Była magia na scenie [„Filmowe przeboje symfonicznie” w Toruniu]

fot. Żaneta Kornecka

Jaki jest sens kupowania biletów na koncert, którego program opiera się na znanych piosenkach filmowych, do znudzenia powtarzanych przy okazji niemal każdego muzycznego wydarzenia pod hasłem „muzyka filmowa”? Taki, że nieoczekiwanie możemy przeżyć chwile zauroczenia melodiami, które dzięki wykonawcom staną się dla nas na nowo pełne życia i emocji.

„Filmowe przeboje symfonicznie” to kolejny koncert z udziałem Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej, podczas którego muzycy pokazali, że nie ma dla nich nic niemożliwego. Od wielu lat przysłuchuję się występom TOS i dochodzę do wniosku, że jakikolwiek repertuar by trafił w ręce tych artystów, oni zawsze wydobędą z niego coś nowego, wyjątkowego i atrakcyjnego. Dotyczy to zarówno utworów klasycznych, jak i rozrywkowych albo właśnie filmowych. Do każdego gatunku toruński zespół podchodzi z takim samym szacunkiem. Również tym razem okazało się, że muzyka, która w swojej istocie nie jest celem sama w sobie, lecz odgrywa służebną rolę wobec obrazu, może być wykonywana z pełnym oddaniem i pasją, dzięki czemu dostarcza słuchaczom intensywnych emocji.

7 lutego 2020 r. w Centrum Kulturalno-Kongresowym Jordanki wybrzmiały nieśmiertelne piosenki z takich filmów, jak „Czarnoksiężnik z Krainy Oz”, „Love Story”, „Singin' in the rain”, „Śniadanie u Tiffany'ego”, „Pinokio” i „Król Lew”. Ileż to razy słyszeliśmy je podczas przeróżnych koncertów! A ileż razy można było odnieść wrażenie, że są one prezentowane od niechcenia! Ta uwaga na szczęście nie dotyczy wykonań, których słuchaliśmy w Toruniu. Orkiestra pod dyrekcją Piotra Sułkowskiego dała z siebie wszystko, podobnie jak dwoje wokalistów: Judyta Wenda, występująca na co dzień w zespole NOWA SCENA w Bydgoszczy, oraz Jan Traczyk, aktor Teatru Muzycznego Roma w Warszawie. Duet ten spotkał się na scenie po raz pierwszy, a czasu na wspólne próby było niewiele (Judyta Wenda otrzymała propozycję występu zaledwie na kilka dni przed koncertem – w zastępstwie chorej Agnieszki Przekupień). Mocne, czyste i doskonale zestrojone głosy brzmiały jednak fantastycznie, a prawdziwa magia między wokalistami rozkwitła w pełni w drugiej połowie wieczoru, podczas wspólnego wykonania utworu „From Russia with love”. Magiczna atmosfera panująca na scenie przeniosła się na widownię, która nagradzała artystów długimi brawami i w owacjach na stojąco poprosiła o bis. Piosenkę „Miłość rośnie wokół nas” z „Króla Lwa” artyści zaśpiewali już razem z publicznością.

W przerwach między piosenkami orkiestra grała kompilacje muzycznych tematów m.in. z „Evity”, „Grease” i z musicalu „Mamma Mia”. A choć instrumentalna wersja „Upiora w operze” zabrzmiała fenomenalnie, to aż serce pękało z żalu, że Judyta Wenda i Jan Traczyk nie wyszli na scenę!

Zatem powtórzę raz jeszcze: warto chodzić na koncerty muzyki i piosenki filmowej, mimo że znamy repertuar i słyszeliśmy już różne, nie zawsze ciekawe interpretacje tych samych utworów. Bo może zdarzyć się taki wieczór, jak w Toruniu, gdy poczujemy, że w starym przeboju ukrywają się zupełnie nowe dźwięki i emocje, a melodie, które wydawały się nam już nudne, nagle odzyskują żywą barwę i przejmujące brzmienie.

Anna Józefiak

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów