Dialog ze sztuką [85 urodziny Krzysztofa Pendereckiego w Filharmonii Łódzkiej]

George Tchitchinadze, fot. arch. FŁ

VANESSA ROGOWSKA: Łódzka publiczność przybyła licznie świętować osiemdziesiąte piąte urodziny Krzysztofa Pendereckiego. Kompozytor ten, ciesząc się długim i owocnym życiem oraz światowym sukcesem, nie zwalnia tempa. Jest niczym muzyczna kapsuła, w której tkwi zapisana historia polskiej muzyki współczesnej.

Doceniając ten fakt łódzcy filharmonicy pod batutą gruzińskiego dyrygenta George Tchitchinadze – dyrektora artystycznego Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku oraz zaproszonego specjalnie na tę uroczystość francuskiego trębacza Romain Leleu wykonali starannie dobrany program.

Zabrzmiała Sinfonietta na orkiestrę smyczkową, ukończona w 1992 roku a powstała z Tria smyczkowego, które kompozytor przekształcił dla Sinfonii Varsovii, i która należy do jednych z najczęściej wykonywanych utworów jubilata. Następnie usłyszeliśmy Koncert na trąbkę Es – dur Josepha Haydna z kadencją autorstwa Krzysztofa Pendereckiego. Został on wykonany z polotem i lekkością przez Romain Leleu – wytrawnego instrumentalistę specjalizującego się w wykonawstwie odmiennych transkrypcji czy współczesnych prawykonań. Finalnie zabrzmiała VII Symfonia A – dur op. 92 Ludwiga van Beethovena. Prezent od muzyków wykonany z brawurową radością ku uciesze publiczności.

Jestem przekonana, że treścią koncertu była kwestia czy potrzeba dialogu (także pozamuzycznego ) jaką Krzysztof Penderecki stawia przed sobą jako twórcą oraz przed melomanem. Dialog jako zanikającą formę komunikacji potrzebną do odbudowania strat i nadużyć współczesnego świata. Przeobrażona Simfoniettta w oparciu o formę muzyczną concerti grossi wysuwa na pierwszy plan dialogi pomiędzy solistami a orkiestrą. Dzieję się to oczywiście w oparciu o muzyczny idiom kompozytorski. Trochę niespokojny i porywczy, odzwierciedlający intensyfikację tempa naszych czasów. Dopisana do haydnowskiego koncertu kadencja ukazuje Pendereckiego jako kompozytora rozumiejącego inny, odmienny język i jego strukturę. Potrafiącego własną wartością podbić czy rozszerzyć pierwotny wymiar muzyki nie zakłócając jej oryginalnego charakteru.

Beethovenowska symfonia, którą Maestro Penderecki dyrygował nie raz, to już raczej bukiet kwiatów od samych wykonawców. Forma wdzięczności za życie naznaczone unikalnym talentem i ciężką pracą. Ponadczasowym wysiłkiem rozłożonym na liczne wykonania, wrażenia i emocje.

Wszystkiego najlepszego Maestro! Niech Twoje zamiary zostaną rozczytane przez serca melomanów!

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów