Beethoven i Pollini

Maurizio Pollini na emeryturę się nie wybiera. I całe szczęście! Swoją najnowszą płytą udowadnia, że wciąż jest w formie i potrafi dać prawdziwy popis muzykalności.

Album zawiera cztery wczesne sonaty Ludwiga van Beethovena – nr 4 Es-dur op. 7, nr 9 E-dur op. 14, nr 10 G-dur op. 14 oraz nr 11 B-dur op. 22. Wybór wcale nieoczywisty – są to sonaty dość mało popularne, które prędzej spotkać można w repertuarze studentów niż weteranów klawiatury. Ale Pollini udowadnia, że dojrzały pianista może dać prawdziwy, choć paradoksalny, popis prostoty. Włoski pianista nie kombinuje, nie udziwnia tych sonat – gra je w bezpośredni, dystyngowany sposób. To nie jest Beethoven z ostatnich sonat – powalający głębią i mistycyzmem. To kompozytor, w którym czuć jeszcze wpływy Haydna, z których wkrótce przyjdzie się Beethovenowi wyzwolić. To właśnie ta typowo haydnowska elegancja przebija z tych nagrań, chociaż są tu również ostrzejsze akcenty, w których słychać, że jest to muzyka bliska okresowi „burzy i naporu”. Dźwięk jest bardzo dobry – bezpośredni i ciepły, pozwala cieszyć się muzyką bez żadnych przeszkód. Polecam!

Oskar Łapeta

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów