Natalia Juśkiewicz: Skrzypce śpiewają fado

Portugalia. Lizbona. Kiedy to się u mnie zaczęło? Może po obejrzeniu „Lisbon Story” Wima Wendersa? Portugalia, a patrząc w zbliżeniu: Lizbona, stały się moim… Nie wiem, jak to nazwać: dreamlandem? Wiem, że brzydko, bo z cudzoziemska, a Polacy nie gęsi… itd. Może powiem tak: osiedliłem się tam myślowo. Zgoda, że dość powierzchownie tylko, bo i natura moja taka, i codzienność – siły nie ma, by odpuściła. Ale przez rok chodziłem na portugalski, tyle że było to już lata temu, za bardzo więc czym się chwalić nie ma. Trochę też słuchałem fado.

Kiedy więc dowiedziałem się o pani Natalii Juśkiewicz, skrzypaczce, która nie tylko mieszka w Portugalii, ale wniosła swój indywidualny wkład w fado, portugalskie dobro narodowe, poprosiłem ją o wywiad dla Presto.

Władysław Rokiciński: Zamieszkała Pani w Portugalii. Tak się po prostu złożyło, czy może był to plan i świadoma decyzja?

Natalia Juśkiewicz: Po raz pierwszy odwiedziłam Portugalię w 1999 roku. Przyznam, że zakochałam się bez pamięci w pięknych krajobrazach kraju o niezwykle urozmaiconej przyrodzie, w urokliwej architekturze Lizbony, gdzie każdy budynek czy zaułek zdaje się opowiadać niezwykłe i tajemnicze historie. Przede wszystkim jednak ujęła mnie niezwykła życzliwość Portugalczyków, sprawiająca, że niemal każdy, od pierwszego kontaktu, traktowany jest jak członek rodziny. Poczułam, że warto byłoby związać przyszłość właśnie z tym krajem. Szczęśliwie, w styczniu 2000 roku, na zaproszenie Orkiestry Północy (Orquestra do Norte), rozpoczęłam współpracę właśnie z tym zespołem, z ówczesną siedzibą w Penafiel, miejscowości położonej ok. 30 km od Porto. Praca w tej orkiestrze, oprócz możliwości grania bogatego repertuaru ze względu na liczne koncerty wyjazdowe, pozwoliła mi na dogłębne poznanie Portugalii.

Dla mnie Portugalia była i jest jakimś dziwnym ‘dreamlandem’. Wiem, że to nieładne słowo, może powiem tak: miejscem myślowego pobytu. Dziwnym, bo ani w Portugalii nie byłem, ani też w żadnym wypadku nie mogę się uważać za znawcę „portugalskości”. Czy Portugalia rzeczywiście czymś „zaraża”?

Portugalia to kraj niezwykły i wyjątkowy. Oprócz wspomnianych już walorów krajobrazowych, to co najistotniejsze, to niezwykła życzliwość i otwartość Portugalczyków. Ta spontaniczność, chęć służenia pomocą i zarażający optymizm stwarzają, od pierwszego kontaktu, niezwykłą, niemal rodzinną bliskość. Różnorodność narodowości, ras, pomaga poznaniu wielu kultur, odmiennych zachowań, tradycji, smaków, co jest ogromnie wzbogacające i pozwala na wyzbycie się wszelkich barier, poszerzając horyzonty. To cały świat w niewielkim i jednocześnie tak zróżnicowanym kraju.

Zarażający optymizm, naprawdę?! Czym więc jest przesławne „saudade”, czy rzeczywiście widać go na co dzień i gołym okiem?

Saudade to odpowiednik naszej polskiej tęsknoty. Saudade wyraża duszę każdego Portugalczyka i również ma wiele wspólnego z naszą słowiańską melancholią. Złożoność tego słowa sprawia, że wyraża tak wiele różnych uczuć, jak nostalgię, nadzieję, oczekiwanie, wiarę w spełnienie. Sposób bycia i mentalność Portugalczyków to połączenie spontaniczności, żywiołowości ze swoistą nostalgią. Tę różnorodność można dostrzec i posłuchać choćby w typowych restauracyjkach w najstarszych dzielnicach Lizbony, tzw. "casas do fado", gdzie tradycyjnie wykonywane jest fado. Tam przenikają się wszystkie emocje i nastroje, docierające do każdego, bez względu na pochodzenie. Warto przystanąć nad mglistym często brzegiem Tagu i przypatrzeć się niodgadnionym wspomnieniom...

Czy fado to portugalski folklor miejski, można tak powiedzieć? W 2011 roku UNESCO wpisało fado na listę niematerialnego dziedzictwa ludzkości. Skąd aż taka nobilitacja?

Fado nie jest jedynie gatunkiem muzyki tak charakterystycznym dla Portugalii. To również odzwierciedlenie mentalności, duszy, to swoiste misterium wyrażające tak bliskie każdemu człowiekowi uczucia i emocje. Te prawdziwe. Od smutku, rozczarowań, tęsknoty – do żarliwej namiętności i gorącego uczucia. Jest także radość, zabawa, groteska. Portugalia żyje fado, jest wszechobecne. Każdy potrafi zanucić jakąś melodię, tę romantyczną, czy bardziej frywolną i zabawną. Słychać je wykonywane bardziej intymnie w casas do fado, gdzie zaciera się granica pomiędzy wykonawcami i słuchaczami. Każdy jest twórcą przedstawienia. Rozbrzmiewa na wielkich scenach w Portugalii i na świecie. Wyraża uczucia, przełamujące granice państwowości, dociera do każdego. Uczucia wyrażane sercem i dlatego tak uniwersalne, rozumiane nawet bez znajomości języka, przekraczające wszystkie granice. Jestem szczęśliwa, że mam możliwość propagowania fado, występując wraz z moimi muzykami w Portugalii i poza jej granicami. Niezwykłym doświadczeniem była moja współpraca z Chińską Orkiestrą Narodową i wspólny koncert fado w Makau. Był to koncert niezwykły i zaskakujący, biorąc pod uwagę odrębność kulturową i estetyczno-muzyczną. Chińscy muzycy jednak, grając na tradycyjnych instrumentach, wspaniale przekazali to co najistotniejsze w fado – emocje i uczucia.

Fado ma określony sposób śpiewania i uświęcone tradycją instrumentarium. Pani wprowadziła do niego skrzypce. To wielka rewolucja ?

Ponieważ nie śpiewam zawodowo, postanowiłam właśnie dźwiękiem moich skrzypiec zastąpić śpiew. Myślę, że dodatkowo skrzypce są instrumentem w sposób szczególny naśladującym głos ludzki.

Szczęśliwie, od początku istnienia projektu "Um Violino no Fado" („Skrzypce w Fado”) spotykałam się z przychylnymi opiniami ze strony Portugalczyków, nawet tych tradycjonalistów, jak wnuk legendy fado, Alfreda Marceneiro, który po obejrzeniu mojego pierwszego teledysku, umieścił na swoim blogu bardzo pochlebny i wyróżniający mnie artykuł. Potem powstała płyta. Wkrótce została mi przyznana bardzo prestiżowa nagroda za najlepszy projekt i odkrycie w fado. Jedno z najważniejszych wyróżnień spotkało mnie w 2011 r., kiedy jako jedyna cudzoziemka znalazłam się w wydanej wówczas w Portugalii antologii przedstawiającej 200 lat historii fado. Ogromnym zaszczytem był dla mnie występ w Paryżu u boku wspaniałego śpiewaka, Carlosa do Carmo, prawdziwej legendy fado.

A może fado się zmienia? Czy widać inne przesłanki takich zmian?

Sądzę, że zwłaszcza w ostatnich latach, zauważalna jest duża zmiana w wykonaniu i postrzeganiu fado. Przestało być tak konserwatywne, jeśli chodzi o tradycyjne brzmienie i sposób wykonania (tradycyjnie to śpiew z akompaniamentem gitary portugalskiej, gitary fado i niekiedy basowej). Wprowadzane są nowe instrumenty: perkusja, fortepian. Poszukiwane są często zupełnie odrębne interpretacje. Fado fusion to ostanio modne określenie na wykonywanie fado z udziałem gitary portugalskiej przy akompaniamencie muzyki techno. Łączone są różne gatunki muzyczne. Oczywiście opinie bywają różne... Bez względu na poszukiwania nowych brzmień, na zawsze jednak pozostanie tradycyjne wykonanie fado.

Życie muzyczne Portugalii na pewno nie sprowadza się do fado. Pani obserwuje je już od wielu lat. Jak wypada ocena?

Bardzo korzystnie. Na licznych scenach rozbrzmiewają dźwięki muzyki klasycznej z udziałem znakomitych artystów. Należy wymienić Orkiestrę Gulbenkian czy Orkiestrę Narodową - Sinfónica Portuguesa, która również wykonuje repertuar operowy i baletowy na scenie Teatru Narodowego São Carlos. W tym historycznym budynku występowali najwybitniejsi artyści, jak Maria Callas czy Michaił Barysznikow. Szczęśliwie miałam okazję współpracować ze wszystkimi orkiestrami w Portugalii, również występując jako solistka z repertuarem klasycznym. Organizowane są również liczne koncerty muzyki kameralnej. Oprócz klasyki można znaleźć tutaj każdy gatunek muzyczny, z różnych zakątków świata. Jazz, muzyka afrykańska, czy brazylijska jest również bardzo popularna. W okresie letnim organizowane sa wielkie spektakle plenerowe zorówno z muzyka klasyczną jak i z pop-rock.

Bardzo dziękuję za poświęcony nam czas.

Notka biograficzna:

Natalia Juśkiewicz rozpoczęła naukę gry na skrzypcach w wieku 7 lat. Jest absolwentką Akademii Muzycznej w Poznaniu, w klasie skrzypiec prof. Janusza Purzyckiego i na lekcjach mistrzowskich u prof. Michała Grabarczyka. Jeszcze w czasie studiów grała w zespołach kameralnych, koncertując w wielu krajach Europy. Współpracowała także z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Koszalińskiej, także jako solistka, i z Filharmonią Poznańską. Po studiach koncertowała wraz z zespołem kameralnym w Stanach Zjednoczonych.

W 2000 roku zamieszkała na stałe w Portugalii. Była członkiem i solistką Orquestra do Norte, współpracowała ze światowej sławy orkiestrą Gulbenkiana oraz Narodową Orkiestrą Sinfonica Portuguesa. Brała udział w licznych koncertach muzyki kameralnej, w różnych składach, koncertując po całej Portugalii, na Maderze i Azorach, także w Kanadzie.

W 2010 roku postanowiła zrealizować swój autorski projekt pt. „Um Violino no Fado” („Skrzypce w fado”), polegający na nagraniu płyty z muzyką fado, w której po raz pierwszy głos ludzki został zastąpiony dźwiękiem skrzypiec. Otrzymała za projekt bardzo prestiżową nagrodę „Rewelacja w Fado”. Artystka, jako jedyna cudzoziemka, została upamiętniona w dwutomowej antologii „200 lat portugalskiego fado”, wydanej w 2011 roku.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (1 vote)