Nośnik szczęścia

VANESSA ROGOWSKA: Moim głównym medium kontaktu z muzyką było radio. Dodam, że nie tylko polskie. Domowa płytoteka tworzona konsekwentnie przez mojego tatę zawierała nagrania jazzowe (polskie i te z katalogu Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego), polskiej sceny rockowej od lat 60., nagrania muzyki klasycznej czy folkowej z różnych stron świata.

Z wiekiem zaczęłam sama dokładać własne płyty, ale moje pole słyszenia uległo rozszerzeniu dzięki polskiemu radiu. Tematycznie ułożone audycje i kompetencja radiowych dziennikarzy pozwalały na dostęp do różnych gatunków muzyki, nieobecnych na półkach polskich sklepów. Od jazzu przez rock, muzykę elektroniczną czy disco. Światowy obieg kultury docierał wtedy jedynie poprzez wybrane jednostki, które kształtowały gusta mas. Chyba, że ktoś posiadał rodzinę za granicą, która rozumiała muzyczne potrzeby uwięzionych w socjalistycznym obozie.

Niezwykle skrupulatnie przygotowywane i treściwe audycje Tomasza Beksińskiego (Romantycy muzyki rockowej) w radiowej Trójce spowodowały, że założyłam zeszyt dokumentujący przebieg kolejnych nagrań: dyskografii zespołów, przetłumaczonych na język polski tekstów. Inna audycja programu IV Polskiego Radia pozwoliła mi skompletować w połowie lat 80. całą dyskografię Prince’a, który w tamtych czasach brzmiał zupełnie inaczej niż wszystko, co nas wtedy otaczało.

Kaseta magnetofonowa była głównym nośnikiem szczęścia. Jeśli akurat leżała na pólkach sklepów, to niedługo. Trzeba było jej szukać w sklepach Pewex, zresztą tam można było dostać te same niby kasety, ale jakoś lepiej nagrane. Fakt, że za dolary albo bony… Dodatkowym gadżetem pomocnym w nagrywaniu był ołówek, który precyzyjnie pozwalał ustawić kasetę w gotowości do nagrania od określonego miejsca na taśmie. Hm, jak to lepiej wytłumaczyć dzisiejszym pokoleniom? …

Inną instytucją były przegrywalnie nieosiągalnych powszechnie płyt kompaktowych oferujące w swoich katalogach poszukiwaną muzykę, która w krótkim czasie trafiała pod strzechy i jak pamiętam, łączyła ludzi w komentowaniu, przeżywaniu. Otwierała nowe znajomości, budowała subkultury, które wyróżniały się wszystkim, włącznie z wyglądem zewnętrznym.

Dziś swobodny dostęp do muzyki pozwolił w zależności od użytkownika uwłaszczyć muzykę albo potraktować ją jako cenne źródło dające dostęp do innych ludzi, miejsc, wiedzy o człowieku itp. Wszystko w zależności od wewnętrznego wyboru jednostki, na który wpływ może mieć edukacja, towarzystwo, rodzinne wzorce, ale to już inna dyskusja...

Oceń zawartość: 

Brak głosów