KonTeksty

22 Kwiecień 2018
- W słotę co robić! Nuda! - rzekł chłopak – Miałem jutro uczyć się pływać, rysować mapę, pilnować co mieszka w dębie! A tu siedź w izbie!
- Czasami dobra słota! Mnóstwo się zbierze roboty. Zobaczysz, jaki tu bywa warsztat! No, rozpalaj ogień!
Rosomak skończył robotę, wyszedł z chaty i wróciwszy rzekł:
- Tak! Będzie chłód i słota na dni kilka. Nareszcie znajdę czas poreperować siatki i kosze.
- A ja – pokatalogować zielnik! - rzekł Żuraw.
- A ja – nas wszystkich obszyć i obłatać – rzekł Pantera.
- A ja? - spytał Coto.
Rosomak wskazał półki z książkami:
- Historię nowych znajomych poznać!
Zapalił fajkę, zdjął ze ściany skrzypce i po chwili zaczął grać.
- Ot, dopiero prawdziwy, niedzielny bal! - szepnął Pantera.
12 Kwiecień 2018
Dziś pobiegnę do kogoś, szczęśliwa.
Ktoś mnie chwyci, ktoś płaszcz ze mnie zerwie
i ustami z ust zetrze mi czerwień...
Palce moje o ostrzach z lakieru,
ważyć będą klejnoty likierów,
a Caruso będzie przyśpiewywał,
jak uczynny, głodny Włoch pod oknem,
w gramofonie, ze wstydem okropnym...
/Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Caruso w w garsonierze/

1 Kwiecień 2018
Rodzina wyjechała do Hagen.
Sam zostałem w tym ogromnym domu.
Po galeriach krokami dudnię.
Bardzo śmieszą mnie te złocenia
i te pelikany rzeźbione jak od niechcenia,
i te chmury mknące na południe.
Ja bardzo lubię chmury. I światło pochmurne.
Jak fortece. Jak moje fugi poczwórne.
Cóź to za rozkosz błądzić przez pokoje
z Panią Muzyką we dwoje!
Jak las jesienny świece w lichtarzach czerwone.
A dzisiaj jest Wielkanoc. Dzwon rozmawia z dzwonem.
O, wesołe jest serce moje!
W starych szufladach są stare listy,
a w książkach zasuszone kwiaty,
jak to miło plądrować wśród starych papierów...
O, świąteczne godziny pełne złotych szmerów!
o, natchnienia jak kolumny złote! 0, kantaty!
25 Marzec 2018
Erice nie wolno przestawać ze zwyczajnymi ludźmi, wolno jej natomiast zawsze słuchać ich pochwał. Specjaliści niestety Eriki nie chwalą. Dyletancki, niemuzykalny los wybrał sobie takiego Guldę i Brendela, taką Argerich, Polliniego i innych. Obok takiej Kohut natomiast przeszedł z hardo odwróconą głową.

W końcu los stara się być bezstronny i nie daje się zwieść uroczej maseczce. Erika nie jest ładna. Gdyby zechciała być ładna, matka natychmiast by jej tego zabroniła. Daremnie Erika wyciąga ręce do losu, który nie robi z niej pianistki. Erika spada na ziemię jak wiór podczas heblowania. Erika nie wie, jak to się dzieje, bo przecież tak samo dobra jak wielcy jest już od dawna.
18 Marzec 2018
Wieczór był przyjemnie ciepły i Sarah Vaughan ze swoim zespołem przelewała się na taras. Gwiazdy świeciły teraz jaśniej i światła w okolicy nadal połyskiwały jak przedłużenie nocnego nieba.
- Uwielbiam ten kawałek – westchnęła Emily. – Pewnie to też zapomniałeś. Ale jeżeli nawet, możesz go zatańczyć, prawda?
- Tak. Chyba tak.
- Możemy udać, że jesteśmy Fredem Astaire’em i Ginger Rogers.
- Możemy.
Odstawiliśmy kieliszki z winem na kamienny stolik i zaczęliśmy tańczyć. Nie robiliśmy tego nadzwyczajnie, zderzaliśmy się kolanami, ale przytulałem Emily i moje zmysły wypełniły się dotykiem jej ubrań, włosów, skóry. Trzymając ją w ramionach, poczułem, jak bardzo utyła.
11 Marzec 2018
Wiemy wszyscy, że najpierwszym dążeniem i najdawniejszym osiągnięciem muzyki było wynaturzenie dźwięku, utrzymanie śpiewu, który w prapoczątkach rodzaju ludzkiego musiał być czymś w rodzaju wycia przebiegającego całą skalę tonów […]. Oczywiście i z pewnością: pierwszym warunkiem i przejawem tego, co dzisiaj nazywamy muzyką, było regularne uszeregowanie dźwięków.
5 Marzec 2018
Ogień nasturcji – w ślepiach kota.
Mgły czujnej wokół ciał zabiegi.
Łódź, co odpływa w nic – ze złota!
Żal – i liliowe brzegi.
Suńmy się ruchem dwóch gondoli,
Nie patrząc w lśniące dno podświatów –
Niepokojeni z własnej woli
Tajemną wiedzą kwiatów.
W zwierciadłach – świateł piętrowanie,
A w szybach – zmrok posępny –
I nieustanne zanurzanie
Stopy w ten dźwięk następny...
A dźwięki z tańcem snując zmowę,
Mgławieją – byle mgławieć.
Tango bezwiednie purpurowe
Zaczyna – niechcąc błękitnawieć...
Stopę, co szuka mgły wygodnej,
Ostatni dźwięk wyminął –
I niezużyty – i swobodny
Chce ginąć... I już zginął.
25 luty 2018
W jerozolimskim zaułku cyprysy 
błądzą i smutki. 
O, moja przyjaciółko, 
wieczór otula ogródki, 
tchnące snem i legendą, 
pełne ciszy biblijnej, 
woniejące lawendą 
i wonią melodyjne. 
Srebrną świeci nam glorią 
księżyc, płynąc jak czółno, 
Niedźwiedzica i Orion 
Pokazują na północ, 
na północ wiatry wieją, 
na północ lecą myśli 
z rozpaczą i z nadzieją 
ku Warszawie, ku Wiśle 
Cisza otula nas senna, 
o, moja przyjaciółko... 
I nagle! - mazurek Szopena 
w jerozolimskim zaułku! 
Gra dobrze nieznany pianista 
melodię sercu znajomą, 
nuta srebrzysta i czysta, 
nuta z Kraju i z domu, 
18 luty 2018
Aż wreszcie Iluvatar zgromadził wszystkich Ainurnów i objawił im potężny temat, odsłaniając rzeczy większe i wspanialsze niż te, które im przedtem dał poznać, a blask początku i wspaniałość zakończenia tak olśniły Ainurów, ze pokłonili się Iluvatarowi w milczeniu. Wówczas rzekł:
10 luty 2018
Teatrzyk Zielona Gęś
ma zaszczyt przedstawić
GŻEGŻÓŁKĘ W ROLI TRĘBACZA WIEŻY MARIACKIEJ
Występują:
Gżegżółka
Wieża Mariacka
i cały Kraków
GŻEGŻÓŁKA:
(trąbi):
Tra -ta-ta-ta-ta-ta-taaaaaaaaaaa…
CAŁY KRAKÓW:
(jest zadowolony)

Strony