Centrum Paderewskiego pod skrzydłami MKiDN

KINGA WOJCIECHOWSKA: To była skromna, bardzo konkretna uroczystość. Panowie załatwili sprawy po męsku. Oczywiście, jak zawsze w życiu, to kobieta pomogła im sfinalizować projekt. Pewnie zresztą nie jedna, ale jedną z imienia i nazwiska wymieniono. Ale po kolei.

Jeszcze w zeszłym roku słyszałam od dyrektora Centrum Paderewskiego, Łukasza Gaja, że instytucja ma trafić na listę placówek współfinansowanych przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Z uwagi na patrona Centrum – kompozytora, pianistę, polityka, premiera Polski, walczącego (skutecznie) o jej niepodległość – Ignacego Jana Paderewskiego, sprawa wydawała się pewna. Ale wiadomo też było, że dopóki nie ma umowy, nie ma zwycięstwa. Tym bardziej, że instytucje na listę ministerialną nie trafiają spod dużego palca, ale są skrupulatnie dobierane i sprawdzane. Że nie jest łatwo zaskarbić sobie przychylność ministra kultury, niech świadczy fakt, że starania podejmowane były regularnie przez ostatnie 17 lat. I dopiero teraz się udało, 31 marca została oficjalnie podpisana umowa między Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego a Starostwem Tarnowskim o współprowadzenie Instytucji. Centrum, którego patronem jest Paderewski, wychodzi z cienia. Okoliczności – w tym te polityczne – zdają się sprzyjać właśnie temu artyście. A mnie nawet cieszy, że nie tylko rachityczny, schorowany, salonowy Chopin, ale także Paderewski ma szansę znów stać się ikoną. Znów – bo przecież jako pianista miał status mega-gwiazdy, był już ikoną popkultury swoich czasów. Bardziej nawet niż Chopin. Honoraria Paderewskiego osiągały zawrotne wartości i do dziś rekord świata należy właśnie do niego. Na określenie jego popularności porównywalnej chyba tylko z szaleństwem po pojawieniu się Beatlesów, ukuty został nawet termin: paddymania. Do tego patriota, czynny, nie tylko w słowie, ale i w działaniach. Kto wie, czy bez niego Polska odzyskałaby niepodległość. Kto wie, czy gdyby nie umarł w 1941 roku, to nasze granice państwowe nie przebiegałyby trochę inaczej, a i ustrój po wojnie byłby nieco inny… Tego nie wiemy. Za to wiemy, co jest dziś. Centrum Paderewskiego ma nowego patrona. – Miło mi i przyjemnie, że możemy ten ważny akt podpisać, że ministerstwo w imieniu w polskiego państwa może się zaangażować we współprowadzenie – mówił w Kąśnej Dolnej wicepremier i minister kultury prof. Piotr Gliński. – To efekt naszej polityki rozwoju i wsparcia dla kultury w Polsce. Udało nam się dzięki współpracy z parlamentarzystami zwiększyć budżet na kulturę o 200 mln zł i część tych pieniędzy została przekazana na wsparcie dla ważnych instytucji o charakterze lokalnym. Podstawowym kryterium była jakość i znaczenie tych instytucji. Wicepremier dodał, że dla niego istotne było podniesienie rangi Centrum Paderewskiego, ponieważ bardzo wysoko ocenił profesjonalizm i odpowiedzialność „młodej dyrekcji” (nawiązał do wieku Łukasza Gaja, który urodził się na początku lat 80. XX wieku, czyli nie tak dawno temu). Prof. Gliński pokreślił także rolę MKiDN – współprowadzenie Centrum nie tylko coroczna dotacja, ale także łatwiejszy dostęp do innych środków finansowych, w tym – unijnych. – Co polityk może zrobić, to zapewnić lepszą alokację środków publicznych, a reszta należy do władz lokalnych. – mówił wicepremier i podkreślił rolę jednego ze swoich pracowników w ministerstwie. Cały projekt podpisania umowy wspierała i koordynowała pani Wanda Zwinogrodzka, dobry duch Centrum Paderewskiego.

Oczywiście nie obyło się bez wielkich słów, a przede wszystkim – wielkich podziękowań ze strony władz lokalnych. Starosta tarnowski zwrócił uwagę, że jego wdzięczność dla ministra kultury wynika z tego, że Centrum Paderewskiego jest jedyną tak cenną instytucją kultury w regionie. Potraktował jednocześnie wpisanie Centrum na – jak to określił – elitarną listę jednostek współprowadzonych przez MKiDN – jako wyróżnienie i zobowiązanie, że Centrum Paderewskiego stanie się jednostką wzorcową. Wicepremier będzie miał punkt odniesienia, bo zdążył przyjechać do Kąśnej Dolnej na tyle wcześnie, aby zobaczyć, jak funkcjonuje Centrum. – To, co pan widział, to namiastka tego, co chcemy tu zrobić – wyjaśniał starosta. – chcemy zapewnić dojazd do Centrum (obecnie droga nie zachęca ani nie zapowiada pięknego dworku, parku, a oznaczenia dojazdu są bardzo skromne – przyp. KAW). Zapraszam na jesień, gdy będziemy tę drogę oddawać. Ale sama droga to nie wszystko, staramy się, żeby otoczenie i budynki piękniały – przeznaczymy 4,2 mln zł na renowację parku i domu pracy twórczej. Na drogę 2 mln. zł To będzie perełka kulturalna nie tylko powiatu ale i całej Polski. Paderewski, który pomógł odzyskać nam niepodległość, zasługuje na to, aby go odpowiednio uhonorować. Będziemy wychodzić do mieszkańców, bo chcemy, żeby Kąśna Dolna przebiła się do świadomości wszystkich Polaków.

Radości nie ukrywał dyrektor Centrum, Łukasz Gaj: W imieniu swoim i pracowników dziękuję. Otwieramy nowy rozdział w historii Centrum. Jestem dumny, że zawitało tylu gości, wszyscy macie i mieliście wpływ na rozwój, jesteście przyjaciółmi Centrum. Mając takich przyjaciół, Centrum czeka świetlana przyszłość.

Tego życzę Centrum Paderewskiego. To nie tylko historycznie ważne miejsce. W Kąśnej Dolnej jest zwyczajnie pięknie – dworek, park, jezioro, pogórze, rezerwaty. Centrum położone jest w urokliwej okolicy, która sprzyja pracy twórczej lub zwyczajnie - odpoczynkowi od niej. Nie dziwię się Paderewskiemu, który wiele lat temu zachwycił się tym miejscem i kupił je dla siebie. Tu przygotowywał się do swoich amerykańskich podróży artystycznych. Zresztą fortepian Petrof i wiele pamiątek po nim ciągle jeszcze znajduje w Kąśnej. Miejmy nadzieję, że w nowej sytuacji będzie to miejsce, w którym rozwinie się jeszcze nie jeden talent muzyczny. Najbliższa taka okazja już w maju:

 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów