Coś jeszcze, co życie czyni piękniejszym, niż było

Praga, rodzinne miasto Jaroslava Seiferta, fot. pixabay

Jeśli był kiedyś raj,
na tej planecie go nie było.
Ziemia kręci się dookoła swej osi,
aby wiecznie odwijał się czas
wszystkich człowieczych zgryzot.

Ale raj był.
Pewnie na którejś z gwiazd.
Kto może dokładnie wskazać,
gdzie są te niebieskie ogrody?

Jeżeli w raju istnieje piękno,
to możemy je sobie wyobrazić
tylko przez przypomnienie naszego świata.
Wdzięki kobiet,
zapachy kwiatów,
radość dzieci
i kolory motylich skrzydeł.

Jeżeli jest tam i niebo,
nie ma pod nim miejsca dla cierpienia.
Ludzie tam nie płaczą,
a łez jest tam mniej
niż pereł w naszych rzekach.

Stamtąd przyszedł.

A gdy zaczął grać,
a warkoczyk podskakiwać na plecach,
nawet muszle przestały szumieć
i zastrzygły swoimi uszkami.
Dlaczego właśnie wtedy nie zamknęli bramy,
dlaczego z karety nie wyprzęgli koni!
Odszedł tak przedwcześnie.
I przez drzwiczki czarnej gliny
wrócił, skąd przyszedł.

Pozostał po nim ten cienki warkoczyk,
ale i coś jeszcze,
co życie czyni piękniejszym,
niż było.

/Jaroslav Seifert, Bertramka Mozartowska*, tł. Marian Grześczak, w zb. „Być poetą. Wybór liryków”, PIW, Warszawa 1997/

*Bertramka – willa w Pradze, gdzie Mozart był częstym gościem.

 

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów