Bartosz Głowacki: Myślę, że Bach chciałby usłyszeć swoje utwory wykonywane na akordeonie

fot. arch. artysty

Bartosz Głowacki wydał ostatnio swój pierwszy solowy album „Genesis” w wytwórni DUX. O najnowszym nagraniu, kolejnych projektach i życiu muzyka imigranta opowiada w rozmowie z Jackiem Kornakiem.

Jacek Kornak: Właśnie wyszedł Twój pierwszy solowy album. Znajdziemy na niej wybuchową mieszankę od baroku poprzez muzykę współczesną po tango. Czy nie łatwiej byłoby sprzedać płytę, nagrywając np. samego Piazzollę?

Bartosz Głowacki: Zapewne masz rację, łatwiej byłoby sprzedać album z tangami niż z muzyką współczesną, ale ponieważ jest to moje pierwsze solowe nagranie, chciałem przez nie przedstawić siebie, swój charakter jako muzyka.

To album bardzo odważny, bo poza utworami np. Scarlattiego czy Rameau, które większości melomanów zapewne przypadną do gustu, są tutaj utwory wymagające skupienia. Václav Trojan, Sofia Gubaidulina, Arvo Pärt czy też Victor Vlasov to nie tylko kompozytorzy wymagający wiele od wykonawcy, ale też od słuchacza.

Ja po prostu dobrze się czuję w różnych stylach muzycznych. Mimo to myślę, że album ten ma jedność brzmieniową. Dla mnie ważniejsze jest to, aby zaprezentować muzykę, która jest bogata, interesująca, niż stworzyć kolejny album monograficzny, poświęcony jednemu kompozytorowi.

Przyznam, że po raz pierwszy zetknąłem się na Twoim albumie z utworem Victora Vlasova „Five Views on Gulag State”. Nie wydaje się to typowym utworem na akordeon.

Ważne jest, żeby wyjść poza schemat utożsamiania akordeonu z tangiem lub muzyką ludową. Vlaslov miał dobre wyczucie akordeonu i bogactwa brzmieniowego tego instrumentu. A co ważniejsze - to kompozycja intensywna emocjonalnie. Oddaje bagaż doświadczeń człowieka żyjącego w systemie totalitarnym. Poza tym to po prostu dobrze napisana i piękna muzyka.

Akordeon to specyficzny instrument. Na fortepian wielcy kompozytorzy napisali niezliczone utwory, podobnie ze skrzypcami. Oczywiście jest wiele utworów na akordeon, ale nie są one tak dobrze znane ani też równie często wykonywane. Czy nie zazdrościsz czasem kolegom pianistom?

Akordeon z pewnością jest specyficzny. To instrument, który wymyka się podziałom na muzykę klasyczną i popularną. Jak wiemy, w Polsce było wiele muzyki ludowej wykonywanej na akordeonie. W Ameryce Południowej akordeon zrobił karierę jako instrument akompaniujący do tanga, ale jest też wiele ciekawej muzyki napisanej na niego w XX i XXI w. Akordeon jest instrumentem rozwijającym się, który ma w sobie pewną świeżość przyciągającą współczesnych kompozytorów.

Mówisz, że akordeon ma w sobie świeżość, ale zarazem wielu Polakom kojarzy się on przede wszystkim z muzyką folkową.

W Polsce to skojarzenie jest dość silne, ale w innych krajach już niekoniecznie. W Londynie, gdzie mieszkam, akordeon był odkryty stosunkowo niedawno i nie ma jeszcze jasno określonego miejsca w muzycznej wyobraźni. Publiczność w Londynie, przychodząc na występ akordeonisty, nie ma wyraźnych oczekiwań i można im przedstawić ambitny utwór współczesny. Ludzie tutaj są ciekawi akordeonu, dlatego właśnie mam możliwość zaprezentowania im różnorodnego repertuaru na ten instrument, który sięga od transkrypcji utworów barokowych poprzez jazz aż po pop.

Ty, jak się wydaje, nie masz jednego stylu, w którym się specjalizujesz. Świetnie odnajdujesz się w muzyce klasycznej, ale także popularnej. Jak wybierasz utwory? Co sprawia, że wchodzisz w jeden projekt, a inny odrzucasz?

Nie mam jednej reguły. Fascynuje mnie akordeon i muzyka, która jest pisana na ten instrument. Poza tym cały czas się uczę, poznaję nowych twórców, chętnie wchodzę w niekonwencjonalne projekty. Nie chcę się zamykać w jednym nurcie i specjalizować np. w baroku. Szukam dobrej muzyki ponad granicami gatunków i stylów. Poza tym jest też aspekt praktyczny. Jako muzyk muszę przeżyć w Londynie, który jest fascynującym, ale też niezwykle trudnym miejscem dla muzyków.

To nieco zaskakujące, bo wydaje się, że Londyn ma do zaoferowania artystom jeśli nie wszystko, to przynajmniej bardzo wiele.

Londyn oferuje muzykom więcej możliwości rozwoju niż inne miejsca w Europie. Tutaj jest niezliczona liczba projektów. Możliwości zaprezentowania się publiczności są ogromne, ale zarazem Londyn jest miastem agresywnym, gdzie konkurencja i presja są równie duże. Mam możliwość grania ciekawych utworów, wejścia w interesujące przedsięwzięcia, ale zarazem nie jest łatwo przetrwać. Do Londynu przyjeżdżają młodzi, ale także doświadczeni artyści z całego świata. To miasto to artystyczna dżungla. Młodemu muzykowi imigrantowi oferuje szanse, ale jest też pełne niebezpieczeństw.

Jednak pomimo tych wyzwań jesteś w Londynie. Jakie jest to życie muzyka imigranta i co sprawia, że jednak wciąż nie wracasz do Polski?

Tutaj, żeby się utrzymać, muszę grać wszystko. Czasem gram rzeczy, które wcześniej nawet nie przyszłyby mi do głowy. To również jest częścią mojej edukacji. Jeśli mnie ktoś zapyta, czy dołączę to projektu z muzyką, której nigdy nie grałem, to czasem z pragmatyzmu, ale najczęściej z chęci zdobycia nowych doświadczeń powiem: tak. Londyn wypycha artystów poza strefę, w której czują się komfortowo. To miejsce, gdzie można spotkać najwybitniejszych artystów, współpracować ze znakomitymi muzykami. To też miejsce, w którym można się łatwo zgubić jako człowiek i jako muzyk.

Czy mieszkając w Londynie, gdzie spotykasz się z muzykami z całego świata, myślisz, że muzyka nie ma granic i jest uniwersalna, czy jednak każdy gdzieś niesie w sobie własne korzenie?

Myślę, że muzyka jest językiem uniwersalnym. Jednak mam głębokie poczucie, że jako muzyk mam w sobie określoną wrażliwość, która pochodzi w znacznej mierze z dzieciństwa, miejsca, gdzie się wychowałem. Moje muzyczne wybory na pewno wynikają z tego, kim jestem. Noszę w sobie swoją małą ojczyznę. Bardzo lubię grać polską muzykę. Cieszy mnie też, że utwory Kilara, Pendereckiego albo Góreckiego stały się częścią klasyki i są wykonywane w Londynie i na całym świecie. W Wielkiej Brytanii ludzie już znają tych twórców. Ja zawsze cieszę się, gdy mam możliwość wykonywać polską muzykę i mam nadzieję, że pojawi się więcej transkrypcji dzieł wspomnianych kompozytorów na akordeon.

Czy jest coś, czego byś nie zagrał?

To trudne pytanie. Znacznie łatwiej mi powiedzieć, co bym bardzo chętnie wykonał. Czekam na kolejne transkrypcje muzyki barokowej. Myślę, że ta muzyka bardzo dobrze brzmi na akordeonie. Utwory barokowe mają proste melodie, ale niezwykle ciekawe formy, rytmy. Ich materiał polifoniczny wydaje się idealny dla tego instrumentu. Czasem myślę, że Bach chciałby usłyszeć swoje utwory wykonywane na akordeonie. Był to kompozytor bardzo otwarty, który sam pisał wiele transkrypcji dzieł innych twórców swojej epoki. Funkcją transkrypcji znanych utworów jest również przyciąganie słuchaczy i popularyzowanie akordeonu. Mam natomiast pewien problem z muzyką romantyczną. Ona ma zupełnie inne brzmienie. Jeśli zatem miałbym wskazać coś, czego bym nie zagrał, to utworów Chopina.

Jak przekonałbyś kompozytora do napisania utworu na akordeon?

Nie muszę specjalnie przekonywać. Wielu kompozytorów w czasie ostatnich dekad stworzyło utwory na akordeon. Instrument ten zaczął się pojawiać w XX w. nawet w operach. Warto przywołać tutaj choćby „Wozzecka” Berga lub „Juliettę” Martinů, a w ostatnich latach „Hamleta” Deana oraz „Powder Her Face” Adèsa. Myślę, że współczesnych twórców akordeon może interesować, gdyż ma on świeże brzmienie. Kompozytorzy, którzy szukają nowych brzmień, piszą na ten właśnie instrument. To instrument wciąż rozwijający się, który nie jest jeszcze zaklasyfikowany w żadnej konkretnej szufladce.

Na koniec pytanie o Twoje marzenia muzyczne.

Jednym z moich muzycznych marzeń jest to, aby Paweł Mykietyn skomponował coś na akordeon. Bardzo lubię jego muzykę i mam nadzieję, że pewnego dnia będę mógł zagrać jego utwór.

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów