Delikatne kwiaty i ziarno rozpaczy

 

JACEK KORNAK: Lato już w pełni. Na czas wakacji wybrałem dla Was kilka płyt, które doskonale wpisują się w klimat relaksu albo… oczekiwania na urlop. Posłuchajcie.

Matthias Goerne uchodzi za jedenego z najwybitniejszych interpretatorów niemieckich pieśni – Lieder. Na swoich najnowszym albumie udowadnia, że opinia ta jest w pełni zasłużona. „Einsamkeit” to trzy cykle pieśni Roberta Schumanna pochodzące z opusów 25, 89 i 90. Pieśni napisane były to słów różnych niemieckich poetów, między innymi Goethego oraz Heinego. Nie stanowią one cykli w ścisłym znaczeniu tego słowa, za to łączy je fakt, że powstały w podobnym okresie: rok 1840 oraz lata 1849-52. Goerne rewelacyjnie wydobywa ich nastrój. Nawet krótkie i lekkie pieśni z 1840 roku wydają się w jego interpretacji nieco podszyte melancholią. Natomiast późniejsze utwory mają znacznie bardziej mroczny, momentami nawet nieco depresyjnych charakter. Mimo to każdy z tych utworów jest jakby delikatnym kwiatem, który objawia swoje indywidualne piękno słuchaczowi, który się na nie otworzy. Goerne potrafi przekazać wielowymiarowość tych pieśni. W jego wykonaniu nawet delikatna piosenka o miłości ma ziarno rozpaczy, a zarazem nawet najbardziej depresyjna pieśń niesie w sobie odrobinę nadziei.

Wokalne fajerwerki
Najnowszy album Julii Lezhnevej przybliży nam atmosferę lata. Arie operowe Carla Heinricha Grauna, mistrza rokoko, to wokalne fajerwerki. Graun należał do najbardziej cenionych twórców XVIII wieku. Był nadwornym kompozytorem Fryderyka II Wielkiego. Ciekawostką jest, że jego pra prapraprawnukiem był pisarz Vladimir Nabokov. Pomimo zawrotnej kariery w swoich czasach obecnie mało kto pamięta o tym kompozytorze. Lezhneva na najnowszym albumie dla Decca śpiewa arie odkryte w berlińskich archiwach. Towarzyszy jej Concerto Köln. Arie Grauna w jej wykonaniu są pełne energii. Lezhneva to prawdziwy wirtuoz, który w muzyce barokowej czuje się jak ryba w wodzie. Sprawia wrażenie, że żadne ornamenty, koloratury, tryle nie sprawiają jej najmniejszej trudności. Album jest niezwykle interesujący, ponieważ zawiera nigdy dotąd nienagrane utwory Grauna.

Francuskie aromaty
Kolejnym wydarzeniem fonograficznym lata jest najnowszy album „Parfum” Christiane Karg. Artystce towarzyszy orkiestra Bamberger Symfoniker pod batutą Davida Afkhama. Album zawiera francuską poezję z końca XIX wieku, między innymi utwory Baudelaire’a, Verlaine’a czy Hugo, do których muzykę napisali Debussy, Britten, Duparc, Koechlin. Na płycie znajduje się również Sheherezade Ravela. Karg zatytułowała album „Parfum”, bo uważa, że każdy z utworów na jej najnowszym nagraniu odznacza się francuskim aromatem. Rzeczywiście utwory te posiadają coś eterycznego, zwiewnego. Głos Karg wprost idealnie pasuje do tych pieśni. Potrafi ona oddać delikatność i tajemniczość tych utworów. W jej interpretacji jest pewien element orientalizmu. Coś z ekstrawagancji, ale i elegancji Fin de siècle.

Schubert jak Mozart
Każdy meloman zapewne dobrze zna pieśni Franza Schuberta, jednak Schubert poza pieśniami napisał również kilka oper, które w naszych czasach bardzo rzadko pojawiają się na deskach teatrów operowych. Najnowszy album Daniela Behle z towarzyszeniem L’Orfeo Barockorchester przybliża nam właśnie operową twórczość Schuberta. Znajdziemy tutaj arie oraz uwertury z „Die Zauberharfe”, „Claudine von Villa Bella”, „Die Freunde von Salamanka”, „Lazarus”, „Alfonso von Estrella” „Das Zaubergloeckchen” oraz „Fierrabras”. Schubert na tym albumie nie przypomina znanego z pieśni melancholijnego romantyka, ale raczej Mozarta. Utwory na tym albumie są lekkie, pełne energii. Behle wykonuje arie Schuberta z elegancją i lekkością. W jego wykonaniu utwory te łączą klasycystyczny czar z romantycznym liryzmem.

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (1 vote)