Impresje konkursowe - II część II etapu przesłuchań wokalnych

wszystkie zdjęcia: Karol Fatyga / Opera Śląska
wszystkie zdjęcia: Karol Fatyga / Opera Śląska

Koniec II etapu przesłuchań podczas IV Międzynarodowego Konkursu Wokalistyki Operowej im. Adama Didura w Bytomiu.

Znamy już finalistów, którzy dziś przygotowują się do najważniejszych występów, m.in. do arii w kostiumie z grą aktorską. Wow!

Tym czasem jeszcze kilka wrażeń redaktora Adama Rozlacha (Jedynka, Polskie Radio) z wczorajszego półfinału.

 

Patryk Wyborski, baryton (Polska)
W.A. Mozart – Le Nozze di Figaro, aria Hrabiego Hai giá vinta la causa / Vedró mentr’io sospiro
E. W. Korngold – Die tote Stadt, aria Fritza Mein Sehnen, mein Wähnen
P. Czajkowski – Evgenij Onegin, aria Oniegina Vy mnie pisali / Kagda by žizn domašnim krugam

Śpiew dynamiczny, wyrazista artykulacja. Ładny głos, dobra dykcja, głos mocny ze szlachetnymi walorami. W Mozarcie może trochę pokrzykiwał, czasami będąc blisko jakiejś granicy. W arii Fritza, w górnych dźwiękach, za dużo było zaciskania głosu kosztem dźwięczności ale była to próba bardzo udana, czasami i poruszająca – zwłaszcza finał. W arii Oniegina dużo było bardzo pięknego frazowania, ładnej, muzycznej deklamacji. Uważam, że były to trzy pewne kreacje wykonawczo-interpretacyjne, realizowane na równym, wysokim poziomie. Podoba mi się jego sztuka. Jest młodym, pełnym kultury, muzykalności i wrażliwości człowiekiem!
 

Viktor Yankovskyi, baryton (Ukraina)
W. A. Mozart – Don Giovanni, aria Don Giovanniego Fin ch’han dal vino
V. Bellini – I Puritani, aria Riccarda Or dove fuggo io mai? / Ah, per sempre io ti perdei
K. Dankevych – Bohdan Khmelnytsky, aria Bohdana Nebo bezzorjane

Taki trochę demoniczny typ śpiewaka. Głos bardzo silny, dobrze i pełnie brzmiący. Mozart za szybki, niepotrzebnie, bo kosztem precyzji. Arię Riccarda rozpoczął bardzo ostro ale kiedy nadeszła fraza belliniowska – od razu zwrócił uwagę pięknem śpiewu. W ogóle sprawia wrażenie nie tylko utalentowanego, ale może przede wszystkim obdarowanego przez naturę niezwykłym, pięknym w swej materii, ogromnym wręcz głosem. Kiedy się go słucha, wydaje się, jakby jeszcze dziś ukrywał większość swoich walorów. Czeka go dużo pracy ale efekt może być ogromny. Wyróżnia się już dziś pięknymi miejscami, ale pojawiają się też – tuż obok – zupełnie, estetycznie, nietrafione, niepasujące wręcz do prezentowanej muzyki. Nie bardzo chyba jeszcze potrafi opanować ostrości śpiewu, co może wynikać z ogromnego potencjału dynamiki głosu. W ostatniej arii miejscami był wręcz wybitny. Dużą rolę odegrała tutaj wspomniana wcześniej demoniczność...
 

Kamil Zdebel, baryton (Polska)
E. W. Korngold – Die tote Stadt, aria Fritza Mein Sehnen, mein Wähnen
S. Moniuszko – Verbum nobile, aria Stanisława Nakaż, niech ożywcze słonko
W.A. Mozart - Don Giovanni, aria Don Giovanniego Fin ch’han dal vino

Ma ładny, szeroki ale i bardzo miękki głos, którym operuje z wielką swobodą, bez cienia wysiłku. Jest typem śpiewaka, którego lepiej się słucha, niż ogląda, bo stoi, jak kamień, nie reagując na wykonywaną muzykę. Zresztą, nie on jeden. Nie lubię tego. Lubię żywe wykonania i żywych artystów. Jak stanął na początku arii Fritza, tak stał do jej końca, nb. bardzo pięknie, lirycznie ją prezentując. W arii Stanisława, ładnie wyśpiewanej, z pewnym może i nawet charakterem – poruszył rękoma! Mozart za to był – jak to nazwałem – dość bezrefleksyjny. Po prostu zaczął się i skończył...
 

Krzysztof Zimny, tenor (Polska)
W.A. Mozart – Don Giovanni, aria Don Ottavia Il mio tesoro intanto
G. Verdi – Falstaff , aria Fentona Dal labbro un canto estasiato vola
K. Szymanowski – Król Roger, aria Pasterza Mój Bóg jest piękny jako ja

Bardzo nosowe brzmienie ma jego głos, trochę jak altówka. Mało jednak sprawny, bo koloratury były dla niego niewykonalne, prześlizgiwał się tylko po nich, ale pozostałe miejsca zaśpiewał ładnie i gładko. Niezły Verdi, dużo było w nim autentycznych walorów tenorowego śpiewania, ale głos u góry zaczął „pękać“. Aria Pasterza dość blada i nijaka, trochę ciekawsza w rozwinięciu.
 

Chaoran Zuo, tenor (Chiny)
W.A. Mozart – Idomeneo, rè di Creta, aria Idomeneo Fuor del mar
G. Verdi – Rigoletto, aria Księcia Ella mi fu rapita! / Parmi veder le lagrime
P. Sorozabal – La tabernera del pueto, aria Leandro No puede ser

Taki głos jakby z innej planety, trudny do naszej akceptacji. Do tego śpiewak robił wrażenie, jakby nie bardzo wiedział, co to znaczy frazowanie. Mozart niewiarygodnie brzmiący, choć żywy, ze sporym zestawem gestów. Dobrze wytrzymywał w nim wysokie dźwięki. W Verdim pokazał sporo walorów głosowych, którym jednak brakuje uniwersalnego wydźwięku. Brzmią mi jakoś obco. Bardzo przeżywał wykonywaną muzykę, prezentując w lirycznej arii Księcia dużo ładnych momentów. Znów dobrze wyśpiewał najwyższy dźwięk! Aria Leandra z kolei zmieniona u niego prawie nie do poznania, moim zdaniem nietrafiona estetycznie...
 

Galina Benevich, sopran (Izrael)
G. Donizetti – Linda di Chamounix, aria Lindy Ah! Tardai troppo / O luce di quest anima
W.A. Mozart – Die Entführung aus dem Serail, aria Konstancji Ach ich liebte, war so glücklich
L. Bernstein – Candide, aria Kunegundy Glitter and be gay

Od początku zwrócił moją uwagę jej talent koloraturowy – jasny, mocny, przenikliwy, który jednak z czasem tracił na wartości, bo te wirtuozowskie pochody dźwiękowe były bardzo piszczące, a do tego, często, nie do końca precyzyjne. Sprawiały wrażenie, jakby były całkowicie oddzielone od reszty utworu. Po raz pierwszy też bodaj tu pojawiły się problemy intonacyjne. Jednak dla mnie głównym problemem, obok ostrości jej głosu, jest jego drżenie, które przeszkadza, wprowadza nerwowość. Tak było np. w arii Konstancji. To był taki trochę śpiew siłowy, męczący, bez tak pożądanej lekkości, ale i tu koloratury były wymuszone i nieprecyzyjne. Aria Kunegundy pokazała z kolei – i to był walor jej występu – rodzaj emocjonalnego szaleństwa. Tutaj te pewne przerysowania tłumaczyły się bez trudu. Była swada, był humor, było to wspomniane „artystyczne szaleństwo“. Znakomita była część mówiona, jeszcze lepsza śpiewana, także pod względem technicznym. Z łatwością osiągała najwyższe tony, tu bardzo dobre były popisy koloraturowe. To jest jej żywioł. Tu przechodzi wszystko, co nie może przejść np. w Mozarcie.
 

Marcelina Beucher, sopran (Polska)
G. Puccini – Turandot, aria Liù Signore, ascolta!
W.A. Mozart - Idomeneo, rè di Creta, aria Elektry Estinto è Idomeneo / Tutte nel cor vi sento
R. Strauss – Arabella, aria Arabelli Das war sehr gut, Mandryka

Aria Liu pięknie utkana cichą, delikatną wielce materią, zrealizowana bez cienia wysiłku, jakby półgłosem, z wdziękiem i smakiem. To bardzo dojrzałe i świadome śpiewanie. Także w Mozarcie. Cały czas jej śpiew miał bogatą paletę środków wyrazowych. Był nerw, dramatyzm, była pewność poczynań. Bardzo dobrą posiadła technikę – w całej skali głosu. W arii Arabelli dobre i mocne były górne, wysokie dźwięki. Na scenie artystka zachowuje się wręcz wzorcowo, świetnie się prezentuje, czuje się jej duże sceniczne obycie. Pięknie śpiewa, z dużym napięciem, z wielką świadomością tego, co chce osiągnąć. To były prawdziwe konkursowe kreacje, przemyślane, atrakcyjne i poważne...
 

Bożena Bujnicka, sopran (Polska)
W. A. Mozart – Le Nozze di Figaro – aria Hrabiny Porgi amor
B. Britten – Peter Grimes, aria Ellen Orford Embroidery in childhood was a luxury of idleness
G.Verdi – Un ballo in maschera, aria Amelii Morró, ma prima in grazia

Bardzo jednostronny estetycznie program, takież jego wykonanie, ale jeśli kandydat ma pokazać się z najlepszej strony, a w takim właśnie repertuarze czuje się najlepiej... Spodobał mi się jej głos – dobrze brzmiący, ma ładne barwy, choć ciut za dużo w nim charakterystycznego drżenia. Delikatne było to śpiewanie, w wolnych, nastrojowych, kołysankowych tempach. Szczęśliwie, trzecia aria trochę poszerzyła to spektrum o walory bardziej dramatyczne. W tym względzie wspomniane drżenie głosu było nawet elementem wspomagającym spore emocjonalne oddziaływanie. Występ na dobrym poziomie.
 

Magdalena Chmielecka, sopran (Polska)
W. A. Mozart - Die Entführung aus dem Serail, aria Blondy Durch Zärtlichkeit und Schmeicheln
Ch. Gounod - Roméo et Juliette, aria Julietty Je veux vivre dans le rêve
G. C. Menotti - The labyrinth, aria Bride Oh how far 

I tu nie najmocniejsze walory koloraturowe. Wysokie „e“ u Blondy - sztywne, dość płaskie, które zepsuło dobre wrażenie, za to wysokie „c“ w arii Julii – bardzo dobre. I u niej aria współczesna była najlepsza, najbardziej naturalnie i atrakcyjnie ukazana. Miała swój ciekawy, liryczny klimat, dobry nastrój, miała też duże wokalne zdecydowanie. Zostawiła więc po sobie całkiem dobre wrażenie...

 

Joseph Dahdah, tenor (Liban)
W. A. Mozart – Idomeneo, rè di Creta, aria Idomeneo Fuor del mar
G. Puccini – La Rondine, aria Ruggero Dimmi che vuoi seguirmi alla mia casa
G. Donizetti – L’ elisir d’amore, aria Nemorino Una furtiva lagrima

Ładny głos, dobrze wyszkolony. Czasem trochę krzykliwy, ostry ale wiarygodny estetycznie. Śpiewa bardzo intensywnie. Potrafi ładnie cieniować dynamicznie. I u niego nie najmocniejsze były wysokie dźwięki, wypłaszczone, zaciśnięte, zwłaszcza w Mozarcie i w Puccinim. Ładny Puccini, pięknie wyśpiewany, miękkim, pełnym kultury głosem. Bliska mu jest chyba włoska muzyka. Szkoda, że głos „wysiadł“ w kawatinie Nemorina. Tu już ambicje niewiele pomogą...
 

Marta Gamrot-Wrzoł, sopran (Polska)
W.A. Mozart – Die Zauberflöte, aria Paminy Ach ich fühl’s
G. Donizetti – Don Pasquale, aria Noriny Quel guardo il cavaliere / So anch´io la virtu magica
G. C. Menotti – The Telephone, aria Lucy Hello, hello

Urokliwy Mozart, ładny choć skromny. Donizetti też urokliwie śpiewany, na dużym luzie, naturalną emisją ale i z nerwem. Jaka sceniczna swoboda! Może i dlatego skutecznie i efektownie realizowała koloraturowe zadania w arii Noriny, z blaskiem i precyzją ale i ciekawym dystansem. Bardzo dobry Menotti – znakomicie przygotowany. Uśmiechnięta, naturalna. Skromna, ale wiele potrafiąca!
 

Kamila Goik, sopran (Polska)
Ch. Gounod – Roméo et Juliette, aria Julietty Je veux vivre dans le rêve
W.A. Mozart – Die Zauberflöte, aria Paminy Ach ich fühl’s
F. Poulenc – Les Mamelles de Tiresias, aria Therese Non, Monsieur, mon mari 

Niezły występ: sprawny koloraturowo głos, ze świetnym wysokim „c“ w finale arii Julii. Mozart taki trochę „półgłosowy“, delikatny, wzmocniony jednak ładną barwą i siłą tam, gdzie była potrzebna. Urokliwy Poulenc – ciekawie przedstawiona aria z nieznanej szerzej opery. Głos niby filigranowy, ale jaki ładny...
 

Kamil Górowski, baryton (Polska)          
W.A. Mozart – Cosi fan tutte, aria Guglielmo Rivolgete a lui lo sguardo
G. Donizetti - Don Pasquale, aria Malatesty Bella siccome un Angelo
R. Strauss - Ariadne auf Naxos, aria Harlekina Lieben, Hassen, Hoffen, Zagen    

Głos bez blasku, mały, ciemny – zrazu stwarzający obraz ledwie namiastki siły prawdziwego barytonu, wyraźnie odstający od pozostałych. Głos chwiejący się, dość ospały, ciężki. Trochę się rozśpiewał, nawet już w pierwszej arii, ale wciąż był niepewny i nieporadny. Gdzieś tam pojawiały się ślady wokalnego uroku, czasami słychać było wrażliwość, ale w tej konkursowej konkurencji to stanowczo za mało.
 

Jessica Harper, sopran (Australia)
W.A. Mozart – Le Nozze di Figaro, aria Hrabiny Porgi amor
G. Charpentier – Louise, aria Luizy Depuis le jour
I. Strawiński – The Rake's Progress, aria Ann Truelove No word from Tom / I go, I go to him

I ona z tych śpiewających bez wysiłku, na stojąco, niemal w bezruchu. W Mozarcie może trochę za dużo wibracji, ale wszystko było na swoim miejscu. W arii Luizy jej głos wiele mówił. To głos o dużych możliwościach. Wysokie dźwięki osiągała bez najmniejszego trudu, czysto, precyzyjnie, jednak z wyjątkiem ostatniego, tego najwyższego, „h“. Bardzo dobry Strawiński – ładnie opowiedziany. Czasami odnosiłem wrażenie, jakby wszystko było bardzo podobne do siebie. Może dlatego, że osiągane w jednakowym stylu, lekko, od niechcenia? Zmieniały się tylko słowa...
 

Katarzyna Jakóbczyk, sopran (Polska)
W. A. Mozart – Le Nozze di Figaro, aria Susanny Giunse al fin il momento / Deh vieni, non tardar
G. Puccini – La Bohème, aria Musetty Quando m’en vo
G. Gershwin – Porgy and Bess, aria Clary Summertime

Śpiewaczka o wybijającej się scenicznej urodzie. Muzykalna, czarowna i swobodna. Mozarta śpiewała na dużym luzie, ale zawsze gustownie, z właściwym wobec tego twórcy respektem. Bliski był jej Puccini i filigranowa Musetta. Uwodziła tu śpiewem i sobą. Mimo delikatności głosu i swobody samego śpiewania – mocno była zaangażowana emocjonalnie. Na koniec Gershwin – jedna jeszcze jej wartościowa propozycja. Śpiew prawdziwy, nieudawany, ładny i naturalny.
 

Arkadiusz Jakus, bas (Polska)
W. A. Mozart – Le Nozze di Figaro, aria Bartola La vendetta
J. Massenet – Don Quichotte, aria Don Quichotte‘a Quand apparaissent les ètioles
G. Verdi – Simon Boccanegra, aria Fieska A te l`estremo addio / Il lacerato spirito   
       
Rozpoczął z dużą ostrożnością, ospale, pomyślałem, że to fizjologia rodzenia się basowego śpiewania. Ale asekuracja jednak pozostała, także pewna powolność. Odnosiłem wrażenie, jakby ciągle był z tyłu, ciągle gdzieś spóźniony wobec fortepianu. Też stał w jednym miejscu i śpiewał. Aria Masseneta trwała z 45 sekund – niewiele, aby zdążyć coś zrobić czy zainteresować publiczność. Nie zrobił więc i nie zainteresował. Nieciekawy Verdi, głosowo i muzycznie. Nijaki, bezbarwny, sztywny.
 

Elwira Janasik, mezzosopran (Polska)
W. A. Mozart – Le Nozze di Figaro, aria Cherubino Voi che sapete
P. Czajkowski – Pikovaâ dama, aria Poliny Da! Vspomnila. Produgi milyye
S. Barber – Vanessa, aria Eriki Must the winter come so soon        

Śpiewaczka dysponuje ciemnym dość barwowo głosem, odniosłem wrażenie, jakby do tej barwy, charakterystyki, dostosowała repertuar. W Mozarcie wyczuwałem pewną nerwowość, ale stoi za tym chyba taki gatunek głosu, taki styl śpiewania. Poważny Czajkowski, ambitny, ładny, nastrojowy. Barber doskonale mieścił się w tej ciemnej i smutnej poetyce. Dla mnie najciekawszy!
 

Lucyna Jarząbek, sopran (Polska)          
W. A. Mozart – Cosi fan tutte, aria Fiordiligi Temerari! / Come scoglio
B. Martinu – Hry O Marii, aria Mariken Ach, jaká to krasná hrá!
P. Czajkowski – Evgenij Onegin, aria Tatiany Puskaj pogibnu ja

Duży, silny, mocny, zdecydowany głos; bardzo ładny śpiew, wyrazisty, pewny. To śpiewaczka operowa z najprawdziwszego zdarzenia. Dramatyczny dała nam recytatyw, zaraz potem piękną arię Fiordiligi. Znakomita była aria Martinu, porywająca w każdym momencie, śpiewana z przekonaniem, znawstwem i kompetencją. Czajkowski niesłychanie wiarygodny wykonawczo – świetny muzycznie i aktorsko. Kiedy słuchałem jej występu, wydawała mi się idealną interpretatorką tych partii. Jest ona – moim zdaniem – stworzona do tego operowego żywiołu. Potrafi od początku do końca trzymać w napięciu. Bardzo mnie satysfakcjonujące było to zwieńczenie przesłuchań II etapu.

Z notatnika recenzenta
Adam Rozlach (Jedynka, Polskie Radio)

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów