Lato w Royal Opera House

fot. Bill Cooper

Na gorący letni dzień nie ma nic lepszego niż wizyta w Royal Opera House. Na lato Opera Królewska w Covent Garden przygotowała kilka wyśmienitych przedstawień w gwiazdorskiej obsadzie.

Gorąca letnia atmosfera była idealną scenografią dla „Carmen” Bizeta. Opowieść o Cygance z Sevilli wyreżyserował Barrie Kosky. Reżyser ten szturmem podbił Europę, budując swój styl, który dla niektórych stał się już ikoniczny. Kosky wyrasta z niemieckiej tradycji teatru Bertolda Brechta, ale także czerpie inspiracje z wczesnych musicali. Jego „Carmen” to nie jest pseudorealistyczna, koturnowa historia, ale rewia pełna energii, ruchu i tańca. Reżyser w dramacie „Carmen” nie poszukuje psychologicznej głębi, raczej przeciwnie, przedstawia on tę operę jako przerysowany teatralny show. Carmen jest tutaj performerką, chimerą, być może fantazją. Dla Koskiego realizm jest ograniczeniem. Jego przedstawienie jest campowe, sztuczne, a zarazem świeże i porywające.

Orkiestrę Royal Opera House poprowadziła Julia Jones. Pod jej batutą orkiestra brzmiała klarownie i wyraziście. Jones dobrze wydobyła z opery Bizeta sensualne, taneczne rytmy, a zarazem ma dobry zmysł narracyjny. W tytułowej roli można było zobaczyć Aigul Akhmetshinę. Młoda rosyjska mezzosopranistka potrafi oczarować pięknym głosem, ale także wyborową techniką wokalną. Jako Don José wystąpił Bryan Hymel. Jego głos był prawdziwie wirtuozerski. Równie dobry wokalnie był Luca Pisaroni jako Escamillo. Imponująco zaśpiewała Kristina Mkhitaryan. Rosyjska sopranistka wykonała partię Micaëli. Jej głos to czyste złoto.


fot. Mark Douet

Kolejnym hitem tegorocznego lata operowego w Covent Garden jest „Le nozze di Figaro” Mozarta. Ten szlagier operowy to przedstawienie dla każdego. Ta komiczna opera porusza pięknem muzyki oraz bawi nieco groteskową akcją. Tym razem Opera Królewska zaprezentowała bardzo klasyczną produkcję Davida McVicara. Reżyser ten stworzył piękne tradycyjne przedstawienie osadzone w realiach epoki Mozarta. Z jednej strony wydobywa z tego dzieła humor, z drugiej zaś jest tutaj też bardziej subtelna warstwa znaczeniowa. „Wesele Figara” ma pewien nostalgiczny wydźwięk. Prezentuje refleksję o końcu pewnej epoki i oczekiwaniu na nowe, które ma dopiero nadejść. McVicar ma spójna wizję interpretacyjną, ale jest to zarazem przedstawienie świetnie zrealizowane od strony technicznej. Ruch sceniczny, zmiany scenografii, a nawet drobne rekwizyty zostały perfekcyjnie dopracowane.

John Eliot Gardiner przygotował przedstawienie od strony muzycznej. Gardiner to muzyczny weteran, z którym niewielu może się równać, a szczególnie w dziedzinie muzyki barokowej oraz klasycystycznej nie ma on sobie równych. Jego Mozart był pełen energii, bogaty rytmicznie, czasem taneczny, a czasem po prostu dziki. Słuchając Mozarta pod batutą Gardinera, byłem jak zahipnotyzowany. W tytułowej roli wystąpił Christian Gerhaher. Ma on jedwabisty, liryczny głos, świetną dykcję, ale momentami brakło mu lekkości i charyzmy, której oczekujemy w wypadku postaci Figara. Niezwykle charyzmatyczny był natomiast Simon Keenlyside, który wcielił się w rolę hrabiego Almavivy. Artysta ten miał w głosie coś, co przyciągało uwagę. Każda jego fraza była ekspresyjna i wykonana w sposób teatralny, co w połączeniu z doborowym aktorstwem sprawiało, że Keenlyside'a nie sposób zapomnieć. Joélle Harvey jako Susanna czarowała pięknem oraz lekkością głosu. Julia Kleiter stworzyła wielowymiarową postać Hrabiny. Jej aria „Dove sono i bei” była poruszająca. Ciekawostką tej produkcji jest to, że rolę Cherubina wykonał kontratenor Kangmin Justin Kim. Jego głos jest technicznie bardzo dobry, a aktorsko Kim potrafi naturalnie rozśmieszyć publiczność. Z elegancją oraz techniczną perfekcją rolę Bartolo wykonał Maurizio Muraro.

Tego lata Royal Opera House zaprezentuje jeszcze komedię Donizettiego „La fille du régiment”, a Welsh National Opera zaprezentuje w Covent Garden „Wojnę i pokój” Prokofiewa.

Dr Jacek Kornak

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (1 vote)