Medea a świat współczesny

fot. arch. org.

DR JACEK KORNAK: “Médée” to najbardziej znane dzieło Luigiego Cherubiniego. Swoją sławę w XX wieku opera ta zawdzięcza zapewne kilku nagraniom z Marią Callas. Wystawiona po raz pierwszy w Paryżu w 1797 “Medea” była dość chłodno przyjęta, jednak już wkrótce jej sława nie miała granic. Beethoven mówił o Cherubinim jako o największym kompozytorze swoich czasów, a Brahms uważał “Medeę” za ikonę dramatycznej muzyki. Kilka lat temu naukowcom udało się zrekonstruować finałową arię z tej opery. Pomimo, że o “Medei” sporo się mówi, to rzadko kiedy można zobaczyć tę operę na żywo.

Ostatnio berlińska Staatsoper przygotowała nową produkcję “Médée”. Zaprezentowano oryginalną francuską wersję z finałową arią. Dyrektor muzyczny Staatsoper Berlin osobiście dyryguje tym dziełem. Daniel Barenboim znany jest przede wszystkim jako legendarny odtwórca Wagnera, jednak również w muzyce Cherubiniego udowodnił, że nie ma sobie równych. Jego Cherubini miał w sobie klasycystyczne elementy, swoistą elegancję, charakterystyczne rytmy, ale Barenboim stworzył interpretację niezwykle dramatyczną i wciągającą. Jego Cherubini jest bardzo ekspresyjny i momentami po prostu zapiera dech w piersiach. “Medei” pod batutą Barenboima słucha się jak thrillera, który budzi grozę i trzyma w napięciu. Od dawna nie słyszałem opery dyrygowanej z taką pasją.


fot. arch. org.

Andrea Breth, która to przedstawienie wyreżyserowała, postrzega “Medeę” przez feministyczny pryzmat. Dla niej jest to dzieło o uprzedmiotowieniu kobiet. Historia ta jest współczesna gdyż i dziś kobiety bywają niemal towarem. Medea jest tutaj muzułmanką w świecie rządzonym przez mężczyzn. Jest to szary, mroczny świat, w którym kobiety odarte są z podmiotowości. Finałowe morderstwo własnych dzieci jest aktem rewolucyjnym w patriarchalnej strukturze. Jest to symboliczny akt odzyskania przez Medeę podmiotowości. Wprawdzie scenografia jest tutaj dość uboga, ale dzięki obrotowej scenie, ruchowi scenicznemu oraz dobremu aktorstwu opera ta jest dość dynamiczna i dobrze się ją ogląda.

Rewelacyjnie spisała się Sonya Yoncheva, która wcieliła się w tytułową rolę. Z dużą ciekawością śledzę karierę tej śpiewaczki i według mnie jest to jej najlepsza rola. Yoncheva nie tylko ma piękny głos i bardzo dobrą technikę. Jej Medea była pełna pasji, momentami przyprawiała o ciarki na plecach. Był to tryumf Yonchevy. Bardzo dobrze wypadła Elsa Dreisig jako Dirce. Jej głos ma jedwabistą barwę, ale posiada również wyrazistą ekspresję. Marina Prudenskaya stworzyła również wokalnie mocną postać Neris. Charles Castronovo jako Jazon był dramatyczny, ale jego głos momentami był zbyt mocny jak na Cherubiniego, ale miał on wokalną charyzmę, co sprawiało, że bardzo dobrze się go słuchało.

Obecna produkcja “Médée” w Staatsoper Berlin to, nie boję się tego powiedzieć, wydarzenie historyczne.

 

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów