Odmrożenie kultury? Od zaraz! [za inspirację dziękuję Panom Włodkowi Pawlikowi, Arturowi Żmijewskiemu i Tadeuszowi Boyowi-Żeleńskiemu]

Włodek Pawlik i Artur Żmijewski. Zdjęcie: fanpage Włodka Pawlika
Włodek Pawlik i Artur Żmijewski. Zdjęcie: fanpage Włodka Pawlika

Luiza Borowiec: Koronawirus w pierwszej kolejności zainfekował kulturę. Jedną decyzją odwołano wszystkie wydarzenia artystyczne. I to kultura ma chorować najdłużej, bo lockdown imprez artystycznych skończy się najpóźniej. Jak to świadczy o ludziach podejmujących takie decyzje – nie będę komentowała, bo cisną się na usta słowa mocno nieparlamentarne (nomen omen), a Presto to medium kulturalne także w wymiarze savoir vivre.

Nikt tego nie rozumie. Niedawno organizatorzy najważniejszych polskich festiwali wystosowali list do ministra kultury i wiceministrów tego resortu w sprawie włączenia ich w rozmowy o odblokowaniu możliwości organizowania imprez masowych. Czy się uda – zobaczymy.

Nikt tego nie rozumie. W sieci pojawiły się obrazki – zestawione zdjęcie samolotu pełnego pasażerów w maskach i prawie pustej sali koncertowej – z pytaniem, gdzie jest większe ryzyko zakażenia – w ciasnym samolocie czy w przestronnej sali? Pytań jest jednak dużo więcej.

Na szczęście mogą być też rozwiązania, i to dobre. 18 maja tego roku była setna rocznica urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji odbywały się różne wydarzenia artystyczne. Jednym z nich była premiera „Tryptyku Rzymskiego” Włodka Pawlika, który napisał muzykę do tekstów naszego papieża, czytanych przez Artura Żmijewskiego (aktora). Słuchałam tego koncertu w domu. A właściwie siedziałam zasłuchana. W słowa, w muzykę, w ciszę pomiędzy nimi. Miałam wrażenie, że każdy dźwięk i każda pauza wlewają się we mnie, uspokajając, wyciszając. Czułam się niezwykle dobrze i zastanawiałam się, jak to możliwe, że panowie tyle serca wkładają w to wykonanie, aż usłyszałam na koniec brawa! Tak! To był koncert z udziałem żywych ludzi! Dwieście (bo tyle dozwolone) osób w sali. Owacje na stojąco. Prawdziwy, piękny koncert! I wtedy zrozumiałam. Bo takie zaangażowanie, taka atmosfera występu są możliwe tylko podczas spotkań z publicznością na żywo. Ech, jak ja sobie w brodę plułam, że przegapiłam tę informację, tak już przyzwyczajona (co za czasy!), że jak koncert, to tylko w onlajnie…

Koncert odbywał się w bazylice św. Krzyża w Warszawie.

A im dłużej o tym myślałam, im bardziej narastała we mnie frustracja, że tam nie poszłam, że sama siebie ograbiłam z możliwości prawdziwego współprzeżywania tego piękna, tym bardziej chciałam to jakoś przerwać, coś z tym zrobić, cóż z tego, że po fakcie.

I na pocieszenie wpadłam na koncept taki: A gdyby wszyscy ludzie kultury w tym kraju założyli związek wyznaniowy, dajmy na to, pod nazwą Polski Kościół Kultury? Zarejestrowali go, a wszystkie instytucje kultury przemianowali na kościoły? Służę uprzejmie patronami: świętą od artystów jest Agata. Muzykami opiekuje się św. Cecylia, a malarzami i plastykami – św. Brat Albert Chmielowski. Filharmonia Narodowa jako kościół pw. św. Cecylii w Warszawie? Proszę bardzo – koncerty można by organizować od zaraz! Jako inicjatorka tego ruchu wyznaniowego mogę być jego pierwszą kapłanką. W końcu – tak, jak Jacek Kaspszyk, dyrygent i były dyrektor artystyczny FN powiedział w Presto #16, ja także – wierzę w sztukę.

Luiza Borowiec jest felietonistką czasopisma Presto. Muzyka Film Sztuka.

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów