Koń, który tańczy [wywiad z Klaudyną Pisarską]

12.08.2016
Koń, który tańczy [wywiad z Klaudyną Pisarską]

„Koń jaki jest, każdy widzi.” Tak krótko i węzłowato ujął temat konia ks. Benedykt Chmielowski w dziele „Nowe Ateny albo Akademiia wszelkiej sciencyi pełna”, pierwszej polskiej encyklopedii. To, jak to zrobił, stało się anegdotyczne. Ale przypomnijmy: pierwsze wydanie „Nowych Aten” ukazało się w latach 1745-1746, drugie – uzupełnione i rozszerzone – w latach 1754-1764. Wtedy naprawdę nie trzeba było konia opisywać – był powszechnie znany. Ale jak jest u konia z muzyką? Czy koń ma słuch? Czy potrafi tańczyć? Jak go tego nauczyć? „Nowe Ateny” milczą na ten temat, więc postanowiliśmy porozmawiać z Klaudyną Pisarską*, która konie kocha, szkoli, trenuje, jeździ na nich, przygotowuje jeźdźców i konie do wielkich jeździeckich karier.

Władysław Rokiciński: Ujeżdżenie i ujeżdżanie – jedna litera, a jaka różnica! O tym pierwszym, w aspekcie muzycznym, będzie nasza rozmowa. To drugie znamy z filmów o kowbojach i Indianach, z filmów o Dzikim Zachodzie. Czym jest – krótko, jak u ks. Benedykta Chmielowskiego – ujeżdżenie?
Klaudyna Pisarska: Ujeżdżenie, czyli dresaż (z francuskiego: „dressage” znaczy tresura) to seria figur, tzw. elementów, wykonywanych na koniu na czworoboku wielkości 20 x 60 m. To tzw. duży czworobok, obowiązujący w klasach wyższych ujeżdżenia. Podstawy tej dyscypliny są konieczne do uprawiania wszystkich dyscyplin jeździeckich.

A kiedy możemy mówić o początku ujeżdżenia jako dyscypliny – jak ją nazwać? – sportowo-artystycznej? Sławna wiedeńska Hiszpańska Szkoła Jazdy Konnej powstała w połowie XVI wieku i nieprzerwanie działa. Czy możemy nazwać ją najstarszą szkołą ujeżdżenia?
Historia ujeżdżenia sięga starożytności (pisma Ksenofonta, w tym jego „Sztuka jeździecka”). Pierwsze szkoły ujeżdżenia w bardziej współczesnym znaczeniu to właśnie Hiszpańska Szkoła Jazdy w Wiedniu oraz francuska Cadre Noir.

Czy już wtedy występom jeźdźców towarzyszyła muzyka?
Programy do muzyki, czyli kür, wprowadzono w latach 80. XX wieku. Wcześniej muzyka towarzyszyła pokazom, również w wiedeńskiej Szkole Jazdy.

Siedziała Pani na wielu końskich grzbietach, trzymając w dłoniach wodze, a tuż przed sobą mając wysoko trzymany łeb i... uszy. Jak to jest ze słuchem muzycznym u konia, czy on go w ogóle ma? Jak koń reaguje na muzykę? Czy to jest sprawa jeźdźca: tak szkoli i tak potem prowadzi konia, jakby to koń „tańczył”?

Moim zdaniem, konie mają słuch i reagują na muzykę. W większości przypadków działa na nie uspokajająco, zagłuszając też inne dźwięki z zewnątrz. Wyszkolony koń, świadomy swoich ruchów i rytmu, znający różne figury i bawiący się wykonywaniem ich, bawi się również muzyką.
Z drugiej strony muzyka jest też dopasowana do ruchów i figur, więc koń i jeździec mają ułatwione zadanie.
Koń jest nauczony reagować na tzw. pomoce ze strony jeźdźca, czyli na sygnały wydawane ciałem. A muzyka dodatkowo uskrzydla, jeśli nawet nie konia, to uskrzydlając jeźdźca sprawi, że i koń poczuje „uskrzydlenie”. Będzie potem kojarzyć muzykę z tym pozytywnym uczuciem, przekazywanym mu przez jeźdźca. Dlatego trudno powiedzieć, co było pierwsze: kura czy jajko, czy konie mają słuch, czy reagują na słuch jeźdźca. Różnie to bywa u różnych par, ale i tak liczy się efekt.

* Klaudyna Pisarska jako zawodniczka zdobyła siedem medali Mistrzostw Polski, w różnych kategoriach wiekowych, w tym srebro w Mistrzostwach Polski seniorów w roku 2005 r. Pięć razy startowała w Mistrzostwach Europy – raz w kategorii juniorów, cztery razy w kategorii młody jeździec – dwukrotnie była w finale. Przez dziesięć lat mieszkała, studiowała, a przede wszystkim jeździła konno w Niemczech, zagłębiu jeździectwa. Od powrotu pracuje jako trener, jej uczniowie zdobyli jedenaście medali Mistrzostw Polski we wszystkich kategoriach wiekowych. Trenuje do klasy Grand Prix trzeciego swojego konia, Rafaello.

Wiele lat temu, oglądając transmisję z mistrzostw świata lub Europy w jeździe figurowej na lodzie, zapamiętałem parę taneczną, którą spotkała awaria podkładu muzycznego. Podkład muzyczny nagle ucichł. Zawodnicy – nie wiedząc, jaką decyzję podejmie komisja sędziowska – wykonali swój program do końca, ale już bez muzyki. Towarzyszyły im tylko brawa widowni. Zatańczyli choreografię z pamięci. Myślę, że było im trudniej, ale z drugiej strony ewentualne błędy stały się mniej widoczne. Jak to byłoby w przypadku ujeżdżenia? Czy jeździec i koń bez muzyki daliby równie piękny pokaz?
Podobnie jak w jeździe figurowej i my, jeźdźcy, mamy dokładnie opracowaną choreografię, najlepiej co do metra. Mamy, oczywiście, plany awaryjne, tzn. opcje zmiany „trasy” programu w przypadku możliwych błędów. Znamy swoje słabe punkty i co za tym idzie, prawdopodobieństwo błędu w konkretnej figurze. Trasa awaryjna zazwyczaj przewiduje opcję powtórzenia nieudanego elementu.
Jeśli muzyka zawodzi, co zdarza się bardzo rzadko, to jedziemy dalej nasz program. Niestety będzie on oceniony niżej, bo nie ma jak oceniać dopasowania do muzyki bez muzyki. Ale ocena techniczna pozostaje bez zmian.
Na zawodach rangi mistrzowskiej jazda bez muzyki to katastrofa. Ocena artystyczna jest zazwyczaj wyższa od technicznej, brak muzyki bardzo by wpłynął na ocenę końcową.

Jak wygląda dobór muzyki i opracowywanie „choreografii” w ujeżdżeniu? Jaki zespół osób nad tym pracuje?
Choreografię opracowuje zazwyczaj trener z jeźdźcem lub sam trener, jeśli jeździec jest zbyt młody i niedoświadczony. Ich zadaniem jest ułożyć program tak, by pokazać umiejętności pary w jak najlepszym świetle.
Kolejność, trudność, zagęszczenie elementów muszą zostać przeanalizowane. Bywają trudne rzeczy, które danej parze przychodzą łatwo i łatwe elementy, sprawiające im trudność. Kür pozwala naświetlić te pierwsze i ukryć te drugie. Oczywiście wszystkie elementy danego poziomu trudności muszą zostać pokazane, ale ich konfiguracja daje duże pole do popisu.
Wybierają oni utwory, które im się podobają i – ich zdaniem – pasują do rytmu chodu konia. Nagrywają film z takiego przejazdu. Ten film wędruje do osoby składającej muzykę.

Jak jest z muzyką? Wiem już, że muzyka, która towarzyszy programowi, nazywa się „kür”. Czy są rodzaje muzyki, które szczególnie nadają się na kür? Czy spotkała się Pani z przypadkiem, że taka muzyka została specjalnie w tym celu skomponowana?
Wszelka muzyka instrumentalna jest optymalna. Czy to klasyczna, czy filmowa, czy instrumentalne wersje muzyki rozrywkowej. Od niedawna dozwolone jest korzystanie z utworów, którym towarzyszy wokal, wcześniej było to zabronione.
Często zdarza się muzyka specjalnie komponowana dla danej pary, np. słynne küry holenderskiej wielokrotnej medalistki olimpijskiej Anky van Grunsven i jej Salinero.
Należy jednak pamiętać, że sędziowie oceniający przejazd, zajmują się przede wszystkim aspektem jeździeckim, nie są zawodowymi muzykami, więc kür powinien „wpadać w ucho” w bardziej oczywisty sposób, żeby mógł być doceniony.

A tak to wyglądało i wygląda w Pani przypadku? Jaki utwór wspomina Pani najmilej?
Miałam kiedyś kür dla mnie skomponowany, podobał mi się, ale mój ulubiony kawałek to były elementy w galopie do utworu tytułowego z filmu Requiem For a Dream, tym kürem zdobyłam srebro Mistrzostw Polski seniorów. Bardzo mi się też podobał mój kür do muzyki Danny’ego Elfmanna z pierwszego Batmana.

Na koniec popuszczę wodze fantazji. Wyobraźmy sobie konia, który w ogóle nie jest szkolony w kierunku ujeżdżenia. Czy taki koń w ogóle reagowałby na muzykę, puszczaną z głośników w miejscu jego przebywania?
Może reagowałby, w sensie, że żywsza muzyka by go pobudzała i np. szedłby bardziej energicznym stępem, kłusem, czy galopem, a łagodniejsza może po prostu uspokajałaby go?  

Ale nasze konie są wyszkolone tak, by wykonywać figury dokładnie wtedy, kiedy jeździec da odpowiedni sygnał swoim ciałem. Bez jeźdźca, koń nie będzie „tańczył” w tak wystudiowany sposób.

Zachęcam miłośników muzyki, by poświęcili ujeżdżeniu choć odrobinę swojej uwagi. Pani Klaudyno, kiedy będzie ku temu najbliższa okazja?

Igrzyska w Rio! Tam będzie można podziwiać najlepszych z najlepszych, bo kwalifikacja na Igrzyska to już zaszczyt sam w sobie.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że przybliżyła ona czytelnikom tę piękną dyscyplinę sportu jeździeckiego. Jeszcze krótki film, obejrzyjmy sławny przejazd Anky van Grunsven i Salinero na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach w 2004 r., zdobyła nim złoto:



https://www.youtube.com/watch?v=hphRHFSF4pk

 

Teraz już każdy z czytelników Presto będzie mógł powiedzieć: kür jaki jest, każdy wie!

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.