Bo jesteś Ty…

fot. pexels.com

Jest rok 2002. Jakiś taki listopado-grudzień szary. W zasadzie ta historia wtedy ma swój finał. Finał w pięknie napisanym liście, który kończy się takimi słowami:”…siedzę w pracy i szukam ukojenia w Krawczyku, tylko że on śpiewa: Bo jesteś Ty…„.

A rzecz miała się tak – pani Marta jest lektorką języka angielskiego. Podobno dobrą. Lgną do niej ludzie. Jednego wieczoru podczas zajęć ktoś puka do drzwi i wchodzi. „Pewnie spóźniony słuchacz – myśli sobie pani lektorka, ale nie – w drzwiach widać najpierw ogromny bukiet róż, a zza niego wychyla się kurier z pytaniem…czy pani Marta to pani Marta?
Pani Marta pąsowieje, blednie, rumieni się i mało nie mdleje w tym samym momencie. Pan kurier przekazuje piękny bukiet – „Przesyłka do pani.” I znika. Słuchacze w klasie najpierw zamierają, zaraz potem się śmieją i biją brawo. A pani Marta – nie bardzo wiedząc, co ma zrobić, prosi o chwilę przerwy i wychodzi okrutnie przejęta wynieść kwiaty do sekretariatu. „Ojesuuuu…jest bilecik!” Tak, od Niego. Księcia na białym koniu. Pierwszy raz dostała TAKIE kwiaty, w TAKI sposób!

Tę historię pani Marta kończy kilka tygodni później, ale wówczas otrzymuje niezwykle romantyczny list od Księcia na białym koniu. Ma ten list do dziś i, choć nie jest fanką ani Krawczyka, ani tego duetu z Edytą Bartosiewicz, za każdym razem, kiedy słyszy w radiu ich piosenkę, uśmiecha się i nawet myśli: „Co by było, gdyby…”

Marta Januszewska, dziennikarka

Słowa: Przemysław Myszor
Muzyka: Przemysław Myszor
Ta piosenka nie powstała sama. Pamiętaj o twórcach | #ZAiKS100. Stulecie ZAiKS

***

Jeśli chcesz się z nami podzielić swoją muzyczną opowieścią, napisz na adres: mymusicstory@prostoomuzyce.pl

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów