Butterfly na sprzedaż

fot. arch. GF

DR JACEK KORNAK: Jak co roku w drugiej połowie maja Glyndebourne Festiwal zainaugurował letni sezon operowy. To wyjątkowy festiwal o bogatej tradycji i unikalnej atmosferze. Sama opera zbudowana jest wśród pól hrabstwa Essex i można się tutaj dostać jedynie specjalnym autobusem. Do Glyndebourne nie przyjeżdŻa się jedynie obejrzeć operę, ale aby przeżyć wyjątkową atmosferę, która tu panuje.

W tym roku Glyndebourne Festiwal prezentuje sześć produkcji: “Madama Butterfly” Pucciniego, “Saul” oraz “Giulio Cesare” Handla, “Vanessa” Barbera, “Der Rosenkavalier” Straussa oraz “Pelléas et Mélisande” Debussyego. Jak co roku można zobaczyć dzieła od barokowych po współczesne.

Festiwal rozpoczął się przedstawieniem “Madama Butterfly” Pucciniego. To jedna z najbardziej znanych i najczęściej wykonywanych oper, jednak Annilese Miskimmon w swojej produkcji udowadnia, że wciąż warto do niej wracać. Jej wizja “Butterfly” daleka jest od kiczowatego orientalizmu. Miskimmon utrzymuje inscenizację w eleganckim stylu przenosząc akcję w lata pięćdziesiąte XX wieku. Jest to jednak także wyrazista refleksja nad sytuacją kobiet, które ze względu na swoją sytuację materialną stają się przedmiotem handlu między mężczyznami. Butterfly jest tutaj zagubioną prostytutką, która zakochała się w swoim kliencie. Chciała być perfekcyjną amerykańską żoną, ubierać się i zachowywać jak Amerykanki, ostatecznie umiera na Amerykańskiej fladze.

Pod batutą Omer Meir Wellber London Philharmonic Orchestra miała piękne, kryształowe brzmienie. Wellber potrafił wydobyć z orkiestry mocny, przeszywający dźwięk, ale też nie umykały mu subtelne detale orkiestracji Pucciniego. Szczególnie pięknie brzmiały instrumenty dęte drewniane.

Rolę Cio-Cio-San wykonała Olga Busuioc. Ta mołdawska sopranistka posiada czarujący głos, którym ujmuje publiczność, ale jakość jej występu była nierówna. W pierwszym akcie jej głos brzmiał dość szorstko i miała chwilami problemy z intonacją, jednak drugi akt był wykonany po mistrzowsku. Busuioc miała pełny, dramatyczny głos, który był w stanie głęboko poruszyć publiczność. Joshua Guerrero, który wykonał partię Pickertona nie wykazał się szczególną charyzmą. To jeden z tych głosów, które łatwo się zapomina. Brak mu było wyrazistości, a wysoki dźwięki w jego wykonaniu brzmiały matowo. W postać Suzuki wcieliła się Elizabeth DeShong. To ona była wokalnie najbardziej imponująca w tej produkcji. Jej głos zawsze posiadał pełne, mocne brzmienie. DeShong to doświadczona śpiewaczka, która potrafi z łatwością operować barwami wokalnymi, przejść od lirycznego brzmienia, do mrocznej, ciemnej barwy. Tutaj wszystko było pod idealną kontrolą, ale co najważniejsze było to emocjonalne wykonanie partii Suzuki.

Glyndebourne Festiwal potrwa do końca sierpnia. Tym, którym nie uda się dostać biletów polecam transmisje kinowe oraz online. W tym roku w kinach można zobaczyć “Madame Butterfly”, “Saula” oraz “Vanessę”.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (1 vote)