Kolęda. Czyli Dzieciątko objada się bigosem

fot. Sylwia Błażej
fot. Sylwia Błażej

„Wesołych Świąt życzymy Wam
u wielkich miast, u chatek bram!
I Wam z salonów wygodnych, jasnych,
i Wam z izdebek wilgotnych, ciasnych,
i Wam, co w trudzie pędzicie życie,
Wam, co za Krajem srodze tęsknicie!”

To fragment zapomnianej już kolędy winszującej z przełomu XIX/XX wieku, śpiewanej zarówno w okresie Bożego Narodzenia jak i Nowego Roku, a nawet Świąt Wielkanocnych. Winszująca, ponieważ jej tematem wcale nie jest stajenka w Betlejem, ale proste życzenia „Wesołych Świąt!”. Takie polskie „Merry Christmas!”. 

Nazwa „kolęda” wzięła swój początek właśnie ze zwyczaju składania życzeń noworocznych. W starożytnym Rzymie pierwszego stycznia przypadało antyczne święto Calendae Januariae ku czci Janusa, boga światła. Samo łacińskie słowo ‘calendae’ tłumaczy się jako „pierwszy dzień miesiąca”. 

Podobno kolęda jako pieśń w żadnej innej kulturze nie zagnieździła się tak mocno jak w kulturze polskiej. Przywędrowała do nas w średniowieczu z zachodniej Europy, najprawdopodobniej z Włoch. Wkrótce pojawiły się zwyczaje kolędowania i chodzenia „po kolędzie”, które pierwotnie oznaczały wizyty z życzeniami, czyli z kolędami, bo składano je w formie śpiewanej na żywo, radosnej pieśni – zwanej początkowo kantyką, symfonią, rotułą, a od XVIII wieku – kolędą.

Na przestrzeni wieków wykształciły się różne gatunki kolęd. Najstarsze to kolędy hymniczne, tworzone na wzór średniowiecznych hymnów liturgicznych (np. „Anioł pasterzom mówił”). Potem powstały kolędy-kołysanki, śpiewane w trakcie jasełek i zwyczaju kołysania Dzieciątka (np. „Lulajże Jezuniu”). Do dziś popularne są również kolędy oświeceniowe zwane mistycznymi ze względu na podkreślanie prawdy o zstąpieniu na ziemię Boga-Człowieka (np. „Bóg się rodzi” Franciszka Karpińskiego). 

Szczególnym rodzajem kolęd są powstałe w baroku pastorałki – skoczne, udramatyzowane kolędy pasterskie (np. „Przybieżeli do Betlejem pasterze”), w których to wydarzenia z betlejemskiej stajenki stanowią jedynie tło, pretekst do snucia ludowych historii o Wojtku, Macieju i Kubie – wiejskich parobkach szykujących… kapelę i jadło na spotkanie z Dzieciątkiem (które notabene nierzadko nie zachowuje się jak dziecko: na przykład zajada się przyniesionymi przez parobków darami – bigosem czy miodem z pasieki).

Głównymi bohaterami pastorałkowych historii bywają również zwierzęta, dlatego takie pastorałki nazywam pastorałkami-bajkami. Prym wiedzie oczywiście bydło (wołki, osiołki itd.), ptactwo i zwierzęta domowe (koty, psy). Wszystkie głoszą Dobrą Nowinę, dosłownie lecą na spotkanie z Panem, budzą pasterzy, szykują dary; zdarza się nawet, że mówią ludzkim głosem. 

Dzisiaj te naiwne w swej prostocie i zabawne pastorałki nie są powszechnie znane, jednak stanowią kopalnię wiedzy na temat polskiej tradycji, a zwłaszcza staropolskiego instrumentarium, sztuki kulinarnej i… poczucia humoru. Pisali je twórcy anonimowi, ludowi – Wojtki i Macieje z pobliskiej wsi, kolędnicy, sąsiedzi, ludzie życzliwi, dobrze życzący. Idąc ich śladem…

I my dzisiaj winszujemy,
Na portalu wpisujemy
Życzenia świąteczne.

Nowy Rok, co bieży
Niech zdrowiem obdarzy
I tym, co konieczne.

Niech da wszystko, o co prosim
I dla Wojtka, i dla Zosi,
Aby razem z nami byli,
Szybko czytali,
Wolno żyli!

Dlatego dotrzymując im kroku,
Życzymy głośno: Do siego roku!!!

A żeby nie być gołosłownym, oto fragmenty pastorałek staropolskich, niedoścignionych mistrzów kolędowania i na koniec coś do posłuchania:

W tej kolędzie co dziś będzie każdy się ucieszy,
A kto co ma podarować niechaj prędko śpieszy.

Dać dary z tej miary dla Pana małego
By nabył go śmierci zbawienia wiecznego.

Kuba stary przyniósł dary - masła na talerzu,
Sobek parę gołąbeczków takich jeszcze w pierzu.

Wziął Tomek gomółek i jajeczko gęsie,
A Bartek nie miał co dać - dobre chęci niesie.

Walek sprawiał tłuste raki nie rychło z wieczora.
Nałożywszy dwie kobiele biegł z nimi przez pola.

Aż tu strach napotkał Walka nieboraka.
Stanęły dwa wilki niedaleko krzaka.

Gdy obaczył owe gady podskoczył wysoko.
Wielkim strachem przestraszony wybił sobie oko.

Uciekał przez krzaki. Podarł se chodaki.
A wilcy mu targali z kobieliny raki.

Szymek wziął kozę na powróz. Prowadzi do Pana.
Śpiewa sobie, wykrzykuje: dana moja dana.

Koza się zbrykała, powróz mu urwała.
Skoczywszy jak dzika do lasu bieżała.

On porwawszy się prędziuchno biegł za nią przez krzaki.
Koza skacze jak szalona, spłoszyły ją ptaki.

Uchwycił za ogon trzymając co mocy,
A koza fiknęła, podbiła mu oczy.

Stach kudłaty, chłop bogaty wziął czerwony złoty.
Nie chciał się nikomu kłaniać, biegł prędko do szopy.
[…]

inc. „Nuż my, bracia pastuszkowie…”

[…]

Walek z Jędrkiem na to dziwo
biegnie żywo
od trzody do szopy,
wziął półtory kopy
jajek dla nowego Pana,
śpiewa sobie: dana dana,
i spieszno bieży.

Góral śliwek koszałeczkę
i miseczkę
wziąwszy z domu masła,
pobieżał do jasła:
Nu, Panuszku, przyjmijże to,
co Ci przynoszę z ochotą,
zda się to Tobie.

Krakowiaczek hoży, młody,
na te gody
wziął za pas fujarkę,
kaszki drobnej miarkę;
zakrzesawszy podkówkami
i brzęknąwszy kółeczkami,
skoczno pobieżał.

Ślęzak wieprzków pędzi parę
na ofiarę,
zostawiwszy trzody,
spieszy na te gody.
Chce wyskoczyć z kompanami,
lecz nie może przed trzosami
przed tym Panięciem.

Idą chłopy od Skalmierza,
znać z kołnierza,
z czarnymi pałkami;
trzaskają nogami,
pasy mają ćwieczkowane,
łby guzami obsypane,
snadź po jarmarku.

Lecz nie widać Kujawiana,
aby siana
przyniósł na posłanie,
Tobie, śliczny Panie.
Żeby Ci twardo nie było
i zimno nie dokuczyło
w lichej stajence.

Mazur woła: Hojże moja,
do oboja
i do piscałecki
dla tej Dziecinecki!
Zagram ci Mu wdzięcznie, miło,
by się z nami uciesyło
to Paniątecko.

Podlasianin niesie gąskę,
siana wiązkę,
taki dla Jezusa,
którego ma dusza
z całego serca miłuje,
taki zatem nie żałuje
dać Jemu tego.

Węgrzyn kusy z olejkami,
z kropelkami
do szopy przybywa,
toż głosu dobywa:
Segiń legiń iś katona
sem prynosim tu pre Pana
zdrawe olejki.

Niemiec bieży, marsz w te tropy,
do tej szopy:
Ach ach ach, mejn kinder,
in sehr grossen winter
ist geboren, auserkoren,
in der krippe nycht erfroren,
in Betlejem sztal.

Holenderczyk, gdy przybywa,
z sobą wzywa
pobliższe narody
do szopy w zawody
Angielczyka i Duńczyka:
Kicynenich, wart ejn wenig,
tuch und gold ist da.

Włoch z daleka nadskakuje,wykrzykuje:
Dove e syniore,
nostro grand amore,
aportato un bel piatto
de limoni, makaroni
per i bambini.

Hiszpan słucha, w niebo dmucha
koło ucha,
pyta, czy w Madrycie
narodzone Dziecię:
Valga Dios, senior mios,
tele geros kawaleros
sicero meciu.

Francuza, choć nie proszono,
obaczono:
Mądju! co się dzieje,
w Betlejem jaśnieje,
Notr Dam, Święta Panieneczko,
witam Twego Jezuseczko,
bą żur o bą Dju.

Cygan bieży z dary swymi
za drugimi:
Furdyt sołonynka
dla Bożyho Synka,
dziassa prindi dzia kulina
pereskoczyt i dolina
do Betlejemu.

A od wschodu trzej królowie,
monarchowie,
do Betlejem jadą,
ofiary swe kładą,
Narodzonego witają,
innym ochoty dodają,
by się cieszyli.

A tu muzyczny przerywnik: 

inc. „Zeszliśmy się bracia, do tej stajeneczki…”
[…]
Zagrajże ty Kuba, nadmij swe dudeczki,
A ty zaś Wojtalu, wyśpiewuj piosneczki:
Oj gram, gram, co tchu w sobie mam.
Tylko do pomocy drugiego nie mam.

Pójdźże ty Marcinie, pomóż dudać Kubie.
Marcin się rozespał, za włosy się skubie:
Du, du, du, jużci dudkuje,
A swojem dudaniem Kubie wtóruje.

Pójdźże i ty Szymku, zagraj na skrzypeczkach,
A ty zaś Filipie na swych multaneczkach:
Strup, strup, strup, już skrzypce stroi,
Jeszcze nam brakuje głośnej oboi.

Pójdźże ty Antoni, weź się do oboi,
Aż sobie bastelę nasz Maciek wystroi:
Brąm, brąm, brąm, mówiły basy,
Wdzięczne chociaż grube czyniąc hałasy.

Jeszcze na waltorni tej muzyce zbywa,
Niechajże Jakóbek z waltornią przybywa:
Pku, pku, pku, miły Jakóbku,
Urznij na waltorni nie będzie smutku.

Jeszcze nam wrzaskliwej trąby nie dostaje,
Niechajże Michałek ze swą trąbą staje:

Ra, ra, ra, Michał na trąbie,
Mazurki wycina, kuranty rąbie.

A gdyśmy już wreszcie kapelę skończyli,
Pana maleńkiego dosyć nacieszyli:
Przez drogę będziem też grali,
Będziem się cieszyli, głośno śpiewali.

Pobłogosławże nam wszechmogący Boże,
Na naszym dobytku, w gumnie i oborze:
A my cię chwalić będziemy,
Tu żyjąc na ziemi, w niebie z świętemi.

Pobłogosław także na naszych życzeniach,
By nam zabrzęczały pieniądze w kieszeniach:
To, to, to, srebro i złoto,
Które my przyjmiemy zawsze z ochotą.
[…]

przygotowała Magdalena Burek

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów