Opera na jesień

DR JACEK KORNAK: Czy może być coś lepszego na długie jesienne wieczory niż opera? Dla melomana to pytane retoryczne. Gdy za oknem wietrznie, pada zamiast wychodzić z domu można po prostu usiąść na własnej kanapie i obejrzeć przedstawienia operowe ze świata na nagraniach DVD. Ostatnio pojawiło się kilka bardzo ciekawych tytułów, które z pewnością wniosą nieco emocji w szare jesienne wieczory.

Lucia Di Lammermoor Donizettiego to jedna z najbardziej znanych oper, jednak myślę, że produkcja Katie Mitchell wnosi w to dzieło coś nowego. Przedstawienie pochodzące z 2016 z Royal Opera House ostatnio na rynek wypuściło Warner Classics. Z jednej strony ta produkcja może się wydawać dość tradycyjna - “Łucja z Lammermoor” to przedstawienie kostiumowe osadzone w XIX wieku. Jednak Mitchel ma wyjątkowy zmysł dramaturgiczny. Jej “Lucia” często rozgrywa się na dwóch planach, co dodaje przedstawieniu swoistego dynamizmu, ale też często zmusza do myślenia na losem Łucji, jako typu tragicznej bohaterki. Jest tutaj pewien feministyczny element. Mitchell stara się oddać historię Łucji jako częstego doświadczenia kobiecego. Kobiety często doświadczają presji społecznej, muszą się dostosować do oczekiwań i wymagań środowisk, w których się obracają. Mitchell przedstawia historie Łucji jako uniwersalną refleksję nad kobiecością. Daniel Oren dramatycznie poprowadził orkiestrę Royal Opera House. W tytułowej roli wystąpiła niezrównana Diana Damrau. Dała ona popis wokalny najwyższych lotów. Jej Łucja była prawdziwie poruszająca. Bardzo dobrym Edgardo okazał się Charles Castronovo. Jego głos posiada jasne, jedwabiste brzmienie. Natomiast bardzo dramatycznie wykonał partię Enrico Ludovic Tezier.

Diana Damrau pojawia się również na nagraniu innego dzieła bel cantowskiego. BelAir wydało ostatnio “I Puritani” Belliniego. Nagranie zostało zarejestrowane w ubiegłym roku w madryckim Teatro Real. Przedstawienie wyreżyserował Emilio Sago. Akurat na reżyserię w tym przypadku chyba najlepiej spuścić zasłonę milczenia. Muzycznie jednak jest to absolutnie wyjątkowe nagranie. Diana Damrau w roli Elwiry jest hipnotyczna. Jej głos ma charyzmę, jest nie tylko piękny, ale też pełen barw. Javier Camarena jako Arturo udowadnia tą rolę, że obecnie jest jednym z najlepszych tenorów na świecie. Jego głos bezbłędnie wyśpiewuje wszystkie wysokie dzwięki, którymi ta partia jest najezona, potrafi on czarować swoim słodkim legato, ale zarazem wyraziście oddaje dramatyczne momenty opery. Camarena wirtuozowsko przechodzi przez las bel cantowych tryli. Piękno głosu i rewelacyjna technika robią ogromne wrażenie. Ludovic Tezier wykonał partię Riccardo. Jego głos ma w sobie autorytet, siłę, ale też pewną zmysłowość. Całość od strony muzycznej przygotował Evelino Pido. Pod jego batutą orkiestra Teatro Real miała bogate, rozproszone brzmienie. Pido posiada niemal specjalny zmysł do bel canta, który sprawia, że pod jego batutą muzyka Belliniego jest pełna kolorów i urzeka wyjątkowymi rytmami.

“Norma” należy do operowych hitów, jest znacznie lepiej znana niż inne dzieła Belliniego. Warto obejrzeć najnowsze nagranie wydane przez Opus Arte. Pochodzi ono również z Royal Opera House z 2016. Antonio Pappano rewelacyjnie rozpracował partyturę Belliniego. Pod jego batutą “Norma” posiada intelektualną głębię i emocjonalną zmysłowość. Tytułową rolę wykonuje Sonya Yoncheva. Choć nie posiada ona wielkiego, dramatycznego głosu, to jej Norma jest przekonująca i spójna. Yoncheva szczególnie w lirycznych momentach jest w stanie oczarować srebrzystą barwą głosu. Bezsprzecznie świetnym Pollione okazał się Joseph Calleja. Jego głos brzmiał pewnie, dynamicznie i magnetyzował publiczność. Warto zwrócić również uwagę na Sonię Ganasi, która bardzo sprawnie wykonała rolę Adalgisy. Reżyserii tego przedstawienie podjął się Alex Olle. Jest to wizjonerska produkcja, która przenosi “Normę” w mroki podświadomości wyniszczonej przez religię. Generalnie jest to spójna wizja, jednak scenografia złożona z krzyży po pewnym czasie wydaje się nieco monotonna. Wizualnie nie jest to dzieło wybitne, ale muzyka wykonywana na najwyższym poziomie kompensuje to.

Gdy w 2015 “William Tell” w reżyserii Damiano Michieletto miał swoją premierę w Royal Opera House część publiczności buczała, część nawet wyszła podczas przedstawienia. Po dwóch latach Opus Arte wydał to przedstawienie na DVD. Oglądając je ciężko mi było zrozumieć, co mogło w nim być tak kontrowersyjnego. Jest to wizualnie piękna, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach produkcja, która zarazem skłania do refleksji na postawami ludzkimi w czasie wojny. Michieletto prezentuje oryginalną, ale też poruszającą wizję późnej opery Rossiniego. Antonio Pappano, który przedstawienie to przygotował od strony muzycznej dyryguje z niezwykłą pasją. Pod jego batutą muzyka Rossiniego jest pełna emocji, tak, iż słuchając tego nagrania momentami miałem ciarki na skórze. Wokalnie niekwestionowaną gwiazdą tego nagrania jest Gerald Finley. Finley posiada rzadko spotykaną inteligencję wokalną, która pozwala mu stworzyć wielowymiarowe postacie. Jego Tell był silny, chwilami apodyktyczny, to znów liryczny i delikatny. Jako Matylda wystąpiła Malin Bystrom. Jej głos miał liryczną, urzekającą barwę oraz imponującą elastyczność. John Osborn w roli Arnolda śpiewał pewnie i był wyjątkowo dobry technicznie, ale chwilami brak mu siły wokalnej.

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów