Mgr inż. Analfabeta

LUIZA BOROWIEC: Chwile triumfu święcił ostatnio pewien internetowy duet kabaretowy. Sympatię zaskarbia sobie stekiem wulgaryzmów, którymi wyraża całkiem trafne wnioski na temat polskiego społeczeństwa.

Od lat jednym z najpopularniejszych dziennikarzy jest pan o ponadregionalnym nazwisku, który w komercyjnej stacji telewizyjnej prowadzi talk-show. Robi w nim małpę z siebie i swoich gości. Czasem ktoś próbuje przekazać ważną myśl, którą prowadzący zagłusza tanim skeczem, muzyką, lub odwracając uwagę za pomocą pani w bardzo kusej spódniczce lub bez.

Co się porobiło? Miliony osób z wyższym wykształceniem, które nie czytają książek (tych poważnych, z przesłaniem, morałem, które są wyzwaniem intelektualnym, a nie czytadłem o charakterze erotyczno-kulinarnym), nie chodzą do filharmonii, szczycą się swoim brakiem kultury, ogłady. Lizną czasem pseudo-prowokacji w Zachęcie, wybiorą się do CSW, bo wypada być na czasie, zapuszczą brodę i zgolą włosy na głowie, bo akurat taka panuje moda.

Tymczasem na pewnym festiwalu muzycznym w Polsce…

Tytuł rozmowy brzmi zachęcająco: historia i polityka w muzyce filmowej. Redaktorzy Presto idą. To w końcu wypisz wymaluj temat numeru, jeśli nie więcej. W dodatku wśród rozmówców kompozytorzy takich upolitycznionych obrazów jak Dynastia Tudorów, Gra o Tron czy House of Cards. Po godzinie wiadomo jednak, że rozmówcy spotkali się tylko po to, aby popływać po powierzchni wspomnień. Ani jednego poglądu, nawet w kontekście produkcji, przy których pracowali. Tak jest bezpieczniej. Poglądy polityczne nie są dobrym tematem do rozmów, w szczególności publicznych. Odważnie można porozmawiać przy Bourbonie, na afterparty. Z zastrzeżeniem, że nic nie wyjdzie poza salę zwierzeń. Dobrze więc, nie wyjdzie. Ale nawet w sali, bardzo ekskluzywnej, drogiej i tylko dla zaproszonych gości, niewiele pada zdań na tematy trudne. Za to dużo mówi się o pieniądzach, projektach. Ot, biznesy. Tyle.

Inny obrazek. Redaktor naczelna poczytnego czasopisma o muzyce klasycznej chodzi z głową w chmurach. Mówi coś o zmianach, integracji środowiska, wychodzeniu z kulturą wysoką do wszystkich – i nie tylko w słowie pisanym, ale czynnie, poprzez działalność artystyczną. Będzie tworzyć Miasta Sztuki, będzie uczyć dziennikarstwa młodych ludzi i w ten sposób – uwrażliwiać ich na trudną sztukę pisania tekstów, nie tylko o kulturze. I na jeszcze trudniejszą sztukę tworzenia czasopisma. Kto ciekawy – może się już w lipcu wybrać do Jarosławia – zapisy na www.miastosztuki.euforis.pl (felieton zawiera lokowanie produktu – ale w dobrej wierze i bez korzyści majątkowych). Oczywiście, tylko warsztaty dziennikarskie naczelna będzie robić sama – na razie, potem pewnie do niej dołączymy. My – jej redakcyjne dzieci. Ale w Mieście Sztuki atrakcji będzie więcej. I wszystkie będą na najwyższym poziomie. I wszystkie powstaną dzięki współpracy utalentowanych artystów, którzy nie chodzą na skróty, nie lubią kompromisów w sztuce. I którzy całkiem nieźle radzą sobie w naszej krajowej codzienności.

Bo choć wstęp felietonu nie był zbyt optymistyczny, to cały czas ufam, że my odbiorcy nie domagamy się tandety, sztuki najniższych lotów, w stylistyce disco-polo. Może czasem nie wiemy, czego domagać się od artystów. Ale jeśli oni nie idą na kompromisy i przedstawiają nam sztukę najwyższej jakości, to potrafimy to docenić. Nie, nie żyję w bańce mydlanej. Właśnie wychodząc z niej, zobaczyłam chór dzieci i młodzieży amatorsko śpiewający kolędy z muzyką zaaranżowaną na orkiestrę w dobrym filmowym stylu i łzy dumy płynące po policzkach rodziców. Trzy setki dzieci śpiewające pięknie, czysto, z zzaangażowaniem. Po koncercie usłyszałam: – A gdzie można się zapisać do chóru? Bo my odbiorcy tandety mamy już po dziurki w nosie i nie życzymy sobie, żeby ktoś mówił o nas per: Analfabeta. Tym bardziej, jeśli przez kilka lat, nawet na prywatnej uczelni pracowaliśmy na dodatkowe literki przed nazwiskiem.

Prawda?

Felieton pochodzi z czasopisma Presto.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów