Joanna Wnuk-Nazarowa: Na emeryturę się nie wybieram! [relacja po konferencji w NOSPR]

fot. mat. red.

1 września Ewa Bogusz-Moore objęła stanowisko dyrektora NOSPR na trzyletnią kadencję. Nie będzie jednak rewolucji. Nie będzie ona możliwa formalnie – sezon 2018/19 został już zaplanowany i ogłoszony przez Joannę Wnuk-Nazarową. Są już też zarezerwowane terminy koncertowe na następny sezon. Ale drugi powód braku rewolucji w NOSPR jest ważniejszy. Otóż nowa dyrektor deklaruje, że nie ma takiej potrzeby.

Instytucja była dobrze zarządzana, więc jedyne, czego potrzebuje, to mądrej kontynuacji i rozwoju. I taka ma być kadencja Bogusz-Moore, która uwzględni cały dorobek dotychczasowej szefowej a jednocześnie działalność instytucji wzbogaci o swoje doświadczenia, w szczególności z IAM. Nie ma obaw, czy zespół ją zaakceptuje. – Niezależnie od tego, kto byłby przede mną, ja muszę zbudować swoją drogę i własne relacje z muzykami. I one na pewno będą inne, bo ja jestem inna. Ale będę robić wszystko, aby ta współpraca była jak najbardziej owocna. Czuję, że jest duże otwarcie i ten kredyt zaufania na starcie jest bardzo dużo. Ukłony dla pani dyrektor, że to przejście, wprowadzenie nowego dyrektora jest bardzo przyjazne, mam duże wsparcie. Proszę życzyć mi powodzenia! – prosiła na koniec Ewa Bogusz-Moore. Wydaje się, że przy jej kontaktach i doświadczeniu zjednanie sobie orkiestry nie będzie problemem. Nowa dyrektor zna i rozumie potencjał NOSPR a zagraniczne kontakty umożliwią jej z pewnością jak najefektywniejsze wyeksponowanie walorów zespołu z Polski. Podczas konferencji Wnuk-Nazarowa podkreślała, że z nową dyrektor już współpracowała przy realizacji przez IAM i NOSPR projektów koncertowych w różnych miejscach w Europie i niektóre z nich pani Joanna uważa za najlepsze wydarzenia w historii orkiestry. Zwracała uwagę jednak na to, że nie chodzi tylko o popularność NOSPR na świecie, ale o budowanie prestiżowego wizerunku zespołu. – Bo wiecie Państwo, orkiestra była znana – jako dobra i za małe pieniądze. Te podróże autobusami, te diety po 10 dolarów dziennie, gdy inne orkiestry dostawały 40. Ale to za komuny. A chodzi nie o to, żeby jechać na trzy tygodnie i się nachapać, ale pojechać na prestiżowy festiwal na trzy koncerty, do prestiżowych miejsc – Joanna Wnuk-Nazarowa wyraźnie akcentowała różnice między tym, co było, a tym, co jest teraz, mówiąc w szczególności o koncertach NOSPR w hamburskiej Elbphilharmonie czy wiedeńskim Musikverein, które odbędą się jesienią.

Zapytana o to, czy odejście z NOSPR nie będzie trudne, Joanna Wnuk-Nazarowa odpowiada jednoznacznie: - Nie, to nie będzie szok. Przez cały czas w głowie mi się pisze bardzo duża jedna kompozycja i dwie mniejsze. Ja się nie mogę doczekać momentu, kiedy już skończy się Konkurs Szymanowskiego, napiszę raport z tego konkursu, siądę i zacznę pisać. To jest ciężka praca, to jest siedem, osiem godzin dziennie minimum pisania, ale oczywiście to, że można sobie samemu organizować tę pracę, że można później wstać i później się położyć spać, że można sobie zrobić przerwę jedno- czy dwudniową, no, to jest po prostu zupełnie inne życie. Natomiast to na pewno nie jest życie emeryta i mam nadzieję, że Pan Bóg mi da jeszcze te parę lat, żeby napisać to, co zawsze w mojej głowie było, a na co nie było czasu. Drobiazgi wykonywała Ania Szostak z Cameratą Silesią, grał Kwartet Polski Tomasza Tomaszewskiego, koncertmistrza Deutsche Oper, jakieś pojedyncze rzeczy pisałam dla przyjaciół, ale to nie jest to samo. Obserwując wielką orkiestrę symfoniczną, tę najwspanialszą w Polsce, stworzywszy Festiwal Prawykonań, asystując przy tych prawykonaniach wielu polskich utworów, nigdy nawet nie śmiałam zaproponować własnego utworu. Byłoby to nadużycie – dyrektor sam siebie lansuje. Natomiast w momencie, w którym już nie jestem dyrektorem, taki prezent na 70. urodziny orkiestra moja zagra na Festiwalu Prawykonań – zapowiada Wnuk-Nazarowa, jednocześnie przyznaje, że to nie jedyny cel, bo komponuje się do końca życia. – Jeśli tylko starczy pomysłów i sił, to jest jasne. I nie tylko dla NOSPRu! – dodaje.

O tym, kogo będzie można usłyszeć w tym sezonie, przeczytajcie na stronie instytucji. W programie smakowitości – estradowe wykonania dzieł Moniuszki, wielu polskich kompozytorów, w szczególności Wajnberg, Górecki i Penderecki, Festiwal Prawykonań. A już we wrześniu – pierwszy raz Konkurs im. Karola Szymanowskiego. Wydarzenie już teraz niezwykłe, bo odbywa się w kilku kategoriach na raz – fortepian, skrzypce, kameralistyka, śpiew, kompozycja. Zgłosiło się 120 osób, co jak na pierwszą edycję i krótki stosunkowo termin zgłoszeń – od lutego do maja 2018 r., jest bardzo dobrym wynikiem i świetnie rokuje na przyszłość. W imieniu Ewy Bogusz-Moore i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia zapraszamy do Katowic!

{Kinga Wojciechowska}

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów