KonTeksty

17 Październik 2018
Jest wszystkim ogólnie wiadomo, że Chopin umarł o drugiej nad ranem („in the small hours”, jak mówi anglojęzyczna wersja Wikipedii) 17 października. Przy łożu śmierci było kilka osób z grona najbliższych przyjaciół, w tym siostra Ludwika, która opiekowała się nim ofiarnie do końca, a także ksiądz Jełowicki, który wstrząśnięty tym milczącym, zwierzęcym umieraniem kompletnie wyniszczonego ciała, tą przedłużająca się walką o każdy haust powietrza, najpierw zemdlał na schodach, potem zaś w ramach nie do końca uświadomionego buntu, w swoich pamiętnikach wymyślił lepszą wersję śmierci wirtuoza. Napisał między innymi, że ostatnie słowa Fryderyka brzmiały: „Jestem już u źródła wszelkiej szczęśliwości”, co było ewidentnym kłamstwem, choć na pewno pięknym i wzruszającym. […]
24 Sierpień 2018
Siedziałem na tej mojej ławce może z pół godziny, kiedy zauważyłem, że jacyś spacerowicze, którzy normalnie minęliby mnie z krótkim pozdrowieniem, zatrzymali się i obserwują mnie z odległości kilku jardów, co było dosyć denerwujące.
- W porządku – odezwałem się z sarkazmem – nie musicie rzucać mi pieniędzy.
Odpowiedział mi radosny śmiech, który natychmiast rozpoznałem, i kiedy podniosłem wzrok, zobaczyłem podchodzących do ławki Szwabów.
29 Lipiec 2018
Kiedy straszna zaraza wyniszczyła w Wenecji
                                                        pięćdziesiąt tysięcy ludzi
a starość zbliżała się nieubłaganie
odstąpił swoje miejsce organisty w kościele świętego
                                                        Marka młodszemu koledze
schronił się w klasztorze i porzucił komponowanie
Gdy jednak przez lat dziesięć śmierć nie nadchodziła
wrócił do muzyki i skomponował Selva morale                                                       e spirituale
a także nowy cykl madrygałów
które płyną teraz przez moją bezsenną noc
jak jasna barka pełna rozśpiewanych duchów
Julia Hartwig „Bez pożegnania”, Wydawnictwo Sic! s.c., Warszawa 2004
15 Lipiec 2018
Stoi pod peruczką drzewa,
na wieczne rozsypanie śpiewa
zgłoski po włosku, po srebrzystym
i cienkim jak pajęcza wydzielina.
Człowieka przez wysokie C
kocha i zawsze kochać chce,
dla niego w gardle ma lusterka,
trzykrotnie słówek ćwiartki ćwierka
i drobiąc grzanki do śmietanki
karmi baranki z filiżanki
filutka z filigranu.
Ale czy dobrze słyszę? Biada!
Czarny się fagot do niej skrada.
Ciężka muzyka na kruczych brwiach
porywa, łamie ją wpół ach -
Basso Profondo, zmiłuj się,
doremi mane thekel fares!
30 Czerwiec 2018
Gdybyś ją widział, panie Fryderyku,
Jak ciemne palce kładzie na klawiszach
I kędzierzawą głowę pilnie schyla,
Jak nogę szczupłą stawia na pedale
Śmiesznie dziecinną, w zdeptanym buciku,
A kiedy sala nagle się ucisza,
Pierwiosnek dźwięku powoli rozwija.
Gdybyś zobaczył na sali, w półmroku,
Jak błyszczą zęby w rozchylonych ustach,
Kiedy fortepian twoje troski niesie,
I jak ukośną smutą pada z boku,
I wrzawą ptaków przez witraże chlusta
Wiosna w nieznanym z imienia ci mieście,
Gdybyś zobaczył, jak te dźwięki fruną,
I targną pyłem, słoneczną kolumną
Nad czarną twarzą, na dłoni opartą –
Pewnie powiedziałbyś, że było warto.
24 Czerwiec 2018
- Ćwiczyłeś w swoim nowym stroju Kyung-hee? - spytałem, strojąc mu wiolonczelę.
Ledwie skinął głową, a potem powiedział:
- Ale nie wydaje mi się, żeby prawdziwy Batman grał na wiolonczeli.
- A dlaczego nie?
Gdy spojrzał na mnie, zauważyłem, że mostek jego okularów został sklejony taśmą. Przez chwilę w milczeniu poruszał ustami, jakby ćwiczył to, co chce powiedzieć. Rzadko mówił, a gdy już się zdecydował, zdawało się, ze słowa przychodzą mu z wielką trudnością.
18 Czerwiec 2018
Co to za dzwony?
A to w tej rynnie.
A to muzyka deszczowa płynie.
A to na dachach, jakby na bębnach,
Dudni, dudni ulewa wiosenna.
Tłucze o szyby wesołym deszczem,
bębni kroplami jeszcze i jeszcze.
I na listeczkach gra z całej duszy,
Aż rozkrzyczane słowiki głuszy.
Aż słowik szepcze do słowika:
– To ci muzyka!
Taka muzyka
to jest muzyka,
co?
4 Czerwiec 2018
To gra Phil Woods to gra Phil Woods ze swoimi
a więc kontrabas
nagły tupot strun
po schodach dźwięków
i każdy dźwięk osobny wyrazisty
A trąbka
Kiedy trąbka gra
to jakby rozbłysnął w ciemności
elektrokardiogram serca
fortepian stuka jak zbiorowy puls
zaś perkusista kiedy już uderzy
ogłasza chwile królestwa i chwały
Lecz kiedy Phil
kiedy Phil Woods podniesie saksofon
przez instrumenty przebiega nagły dreszcz
rozmowa teraz wzlatuje na szczyty
Phil Woods to średniej wagi chłop w skórzanej czapce
gdy wyczekuje kołysze się lekko
jakby melodia była srebrną rybą co z nim tańczy
Wspaniali – bo nie czują się wcale wspaniali
27 Maj 2018
Z tyłu na pokładzie łodziowym jakiś ksiądz katolicki zebrał wokół siebie ogarniętych paniką pasażerów drugiej i trzeciej klasy.
Słucha spowiedzi, udziela rozgrzeszenia.
Jest godzina 02.07.
- No cóż – mówi zaniepokojony Jason – myślę, że już czas kończyć. Nie ma sensu grać dalej. I tak nikt już nie słucha.
- Chyba tak – kiwa głową Aleks i odkłada skrzypce.
Spot siedzi przy pianinie zamyślony, z półprzymkniętymi oczami. Jim i Georges podchodzą do barierki, rozglądają się na obie strony.
Dawid zbladł.
Jakiś oficer w pobliżu woła:
- Od tej chwili każdy się troszczy o siebie! Każdy na własną rękę! To rozkaz.
- Hm – replikuje Jason. Przygląda się Dawidowi. – Nie bój się.
6 Maj 2018
Jeśli był kiedyś raj,
na tej planecie go nie było.
Ziemia kręci się dookoła swej osi,
aby wiecznie odwijał się czas
wszystkich człowieczych zgryzot.
Ale raj był.
Pewnie na którejś z gwiazd.
Kto może dokładnie wskazać,
gdzie są te niebieskie ogrody?
Jeżeli w raju istnieje piękno,
to możemy je sobie wyobrazić
tylko przez przypomnienie naszego świata.
Wdzięki kobiet,
zapachy kwiatów,
radość dzieci
i kolory motylich skrzydeł.
Jeżeli jest tam i niebo,
nie ma pod nim miejsca dla cierpienia.
Ludzie tam nie płaczą,
a łez jest tam mniej
niż pereł w naszych rzekach.
Stamtąd przyszedł.

Strony