Bartosz Olszewski: Muzyka daje nam "kopa"

Trener biegania Bartosz Olszewski, fot. archiwum B.O.

Bartosz Olszewski zaprasza na premierę Koncertu Muzyki Filmowej - Sport Celebration 15 grudnia w COS Torwar w Warszawie (Zapowiedź TUTAJ). Z trenerem i autorem bloga o bieganiu warszawskibiegacz.pl rozmawiam o sporcie, muzyce i sztuce motywacji.

Maria Nowrot: Jakie wartości promuje sport? 

Bartosz Olszewski: Trudno mi wymienić wszystkie, jest ich tak wiele. Te najważniejsze to pracowitość, silna wola i przede wszystkim pokora. Sportowcy wiedzą, jak wiele pracy i wysiłku kosztuje sukces. Dlatego później tak dobrze odnajdują się w różnych sytuacjach biznesowych, doskonale radzą sobie ze stresem i nie boją się trudnych zadań. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, tych wartości są setki.

Sport to bardzo fizyczne zajęcie. Czy istnieje także intelektualna strona sportu? 

Być może z boku wygląda to tak, że jakiś osiłek przerzuca tylko ciężary i później bije rekordy na stadionie. Jednak to wszystko wymaga strategii i przemyśleń. Każdy dzień to nie tylko trening fizyczny, ale i gigantyczna praca mózgu, który musi sobie z tymi wyzwaniami poradzić. Sportowcy wkładają w swoje sukcesy olbrzymią dawkę intelektu.

Czy można powiedzieć, że sport to sztuka?

Sztuka to szerokie pojęcie, we wszystkim, co nas otacza, można ją znaleźć. Powstało wiele znakomitych wystaw przedstawiających sportowców: ich ciała, emocje, chwile euforii i rozpaczy. Takie zdjęcia czy obrazy mówią więcej niż milion słów. To sztuka łatwa w przekazie i niezwykle przemawiająca do widzów.

Czy sport mógłby istnieć bez rywalizacji?

To zależy od tego, czy mówimy o sporcie zawodowym czy amatorskim. Amatorski jak najbardziej - codziennie tysiące ludzi w Polsce uprawiają sport bez potrzeby rywalizacji. To po prostu czas dla siebie, oderwanie się od obowiązków, dbanie o zdrowie, sylwetkę. Jednak sport zawodowy, jak dla mnie, bez rywalizacji nie miałby sensu. To go napędza i sprawia, że jest tak emocjonujący, pełen pasji czy dramatycznych momentów. Rywalizacja zawsze będzie tym, co powoduje, że my, kibice, chcemy oglądać zmagania sportowców, a sportowcy starają się jak mogą, żeby być najlepsi.

Czy filmy pokazują prawdę o pracy sportowca? 

Są różne filmy. Większość z nich, jak np. „Rocky”, jest mocno podkoloryzowana. To jednak jeden z moich ulubionych filmów. Pokazuje, że każdy z nas może wejść na szczyt. Jest też wiele filmów ukazujących w bardzo autentyczny sposób, jak wygląda droga na ten szczyt. W kinie jest miejsce dla obu rodzajów produkcji i cieszę się, że inspirujących i pasjonujących filmów o sporcie powstaje całkiem sporo.

Jaka jest rola muzyki w filmach o sporcie, w sporcie w ogóle?

Myślę, że to pytanie do eksperta od kinematografii. Rola muzyki w filmach o sporcie jest tak samo ważna, jak w każdym innym. Bez dobrej muzyki nie ma tych emocji, które się ujawniają, kiedy śledzimy wydarzenia z zapartym tchem. Podczas słynnej sceny z „Rydwanów ognia” wystarczy zamknąć oczy, żeby gdy nie patrzymy na ekran, przeszył nas dreszcz emocji. Zresztą do dziś słucham tego kawałka przed najważniejszymi zawodami.

Czy muzyka jest potrzebna lub pomocna podczas treningu? Czy to powinna być jakaś konkretna muzyka? 

Biegacze dzielą się na tych, którzy nie potrafią biegać bez muzyki i na tych, którzy nigdy z nią nie biegają. Należę do tych drugich – słucham muzyki przed zawodami lub intensywnymi treningami i wtedy, kiedy potrzebuję dodatkowej motywacji. Wizualizuję sobie przebieg rywalizacji. Ta dodatkowa adrenalina zawsze pomaga i nie bez powodu tak wielu zawodników wychodzi w słuchawkach na rozgrzewkę. A czy to powinna być konkretna muzyka? Taka, która nas motywuje i da nam dodatkowego „kopa”.

Czy historie sportowców mogą być inspirujące także dla ludzi, którzy nie zajmują się sportem?

Oczywiście. Historie wybitnych ludzi są bardzo inspirujące. Uwielbiam biografie sportowców, wśród nich jest wiele perełek, po przeczytaniu których dosłownie chcemy wstać z łóżka i zacząć działać. Chociażby książki o Schwarzenegerze albo Tysonie, które uważam za najbardziej inspirujące spośród tych, które czytałem.

Czy uprawia Pan sport od zawsze – a jak nie od zawsze, to jak to się zaczęło?

Tak, uprawniam sport od zawsze. Nie wyobrażam sobie życia bez sportu. Jednak biegać zacząłem dość późno, bo dopiero w wieku 25 lat. Zwyczajnie patrzyłem, jak znajomi kończą maraton i tak mnie to zafascynowało, że postanowiłem spróbować. I tak biegam do dziś.

Niektórzy ciągle próbują zacząć przygodę ze sportem, ale im się nie udaje…

Najważniejsze to robić to, co się lubi i określić sobie jakiś realny cel. Stopniowo go realizować, nie za szybko i nie robić nic wbrew sobie. Jest tyle sportów, że w końcu znajdziemy coś dla siebie.

Czy do uprawiania sportu trzeba mieć predyspozycje, jak np. słuch do grania na instrumencie? 

I tak, i nie. Do uprawiania sportu nie trzeba mieć predyspozycji, tak jak nie trzeba ich mieć, żeby zagrać na gitarze. Ale żeby grać jak Jimi Hendrix, to już trzeba trzeba mieć to „coś”. Każdy może uprawiać sport, każdy może odnosić sukcesy i czerpać z tego radość. Wiadomo, że nie każdy będzie olimpijczykiem, ale przecież zdecydowana większość z nas w ogóle o tym nie myśli i zwyczajnie uprawia sport, ponieważ właśnie tak lubi spędzać czas.

Czy zdarzało się Panu namawiać ludzi do uprawiania sportu? 

Bezpośrednio nie lubię tego robić, jednak poprzez bloga Warszawskibiegacz.pl namówiłem już pewnie setki osób. Uważam, że każdy powinien szukać swojej drogi i nie chce nikogo na siłę namawiać. Sport to piękna rzecz i każdy powinien spróbować sił w jakiejś dyscyplinie.

Czy Pana zdaniem koncert taki jak Sport Celebration może wzmocnić chęć rozpoczęcia przygody ze sportem, czy jednak lepsze są do tego maratony? I skąd w ogóle ta mania biegania po asfalcie w mieście? 

Muzyka i filmy sportowe wywołują niesamowite emocje. Pamiętam jak po seansie „Karate Kid” od razu wkładałem kimono, a po kolejnej części „Rocky’ego” zakładałem rękawice bokserskie. Takie filmy są dla nas inspiracją i motywują, żeby wstać z kanapy i działać.
Ale zdecydowanie maraton nie powinien być początkiem przygody ze sportem, to morderczy wysiłek dla organizmu. Jeżeli mówimy już o manii, to chyba nikt nie widział, jak to wygląda na Zachodzie. Ludzie biegają dosłownie wszędzie. Oczywiście na co dzień wolą parki i lasy, ale w miastach za dużo ich nie ma. W przypadku zawodów chodzi także o względy logistyczne. Nie da się przeprowadzić biegu z udziałem kilku albo kilkudziesięciu tysięcy ludzi w parku. To jest sport masowy, a my mieszkamy w wielkich miastach. I cieszę się, że te miasta promują sport i są w stanie zamknąć kilka ulic nie tylko na kolejną demonstrację, pikietę, jakiś przemarsz, ale również w celach sportowych.

 

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów