Mrok i psychoanaliza [Halka w TWON]

fot. arch TWON

„Halka” to prawdopodobnie najbardziej znana polska opera. Nawet ci, którzy teatry operowe omijają szerokim łukiem, z pewnością przy jakiejś okazji słyszeli arię Jontka „Szumią jodły na gór szczycie”.

Ja też pamiętam „Halkę” choćby ze szkolnych wycieczek do opery. Kojarzy mi się bardziej z operową cepelią niż z uniwersalnym dziełem. I przyznam, że nie byłem, ani nie jestem wielkim fanem muzyki Moniuszki. Jednak zdecydowałem się wybrać na najnowsze przedstawienie w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Teatr Wielki Opera Narodowa wspólnie z Theater an der Wien przygotowały nową inscenizację „Halki”. Reżyserii podjął się Mariusz Treliński, natomiast scenografię przygotował Boris Kudlička. Nowa produkcja nie ma wiele wspólnego z tradycją wystawiania „Halki” jako quasi-folklorystycznej opery. Reżyser usytuował akcję w latach 80. w hotelu w Zakopanem. To mroczny spektakl, którego bazą jest retrospektywna opowieść o tym, jak doszło do samobójstwa Halki. Nie ma tu zaskoczenia. Już na początku widzimy główną bohaterkę martwą. Cała akcja opery to próba zrozumienia tego, co doprowadziło do tragedii. Treliński wydaje się wierzyć w siłę historii, którą ukazuje na scenie, dlatego w tym spektaklu jest coś autentycznego.

Bo kogo z nas nie dręczą czasem koszmary? Kto z nas nie analizuje czasem "co by było gdyby"? Kto nie chciałby się czasem położyć na słynnej kozetce Zygmunta Freuda i dowiedzieć wreszcie, dlaczego popełnił w życiu te a nie inne błędy? Poruszającemu się jak w malignie Januszowi podświadomość każe cofać się pamięcią i analizować wciąż na nowo śmierć Halki. Tłem dla jego osobistych rozterek jest silny konflikt społeczny, z którego ta historia bierze początek. Ekonomiczna alienacja całych grup społecznych jest kluczowym elementem libretta, który Treliński nie tylko podkreśla, ale czyni wręcz jądrem opery. Bogaci są niemal odrębnym gatunkiem ludzi, których nie obowiązują te same normy społeczne, ani etyczne, co innych. Wyraziste są różnice i rosnące napięcie między klasami społecznymi. Wspomaga efekt dynamiczna obrotowa scenografia Kudlički, która przyciąga uwagę widzów i sprawia, że ten spektakl ogląda się chwilami jak dobry film.


fot. arch TWON

Akcję wzmacnia - jak to w operze - muzyka. Moniusko był chyba dobrym psychologiem, bo umiał znaleźć odpowiednie frazy dla podreślenia emocji i akcji. Wystarczy to tylko zrozumieć i poszukać odpowiednich środków interpretacyjnych. Tak, jak to zrobił Łukasz Borowicz, który poprowadził orkiestrę Teatru Wielkiego Opery Narodowej z energią, uważnie i inteligentnie odczytawszy partyturę Moniuszki. Borowicz oczyścił interpretację z nadmiernej ludowości, było klarownie a całość - dobrze przemyślana. Chyba jeszcze nigdy wcześniej nie słyszałem tak dobrze brzmiącej orkiestry TWON. Brawo, maestro Borowicz!

Wokalnie przedstawienie to zdominował Piotr Beczała, zresztą spiritus movens całego przedsięwzięcia, bo to w dużej mierze dzięki niemu do tej produkcji doszło. Jego głos brzmiał pięknie, ale śpiewak przede wszystkim imponował perfekcyjną techniką. Śpiewał dość mocno i dramatycznie. Jego interpretacja raczej przypominała styl verismo niż tradycyjne wykonania Moniuszki.

Wyraziście i ekspresyjnie rolę tytułową wykonała Izabela Matuła. Jej śpiew był chwilami prawdziwie przejmujący. Rozczarował natomiast Tomasz Rak jako Janusz, który techniką nie zachwycił a brzmiał monotonnie. Trudno tutaj mówić o jakiejś interpretacji, gdyż chwilami nie dało się go nawet usłyszeć. Krzysztof Szumański również nie zaimponował jako Stolnik. Jego śpiew wprawdzie brzmiał dość naturalnie, ale był zbyt słaby. Natomiast Maria Stasiak udowodniła partią Zofii, że posiada wokalny potencjał.

„Halka” w Teatrze Wielkim w Warszawie wnosi świeżość do dobrze znanej narodowej opery. Udowadnia, że opera ta ma potencjał dramatyczny, który wykracza poza granice polskiej kultury. Można oczywiście dyskutować, czy tak "można", czy "wolno", czy "należy". Na pewno warto spoglądać na historyczne dzieła z różnych perspektyw. Mariusz Treliński ma tę cechę, a może i odwagę, żeby tych niesztampowych perspektyw szukać. 

dr Jacek Kornak

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów