Katarzyna Duda: Wszystkie mamy o tym wiedzą! (cz.1.)

Zapytałam skrzypaczkę Katarzynę Dudę o to, czy decyzja o macierzyństwie była trudna? Czy można być zaangażowaną matką i bardzo aktywną artystką? A może czasem trzeba powiedzieć dość? I jak to zrobić, aby nie ucierpiało ani dziecko, ani muzyka? Nie spodziewałam się tak pięknych i szczerych odpowiedzi.

Czy miała czas, żeby usiąść i mi o tym wszystkim napisać? Nie, opowiadała mężowi naprędce, przed ważnym koncertem. A on dzielnie spisał jej opowieść... 

Trudna decyzja.
Decyzja o podjęciu starań o dziecko była bardzo trudna, ponieważ po wydaniu swojej drugiej płyty „Le Streghe 2” kariera (przynajmniej jak na warunki polskie) rozwijała się bardzo szybko. Grałam dużo koncertów w kraju i zagranicą, świetne sale łącznie z takimi jak amsterdamski Concertgebouw czy nowojorska Carnegie Hall. Jednak świadomość wieku i problemów zdrowotnych nie dawała spokoju, że z marzenia o dziecku nic nie będzie. Między koncertami – wyjazdami mnóstwo wizyt u różnych lekarzy, z których większość błaho podchodziła do sprawy. W końcu trafiłam na lekarkę, która wiedziała, czym się zajmuję i jaki tryb życia prowadzę (obejrzała przypadkowo „Rozmowy w Toku” Ewy Drzyzgi z moim udziałem, potem jeszcze przeczytała artykuł, który ukazał się w „Twoim Stylu”). Powiedziała mi, że to ostatni dzwonek i nie ma na co czekać oraz od razu uprzedziła, że szanse na ciążę są niewielkie.
Taka informacja oraz świadomość zagrożeń spowodowała, że koncerty przestały być sprawą najważniejszą. Ciąża okazała się absolutnym cudem i generalnie przez cały okres była zagrożona. Był to też jedyny okres, kiedy musiałam odwołać koncert w Holandii - nigdy przedtem ani potem taka sytuacja mi się nie przydarzyła (zagrał wówczas za mnie Piotr Pławner).
Przestałam przyjmować zagraniczne oferty koncertowe. Jedyne, czego nie mogłam odwołać to nagranie płyty. W związku z tym cała ekipa studia „Sound And More” ze znakomitym reżyserem dźwięku – Tadeuszem Mieczkowskim na czele, była w stanie ciągłego poddenerwowania, bo sala nagraniowa mogła w każdej chwili zamienić się w porodówkę.

 

 

O matko, jesteś artystką!
Jak kobiety godzą rolę matki i m
uzyka?
Przeczytaj w Presto nr 10

 

 

Rodzina podstawą funkcjonowania.
Zaangażowana matka i bardzo aktywna artystka jednocześnie? Jest to dla mnie jedno z najtrudniejszych wyzwań w życiu. Podstawą funkcjonowania obu tych ról jest rodzina. Mąż, który jest muzykiem, rozumie doskonale specyfikę zawodu i jest tatą na 200 procent. Moi rodzice, a zawłaszcza mama, która jest w gotowości 24 godziny na dobę. Bez takiego wsparcia nie byłoby w ogóle mowy o wykonywaniu tej jakże specyficznej profesji. Przy częstych wyjazdach, bez pomocy mamy, dziecko wychowywałoby się praktycznie z obcą osobą czyli nianią.

Ekstremalne podróże.
Piotruś urodził się w październiku 2007 roku a już w styczniu następnego roku musiałam pojechać na koncerty do Holandii i do Czech (ustalonych kilka sezonów wcześniej). Pierwszy dylemat, który się pojawił po urodzeniu Piotrusia z cyklu „co wybrać”: skrzypce czy dziecko. Okazało się, że przy dobrej organizacji da się te dwie rzeczy pogodzić. Decyzje o wyjeździe konsultowaliśmy z lekarzem prowadzącym, który jednoznacznie powiedział, że nie ma znaczenia gdzie przebywa dwumiesięczne dziecko byleby było ciągle przy mamie. W końcu jechaliśmy na tournée do Unii Europejskiej – tam też są lekarze i szpitale w razie potrzeby. W związku z czym zabrałam: dziecko, męża, wózek, łóżeczko, skrzypce, suknie i cały szereg innych potrzebnych rzeczy wypełniając największy dostępny box dachowym i niczym tabor cygański udaliśmy się w podróż. Największym problemem związanym z wyjazdem stanowiła ekstremalnie silna alergia syna. Moja dieta matki karmiącej ograniczała się więc do ok. 10 produktów. Mając świadomość, że na Zachodzie trudno dostać ugotowane w wodzie buraki czy kaszę gryczaną, do naszego ekwipunku dołożyć trzeba było zestaw specjalnie przygotowanych słoików. Jedzenie w słoikach (niczym podróżujący za granicą Polacy w czasach PRL), przewijanie Piotrusia w samochodzie na stacjach benzynowych, podczas przerw w podróży – tak wyglądał backstage dużej trasy koncertowej. 

dokończenie artykułu tutaj (klik)

 

Oceń zawartość: 

Średnio: 8 (3 głosów)