Podpatrzone, podsłuchane: 13. Festiwal Goldbergowski w Gdańsku

Wieczór wypełniły Wariacje Goldbergowskie Johanna Sebastiana Bacha. Wykonawcą był francuski klawesynista Jean Rondeau. Podejmuje się wielu różnorodnych działań, aby wypełnić swoje życie muzyką. Jest pianistą, kompozytorem, jazzmanem. W zeszłym roku stworzył muzykę do filmu. I można by tak wiele jeszcze wymieniać...

… ale podczas festiwalu najważniejsze było nasze poznanie jego wizji Wariacji Goldbergowskich. Jean Rondeau mówi, że nie ma potrzeby, żeby zbyt wiele mówić o samym dziele. Według niego dzieło to służy ciszy, milczeniu, uspokojeniu się; to niekończące się poszukiwanie. Podszedł do niego z prostotą. Nie szarżował z dźwiękiem, był pełen pokory i niezwykłej delikatności. Przeniósł nas do swego świata postrzegania Wariacji , które - jak głosi wpis na karcie tytułowej pochodzący od Johanna Sebastiana Bacha - przygotowane zostały dla miłośników muzyki dla ich duchowej uczty, dla ukojenia umysłu. Ukoił, pozwolił się poprowadzić i zatrzymał na zakończenie, kiedy wybrzmiał ostatni dźwięk zapadła głęboka cisza. To też była wymowna muzyka. Ta cisza, w której powracał Jean Rondeau powoli zdejmując ręce z klawesynu. Bezgłośnie. I po chwili rozbrzmiały brawa. Na stojąco. I nie trzeba już nic więcej mówić. Jean Rondeau podarował nam to, co miał najcenniejszego. To jego poznanie Wariacji Goldbergowskich.

[ Koncert Jeana Rondeau uchem Aliny Mądry - teskt i okiem Izy Sitz - foto ]

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.