Muzyk a tancerz

 

fot. Marie Dillon-Krech

Gdzie szukać źródła rozbieżności pomiędzy tańcem a muzyką, skoro paradoksalnie na scenie powinno zaistnieć ich nierozerwalne połączenie?

Jestem zdania, że tancerzy  za mało się umuzykalnia, za mało kształci się ich słuch i wiedzę muzyczną.  Jest to szczególnie istotne przy wykonywaniu bardziej skomplikowanej muzyki. Być może w szkolnictwie baletowym kształcenie w zakresie umuzykalnienia oraz audycji muzycznych bywa niewystarczające.

Ponadto nasuwa się oczywiste stwierdzenie: przecież muzyk i tancerz bardzo często pracują przy wspólnych projektach, w tych samych miejscach – operach, operetkach, teatrach muzycznych i zespołach.

I rozważmy też jeszcze jedno  - czy nie przydałyby się muzykom (przy ich zwykle siedzącym trybie życia) zajęcia tańca, a tancerzom (jako świetnie rozwijające) – zajęcia  gry na instrumencie lub śpiewu?

Te rozważania można by mnożyć bez końca i dalej rozwijać powyższy temat. Ja poprzestanę na tym skromnym zarysie, a  dalsze wnioski pozostawię czytelnikom.

 

Dagny Baczyńska – Kissa

(koncertująca pianistka, teoretyk muzyki, tancerz – pasjonat)

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów