Muzyczne sanktuaria [dokończenie artykułu „Aaaaaby słyszeć” z Presto #20]

Cisza to podstawa

Metod jest wiele, ale cel jeden – minimalizacja dźwięków otoczenia, pracy silnika oraz usztywnienie fragmentów pojazdu podatnych na drgania. Do tego celu stosuje się wiele różnego rodzaju materiałów: począwszy od klasycznych mat bitumicznych, poprzez plastyczne, wielowarstwowe, na filcowych osłonach skończywszy. Wygłuszenie idzie w parze z dodatkowym dociążeniem poszczególnych elementów, jak drzwi, dach oraz maska. Nawet niezbyt wyczulone ucho odnotuje poprawę akustyki wewnątrz samochodu wygłuszonego w ten czy inny sposób. A to dopiero początek planowanej „dobrej zmiany” w naszym aucie.

O parametrach, możliwościach technicznych i rozpiętości cenowej poszczególnych odtwarzaczy można pisać godzinami, ale paradoksalnie nie to jest najbardziej istotnym elementem naszej instalacji. Owszem, warto zadbać o dobrej klasy czytnik płyt opatrzony solidnymi przetwornikami, co w dobie coraz intensywniej wdzierających się na rynek urządzeń multimedialnych wcale nie jest takie proste. Rynek płyt CD już od wielu lat jest w odwrocie, więc i producenci radioodtwarzaczy coraz rzadziej zaprzątają sobie nimi głowę. Jest jednak segment odtwarzaczy, który zarówno konstrukcyjnie, jak i jakościowo ociera się o audiofilską perfekcję. Wąska grupa produktów oscyluje cenowo w okolicach 4-5 tysięcy zł. Nie trzeba jednak aż tyle wydawać, aby cieszyć się klarownym i dobrze przetworzonym dźwiękiem.

Strony

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów