiewała z ogromną pasją połączoną z mistrzowską wirtuozerią wokalną. Aby posłuchać takiej artystki z pewnością warto pojechać do Zurichu, albo nawet na koniec świata.

 

Napój miłosny bez emocji

Kolejną gwiazdą operową, która w letnie wieczory przyciąga melomanów do Opernhaus Erich, jest Diana Damrau. Obecnie możemy ją usłyszeć w Zurichu w roli Adiny w operze Gaetano Donizettiego „L’elisir d’amore”. Jako Nemorino towarzyszy jej Pavol Breslik. W pozostałych rolach śpiewają Massimo Cavaletti i Lucio Gallo. Przedstawienie to wyreżyserował Grischa Asagaroff, natomiast za pulpitem dyrygenckim stanął Giacomo Sagripanti. „Napój miłosny” Donizettiego to dość błaha operowa komedia, pełna pięknych melodii i wirtuozerskich arii, które na długo pozostają w naszych głowach. Zapewne najbardziej znaną arią z tej opery jest „Una furtiva lagrima” – obowiązkowa pozycja w repertuarze każdego ambitnego tenora. Pavol Breslik poradził sobie z nią dość dobrze, choć momentami miałem wrażenie, że mógłby on wykonać ją nieco bardziej śpiewnie, lżej. Breslik był uroczym Nemorino. Swoją rolę wykonał on nie tylko wokalnie bez zarzutu, ale zarazem był on świetny aktorsko, zabawny i czarujący, czyli taki jak powinien być Nemorino. Damrau to gwiazda operowa pierwszej próby. Ma ona za sobą sporo nagrań oraz występy na najważniejszych deskach operowych na świecie. Od takiej śpiewaczki oczekuje się sporo. I pomimo, że jej Adina była zaśpiewana technicznie bez zarzutu, to miałem wrażenie, że jej głos nie był tak wyrazisty i pełny, jak jeszcze kilka lat temu. Damrau posiada piękny głos, a bel canto ma we krwi. Jej Adina była wykonana naturalnie, lekko i śpiewnie, ale mimo to miałem wrażenie, że śpiewaczka ta miała w swojej karierze znacznie lepsze wykonania. Muzycznie bardzo dobrze poprowadził orkiestrę Sagripanti. Pod jego batutą muzyka Donizettiego była pełna lekkości i humoru. Inscenizacja Asagaroffa przerysowana, bajkowa była poprawna, ale nie wywołała zapewne w nikim większych emocji.

 

Z Zurichu dla Presto Jacek Kornak

 

Galeria zdjęć:
[gallery]2170[/gallery]

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (3 głosów)