Jak ze szkoły muzycznej trafić do Polskiej Akademii Nauk i zespołu „Stardust Memories”?

Każdy muzyk, żeby osiągnąć sprawność techniczną, musi dużo ćwiczyć. Te same zasady obowiązują nawet wtedy, gdy masz przed sobą częściowo improwizowany koncert z coverami znanych przebojów. Skrzypaczka zespołu „Stardust Memories”, Marta Bogdał, zdradziła mi, że często przygotuje się do występów, ćwicząc…utwory klasyczne.


Maja Baczyńska: Od ilu lat grasz na skrzypcach?
Marta Bogdał: Chciałam rozpocząć naukę gry na skrzypcach już w wieku czterech lat. Wtedy jednak okazało się, że do Szkoły Muzycznej przyjmują osoby od lat sześciu. Kiedy skończyłam siedem, zaczęłam chodzić do ogniska muzycznego, jednak po pół roku znajomi rodziców przekonali nas, abym poszła na egzaminy wstępne do Państwowej Szkoły Muzycznej w Kielcach. Naukę tam rozpoczęłam w wieku lat ośmiu.
Maja Baczyńska: Muzyka to nie jedyna Twoja pasja...

Marta Bogdał: Kiedy byłam mała, jak każde dziecko wymyślałam bardzo dużo nowych zajęć którymi chciałam się zajmować. Drugą rzeczą zaraz po skrzypcach była jazda konna. Ze względu na tydzień wypełniony zajęciami w szkole „zwykłej” oraz muzycznej, nie mogłam pozwolić sobie na regularne lekcje jazdy konnej. Mimo tych utrudnień, jeżdżę do dzisiaj, w między czasie zrobiłam także odznakę jeździecką oraz instruktora jazdy konnej i moja pasja nie osłabła nawet na chwilę. Nowe zainteresowania obudziły się we mnie w chwili, gdy dostałam pod choinkę mikroskop świetlny. Był to jeden z impulsów, który zmotywował mnie do rozpoczęcia swojej przygody z biologią oraz innymi naukami przyrodniczymi, która trwa do dzisiaj i jest częścią mojej obecnej pracy.

Maja Baczyńska: Czemu nie zdecydowałaś się na studia muzyczne?

Marta Bogdał: W zasadzie był moment, kiedy postanowiłam pójść na studia muzyczne, przede wszystkim dzięki znajomym z środowiska Szkoły Muzycznej. W drugiej klasie liceum postanowiłam przygotować się do egzaminów na Wydział Reżyserii Dźwięku na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. Wiedziałam, że egzaminy są dosyć ciężkie, dlatego rok wcześniej pojechałam na kurs przygotowawczy oraz egzamin wstępny, aby nabyć doświadczenie na następny decydujący rok. Była to bardzo miła przygoda, ale jednak postanowiłam iść w innym kierunku. Zdecydowałam się wrócić do swojej biologiczno - matematycznej pasji i rozpocząć naukę na kierunku Bioinformatyka i Biologia Systemów na Uniwersytecie Warszawskim. Pomimo, że nie są to studia w żadnym stopniu związane z muzyką, nie żałuję swojej decyzji. Muzyka nadal odgrywa ważną rolę w moim życiu.

Maja Baczyńska: Doktorat, praca w Polskiej Akademii Nauk…Opowiedz o tym coś więcej!

Marta Bogdał: Doktorat zaczęłam od października. Obecnie pracuję w Pracowni Modelowania w Biologii i Medycynie w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki. Nie było to przypadkowo wybrane miejsce, w którym postanowiłam rozpocząć studia doktoranckie - przez ostatnie dwa lata pracowałam tutaj nad swoją pracą magisterską oraz niedawną publikacją.

Maja Baczyńska: Czy trudno odnaleźć się w naukach ścisłych osobie z duszą artysty, czy wprost przeciwnie - muzyka i nauki ścisłe mają ze sobą wiele wspólnego?

Marta Bogdał: W moim odczuciu jest to bardzo dobre połączenie. Oba zajęcia wymagają dużego poświęcenia oraz cierpliwości. Trzeba także wykazać się ogromną kreatywnością, ale w różny sposób.

Maja Baczyńska: A jak to się stało, że zaczęłaś grać w zespołach rozrywkowych?

Marta Bogdał: Na początku grałam sporo na jam sessions w różnych klubach warszawskich. Później zostałam zaproszona przez znajomych do zagrania na koncercie z okazji urodzin Boba Dylana w klubie Huśtawka, na którym - jak później się okazało- była wówczas część osób z zespołu, w którym obecnie gram. Mam na myśli „Stardust Memories”, aktualnie jesteśmy w trakcie przygotowywania materiału na nasz pierwszy autorski album.

Maja Baczyńska: Połączenie skrzypiec i muzyki rozrywkowej?

Marta Bogdał: Skrzypce mają swoje miejsce w muzyce rozrywkowej, chociaż zazwyczaj są postrzegane jako instrument obecny jedynie w muzyce klasycznej. Od zawsze lubiłam eksperymentować z brzmieniem oraz odchodzić od ram wyznaczonych przez muzykę klasyczną (dawną), którą promuje się w szkołach muzycznych. Pierwszym etapem pójścia w kierunku muzyki rozrywkowej był zakup skrzypiec elektrycznych. Oferują one więcej możliwości brzmieniowych oraz zmniejszają ilość problemów związanych z nagłośnieniem podczas koncertu. Dobrym przykładem był koncert w szkole muzycznej połączony z pokazem multimedialnym, gdzie zagrałam utwór Tomasza Opałki na taśmę i skrzypce. Wykonywania muzyki rozrywkowej także trzeba się nauczyć, tak jak muzyki klasycznej. Jest to dosyć trudne zadanie, ponieważ trzeba szukać własnego stylu oraz grać w różnych miejscach, z różnymi osobami i zespołami.

Maja Baczyńska: Którzy skrzypkowie Cię inspirują?

Marta Bogdał: To, co głównie cenię w skrzypcowej muzyce rozrywkowej, to ogromne możliwości improwizacyjne. Dlatego skrzypkowie, którzy mnie inspirują to głównie muzycy jazzowi. Mam ogromny szacunek dla Jean-Luc Ponty, dzięki któremu muzyka jazzowa zaadoptowała skrzypce elektryczne. Jakiś czas temu bardzo zainspirował mnie Nigel Kennedy i jego album "A Very Nice Album". Inspirację także znajduję w muzyce Michała Urbaniaka. Szczególny wpływ także miała na mnie wizyta w Nowym Orleanie, gdzie w wielu miejscach napotkałam skrzypce podczas koncertów jazzowych, folkowych, bluesowych, bluesgrassowych..

Maja Baczyńska: Muzyka klasyczna zdaje się nadal jest Ci bliska...

Marta Bogdał: Od zawsze jest obecna w moim życiu. Aby zachować odpowiednią sprawność techniczną trzeba dużo ćwiczyć. Utwory klasyczne najlepiej się do tego nadają. Można powiedzieć, że zachowuję równowagę pomiędzy muzyką rozrywkową a klasyczną.

Maja Baczyńska: A co z muzyką współczesną? Wspomniałaś, że wykonywałaś utwory młodych kompozytorów…

Marta Bogdał: Już w czasie nauki w szkole muzycznej zainteresowała mnie muzyka współczesna i brałam udział w paru koncertach jako wykonawca. Wśród ludzi panuje przekonanie, że muzyka współczesna jest niezrozumiała, a więc przeznaczona tylko dla osób posiadających potrzebną wiedzę do jej zrozumienia. Moim zdaniem muzyka współczesna prezentuje wiele różnych nurtów w których można odnaleźć niezwykle bogaty świat dźwięków. Wymaga więcej uwagi niż dawna muzyka klasyczna, ale dzięki niej można wyruszyć w niezwykłą podróż po obrazach i zjawiskach muzycznych.

Maja Baczyńska: Nie uważasz, że termin "muzyka współczesna" jest dość nieprecyzyjny? W zasadzie powinien odnosić się do każdego rodzaju aktualnie tworzonej muzyki…

Marta Bogdał: No właśnie, termin muzyka współczesna odnosi się do muzyki tworzonej dzisiaj, a tymczasem w społeczeństwie znaczenie terminu zawęziło się do postrzegania współczesnej muzyki poważnej. Ale tak, uważam, że termin powinien wskazywać na każdy rodzaj muzyki tworzonej dzisiaj.

Maja Baczyńska: Ulubione utwory klasyczne, kompozytorzy...

Marta Bogdał: Jest ich bardzo dużo, w każdej epoce znalazłabym swoje ulubione kompozycje. Jeżeli nawiązujemy do muzyki współczesnej, to jednym z moich ulubionych utworów jest „Święto Wiosny” Igora Strawińskiego. Datę premiery utwory identyfikuje się z początkiem epoki muzyki współczesnej. Specjalne znaczenie mają dla mnie także "Obrazki z wystawy" Modesta Musorgskiego, „Tren Ofiarom Hiroszimy” Krzysztofa Pendereckiego oraz „Quadra” Tomasza Opałki.

Maja Baczyńska: A fuzje…?

Marta Bogdał: Muzyka symfoniczna powinna być obecna w gatunkach które należą do muzyki symfonicznej oraz w muzyce filmowej. Oczywiście można wykorzystać orkiestrę symfoniczną do muzyki rozrywkowej, ale trzeba to zrobić bardzo umiejętnie. Orkiestrą symfoniczną nie powinno się ratować słabych piosenek, bo efekt może być odwrotny od zamierzonego.

Maja Baczyńska: Co ma większe szanse na przetrwanie – klasyka czy rozrywka?

Marta Bogdał: Według mnie przetrwa i muzyka klasyczna, i rozrywkowa. To tak jakbym miała oceniać czy przetrwają ludzie, którzy słuchają muzyki klasycznej, czy ci, którzy uwielbiają muzykę rozrywkową. Muzyka Mozarta była również muzyką rozrywkową, tylko inaczej się ją klasyfikuje w naszych czasach. Obecnie cała muzyka dawna jest zakwalifikowana do muzyki klasycznej. We współczesnych czasach odbiorcy mają bardzo zróżnicowane gusta, a do tego wiele osób interesuje się zarówno jednym, jak i drugim gatunkiem.

Maja Baczyńska: Parę słów o Twojej przygodzie ze "Stardust memories" i Waszych najbliższych planach.

Marta Bogdał: Do „Stardust Memories” dołączyłam rok temu w listopadzie. Zanim rozpoczęłam próby z zespołem, poszłam na jego koncert i już wiedziałam, że znajdę tam miejsce dla siebie. Do tej pory zajmowaliśmy się przede wszystkim graniem coverów, które staraliśmy się utrzymać w "stardustowym" klimacie. Jest to mieszanka blues, bluesgrassu, alternatywnego brzmienia z budowaniem tajemniczej i psychodeliczej atmosfery obecnej w filmach Tarantino. W zespole oprócz wokalu, gitary i perkusji, mamy także skrzypce, mandolinę oraz kontrabas, co pozwala na uzyskanie oryginalnego brzmienia. Jest to dosyć duże wyzwanie, ponieważ naszym celem nie było dokładne odtworzenie utworów, ale zagranie ich zgodnie z charakterem naszej muzyki i z dodatkiem improwizacji. W tym momencie pracujemy nad materiałem autorskim, który chcemy nagrać do wiosny 2014. Na płycie mamy zamiar umieścić także covery, których nie było na EP - ce, ale dominować będą utwory autorskie.

Maja Baczyńska: Nie jest trudno pogodzić ze sobą tyle dziedzin naraz? A może w tym właśnie tkwi klucz do bycia spełnionym?

Marta Bogdał: To wszystko zależy od charakteru danej osoby. Nie jest wszystko łatwo ze sobą pogodzić - zaczynając od spraw organizacyjnych, a kończąc na pełnym zaangażowaniu oraz kreatywnej realizacji konkretnego planu. Jak się to uda, na pewno można się w jakiś sposób poczuć spełnionym.

Maja Baczyńska: Ostatnio dla ”Presto” rozmawiałam z kilkoma muzykami o tym, że wbrew pozorom sporo muzyków klasycznych odchodzi do rozrywki lub odwrotnie - przez rozrywkę trafia w świat muzyki klasycznej. Czy również według Ciebie prawdziwy muzyk nie boi się czerpać zewsząd?

Marta Bogdał: Mam wrażenie, że osoby zajmujące się tylko klasyką, starają się nie dotykać muzyki rozrywkowej. Tymczasem w muzyce rozrywkowej trzeba być bardziej czujnym, ponieważ samemu się decyduje jaką ścieżkę chcemy obrać i jest się postrzeganym przez rodzaj wykonywanej muzyki. Moim zdaniem łączenie świata muzyki klasycznej oraz rozrywkowej jest wspaniałym doświadczeniem.

Maja Baczyńska: A jak to jest z ludźmi - w środowisku muzyków klasycznych i w środowisku muzyków rozrywkowych odnajdujesz tyle samo wspólnego czy to są dwa różne światy?

Marta Bogdał: Środowiska różnią się od siebie w niektórych aspektach, ale mają ze sobą też dużo wspólnego. Nie mogę też powiedzieć, że wolę środowisko muzyków klasycznych lub rozrywkowych, wszystko zależy od osób, które tam spotykam, a jak w każdym środowisku, znajdą się osoby mi bliższe i takie, z którymi nie mogę odnaleźć wspólnego języka.

Maja Baczyńska: A jak Twoi znajomi ze studiów i z PAN - u reagują na wiadomość, że grasz na skrzypcach, byłaś w szkole muzycznej, grasz w zespole itd.

Marta Bogdał: Wszyscy reagują bardzo pozytywnie. Dużo osób podpytuje się o nowości oraz najbliższe koncerty. Nie jest to także nic bardzo egzotycznego, ponieważ dużo osób ze studiów i pracy także jest powiązanych z muzyką.

Maja Baczyńska: No dobrze. To tak na koniec pomyśl, że nasi czytelnicy są fanami głównie muzyki klasycznej. Niektórzy z nich kochają również rock, pop, elektronikę, jazz i inne. Ale są też tacy, którzy nie umieją się do rozrywki przekonać. Jaką muzykę, jaki koncert byś im poleciła na tak zwane "przełamanie lodów"?

Marta Bogdał: Uważam, że łącznikiem pomiędzy muzyką klasyczną a rozrywkową jest muzyka filmowa. W muzyce filmowej zacierają się granice pomiędzy dwoma nurtami dzięki łączeniu cech obydwu tych gatunków. Z jednej strony może charakteryzować się łatwością w odbiorze, co sprzyja popularyzacji muzyki w szerszych kręgach, a z drugiej może operować „klasyczną” instrumentacją i wykorzystywać niektóre formy muzyki klasycznej, w tym współczesnej. Jako przykład połączenia instrumentów zakwalifikowanych do muzyki klasycznej z instrumentami przeznaczonymi z gruntu do muzyki rozrywkowej, polecam ścieżkę dźwiękową Hansa Zimmera z filmu "Incepcja", gdzie połączenie gitary elektrycznej, niestandardowej perkusji, muzyki elektronicznej oraz instrumentów klasycznych tworzy niesamowitą, przepełnioną emocjami fuzję. Następny kompozytor, którego bym poleciła to Danny Elfman. Jego ścieżki charakteryzują się dużą tajemniczością, niepokojem, a piosenki mają charakter musicalowy.

Maja Baczyńska: Wspaniałe przykłady, ale wybacz, muszę zapytać - jaki utwór muzyki klasycznej byś poleciła na początek miłośnikom rozrywki?

Marta Bogdał: Osobiście jestem wielką fanką Phillipa Glassa. Z jego utworów polecam koncert skrzypcowy oraz ścieżkę dźwiękową do filmu „Koyaanisqatsi”. Jest on współczesnym kompozytorem muzyki określanej często jako minimalistyczna. Minimalizm wywarł także znaczący wpływ na muzykę jazzową i rockową. Wpływy te były z obydwu stron. Minimalizm szeroko czerpał z jazzu modalnego (John Coltrane, Miles Davis), a jego wpływy można zauważyć w rocku elektronicznym i new age. Do najbardziej znanych twórców tego nurtu należą Tangerine Dream oraz Klaus Schulze. Poza tym jako wstęp do muzyki klasycznej polecam soundtracki najsłynniejszych kompozytorów muzyki filmowej.

Maja Baczyńska: Wymieniłaś sporo moich ukochanych utworów. Dołączam się do rekomendacji i dziękuję za rozmowę.

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów