Radio to narkotyk [Felieton redaktora Adama Rozlacha, który 1 kwietnia obchodzi 40-lecie pracy w radiu]

Adam Rozlach przez 40 lat pracy dziennikarskiej
Adam Rozlach przez 40 lat pracy dziennikarskiej

Mija właśnie 40 lat mojej pracy w Polskim Radiu...

5 grudnia 1978 r. mój profesor Marian Wallek-Walewski (byłem wtedy studentem IV roku Wydziału Teorii Muzyki katowickiej Akademii Muzycznej) wprowadził mnie do studia porannego magazynu „Na śląskiej fali“ w katowickiej Rozgłośni Polskiego Radia – opowiadałem o festiwalu instrumentów dętych w mojej Uczelni. Pamiętam, że było żywo, szybko i pewnie nerwowo – tego dnia magazyn prowadził red. Piotr Karmański. Przez następne tygodnie byłem gościem audycji „W sobotę wieczorem“, prowadzonej przez Barbarę Czajkowską i Andrzeja Wójcika, aby pod koniec marca 1979 r. dowiedzieć się, że 1 kwietnia mam podpisać umowę o pracę na pełny dziennikarski etat do Redakcji Muzycznej tejże Rozgłośni. Żart czy prawda? Uwierzyłem, składając swój podpis w gabinecie z-cy dyrektora d/s artystycznych, erudyty, romanisty - Eugeniusza Łabusa. Od razu zszedłem do pomieszczeń redakcyjnych i zaczęła się moja życiowa, zawodowa przygoda, która trwa po dzień dzisiejszy, choć nie bez zakrętów, i to jakich ostrych... Moją pierwszą Szefową była niezapomniana Pani Red.Teresa Lessaerowa – już wtedy legenda radiowego dziennikarstwa, wybitna osobowość, lwowianka z zasadami, niesłychanie wymagająca, świetnie wykształcona muzykolożka.

Wpierw było przegrywanie możliwie najciekawszych płyt na taśmę, nie tylko poważnych, skrupulatne opisywanie tekturowych pudełek, łącznie z podpisem osoby wszystko to redagującej. Przygotowywaliśmy też muzykę do bloków informacyjnych, w tym do tego porannego, w którym po raz pierwszy usiadłem przed mikrofonem. Oczywiście, była to wyłącznie muzyka rozrywkowa. Pierwszy wywiad przeprowadziłem, czy może bardziej usiłowałem przeprowadzić, z kompozytorem, prof. Edwardem Bogusławskim – zmarł bowiem jego Mistrz, nestor polskich kompozytorów, prof. Bolesław Szabelski. Pamiętam, nie mogłem zacząć tego wywiadu, jakoś nie potrafiłem zwięźle zrobić wstępu. Trudne to było wtedy dla mnie. Szczęśliwie, mój Profesor od współczesnych technik kompozytorskich, był cierpliwy i wyrozumiały.

Pierwszą autorską audycję, w lipcu 1979 r. przygotowałem dla Trójki – był to półgodzinny koncert Big-Bandu katowickiej PWSM pod dyr. Zbigniewa Kalemby, a w słowie wstępnym opowiedziałem o koncertach tego znakomitego zespołu (grali w nim wtedy Jarek Śmietana, Adzik Sendecki, ale i Wojciech Gogolewski, Jasiu Cichy, Lothar Dziwoki, Jurek Jarosik, Jurek Główczewski itd.) na festiwalu jazzowym w Reno, ale i w innych miastach Kalifornii i Newady. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, skupiałem swoją zawodową uwagę na muzyce poważnej, przygotowując krótkie wywiady tyczące np. tournees katowickiej WOSPRiTV, czy anonsujące jakieś ważne ich koncerty. We wrześniu 1981 r. nagrałem wywiad z Wojciechem Kilarem i Jackiem Kaspszykiem, tuż przed wyjazdem zespołu na „Warszawską Jesień“, gdzie z sukcesem prawykonali „Exodus“. Ten wywiad „poleciał“ w dniu koncertu, w Jedynkowym, południowym magazynie „Z kraju i ze świata“ – pamiętam, prowadził go tego dnia red. Sławomir Szof. Jakie wtedy było to dla mnie przeżycie... W maju 1981 r. zrobiłem pierwszy radiowy wywiad z moim licealnym kolegą - Krystianem Zimermanem - grał wtedy w Filharmonii Śl. Koncert a-moll R. Schumanna. Potem były liczne następne spotkania przy mikrofonie...

Nie muszę chyba podkreślać na jaki niezwykły historycznie czas trafiłem w tych pierwszych miesiącach mojej pracy. Zacząłem, kiedy nie można było emitować muzyki organowej (bo kojarzyła się z kościołem) oraz prezentować np. pieśni niemieckich (drażliwa na tej ziemi była to sprawa dla władz i pilnującej jeszcze nas wtedy cenzury). Przypomnę, że każdą audycję musieliśmy zgłaszać na katowicką Mysią, czyli na ul. Mariacką. Trzeba było zreferować to, co jest w audycji, ewentualnie dać ją do przesłuchania po radiowych łączach, i jeśli wszystko było OK, dostawało się symbol danego cenzora np. J-23, wpisywało do okładki audycji, otrzymywało kolejne podpisy, szefa Redakcji oraz dyrektora Rozgłośni – i dopiero taśmę zanosiło się na antenę. Tak wtedy było, ale przyszedł sierpień 1980 r. i wszystko zaczęło się zmieniać - kolega R. Jochymczyk, sam organista, po transmisji niedzielnej mszy św. (to była wtedy rewolucja!) regularnie mógł już prezentować np. organowego Bacha. Chodziliśmy na koncerty, spektakle, jeździliśmy na festiwale, konkursy, wysyłaliśmy regularne korespondencje do magazynu „Tydzień muzyczny w kraju“, który w radiowej Jedynce prowadzili wtedy Andrzej Jujka i Mieczysław Kominek, aż przyszedł 13 grudnia roku pamiętnego (byliśmy wtedy na Konkursie Didura w Bytomiu). Tuż przed grudniem pojechałem jeszcze, delegowany do Poznania, na słynny III Festiwal Monograficzny w Filharmonii Poznańskiej, którego wykonawcami byli muzycy WOSPRiTV pod dyr. J. Kaspszyka. Pamiętam, z jaką dumą prawie wszyscy muzycy Orkiestry grali tam z ogromnymi tablicami „NSZZ Solidarność“ na piersiach... I na fali tego historycznego entuzjazmu choć w strasznie nerwowej atmosferze, przyszedł stan wojenny. Pojawiło się wojsko w rozgłośni, zamknięte zostały dla większości drzwi, które strzegli żołnierze z karabinami maszynowymi. Pamiętam, któregoś dnia chciałem z redakcyjnego biurka zabrać płyty - miały wtedy wielką cenę, zwłaszcza te pożyczone - to od bramy towarzyszył mi taki właśnie uzbrojony żołnierz. I śmiesznie, i strasznie...

Kilka tygodni później, wraz z innymi kolegami, zostałem zwolniony z Radia, z jednostki zmilitaryzowanej, i w ten sposób, zaledwie po 21 miesiącach skończyła się moja radiowa przygoda... Strasznie to przeżywałem, bo już wtedy czułem, że radio to swoisty narkotyk, bez którego bardzo trudno żyć, więc latem 1982 r. postanowiłem „zawalczyć“ jeszcze aby nadać zrobioną wcześniej, godzinną audycję poświęconą Jerzemu Gablenzowi, kompozytorowi pieśni, o których pisałem obronioną w czerwcu 1981 r. pracę magisterską. Koledzy z Redakcji Muzycznej zadzwonili do Warszawy i bodaj 15 września 1982 r. audycja z udziałem Wiesława Ochmana i Jerzego Gaczka została wyemitowana w radiowej Jedynce. Jak Państwo widzą – ta Jedynka pojawiała się od samego początku. Jak mogłem w tych smutnych czasach przypuszczać, że kiedyś zostanę etatowym dziennikarzem tej najpopularniejszej publicznej anteny!

Nie próżnowałem wszak w tym czasie - wkrótce zacząłem pisać w „Poglądach” Wilhelma Szewczyka, zostałem też recenzentem katowickiego „Dziennika Zachodniego” gdzie przez kilka lat recenzowałem koncerty, konkursy i festiwale. Pisałem do krakowskiego ”Przekroju”, także do „Ruchu Muzycznego”. W drugiej połowie lat 80-tych rozpocząłem aktywną współpracę z katowickim Ośrodkiem TVP (prowadziłem tam transmisje koncertów WOSPRiTV, stworzyłem comiesięczny magazyn pianistyczny „Na czarno-białej klawiaturze”), a na zamówienie TVP 2, byłem autorem godzinnych portretów kompozytorów współczesnych: K. Moszumanskiej - Nazar i M. Stachowskiego oraz E. Knapika. Jeździłem na coroczne festiwale chopinowskie do Dusznik, na „Wratislaviae Cantans”, regularnie na „Warszawskie Jesienie”, a także trzykrotnie na „Berliner Festwochen” gdzie podziwiałem Karajana, Soltiego, Giuliniego, Leinsdorfa i wielu innych wielkich Mistrzów. Od 1985 r. na zaproszenie Red. Małgorzaty Pęcińskiej z Trójki, potem także w radiowej Dwójce, Czwórce i Jedynce, komentowałem w codziennych relacjach kolejne Konkursy Chopinowskie, za mną już siedem.

W lutym 1982 r. mój kolega, cywilny pracownik Sztabu Wojskowego, powiedział mi: zobaczysz, jeszcze cię przeproszą i wrócisz do radia... I miał rację choć trochę to trwało, bo po ponad siedmiu latach dostałem piękny list z przeprosinami od zacnego Andrzeja Drawicza, trzymam go do dziś, zapraszający mnie do powrotu na zajmowane stanowisko w Redakcji Muzycznej katowickiej Rozgłośni PR! Czyli tak się faktycznie stało!!! Zacząłem od razu robić godzinne audycje autorskie: piątkowe „Albumy Chopinowskie“, poniedziałkowe „Muzyczne pejzaże“, które po kilka latach przeniesiono na niedzielne wieczory. Do tego były poranne, niedzielne „Saloniki muzyczne“, które nb. żyją po dziś dzień, wraz z kończącą niedziele godzinną audycją, ukazującą najwybitniejsze nagrania dzieł światowej literatury. Tam m.in. prowadziłem radiową transmisję koncertu Jose Carrerasa w Zabrzu, ale i na bieżąco, także z Berlina - słynny wtedy konflikt tenora z A. Witem, m.in.w Trójkowej „Fermacie”, z którą regularnie współpracowałem przez kilka lat.

Teraz już tylko w telegraficznym skrócie – etatowo pracowałem w „mojej“ katowickiej Rozgłośni do lata 1997 r., a kilka miesięcy wcześniej, tworząca wtedy wzorcowy wręcz program edukacyjny „Radio BIS“, Pani Dyrektor Krystyna Kępska - Michalska, zaprosiła mnie do pracy na tej antenie, gdzie przez kilka lat przygotowywałem tysiące audycji. m.in. od pierwszego dnia BIS-ki, cotygodniowe magazyny płytowe „Do kolekcji melomana“. Nadto prowadziłem przeniesione tam z Trójki, czwartkowe magazyny publicystyki muzycznej „Fermata“, również żywe spotkania z artystami, których przywoziliśmy do studia emisyjnego zaraz po koncertach, były relacje i reportaże, koncerty, konkursy dla dzieci, były niedzielne dwugodzinne wywiady „w cztery oczy z...“ np. W. Kilarem, W. Ochmanem czy E. i K. Pendereckimi (nagrywałem dla potrzeb tej audycji rozmowy np.ze S. Stuligroszem czy K. Kordem). Dodam, że wszystkie te audycje realizowała mi w Warszawie, przez ponad 20 lat, niezrównana reżyserka dźwięku - Pani Teresa Solczak.

W latach 2005-2007 prowadziłem Naczelną Redakcję Muzyki Poważnej, a od 2007 roku zostałem dziennikarzem Programu 1, dla którego przygotowuję od 3 IX 2006 r., o czym tu Państwa regularnie informuję, cotygodniowe Koncerty Chopinowskie, nocne, dwugodzinne bloki muzyczne „Tak to bywało“, a ostatnio rozmowy z wybitnymi postaciami świata muzyki, w cyklu niemal godzinnych audycji - „Twarzą w twarz“.

Pięknym prezentem na ten mój skromny jubileusz była ub.tygodniowa nominacja Rady Programowej PR do corocznej nagrody tejże Rady, za prowadzenie „Koncertów Chopinowskich“ (nb. 6 lat temu zostałem już jej laureatem).

Co tu może najważniejsze: każdy dzień tej ogromnej jednak połaci czasu był inny, każda audycja i każda prezentowana płyta - różne, każdy artysta i każdy wywiad z nim - inny, każda zapowiedź utworu odmienna, tak, jak każda analiza wykonania itd... Dlatego ta praca chyba nigdy się nie znudzi – tak, jak nigdy nie znudzi się słuchanie muzyki Fryderyka Chopina. Otwiera bowiem wciąż tyle możliwości wykonawczych i interpretacyjnych, i jest -jak myślę- fantastyczną inspiracją do szukania wszelkich możliwych, zazwyczaj atrakcyjnych różnorodności, w każdym momencie tej najcudowniejszej w świecie pracy redaktora muzycznego w Polskim Radiu !

Już dziś mogę więc sobie raz jeszcze zaśpiewać: czterdzieści lat minęło!

 

Zdjęcia:

* Teresa Żylis-Gara (PR BIS) - autor Marek Miczulski;
* Wiesław Ochman na Festiwalu K. Jamroz w Busku (PR 1) - Krzysztof Kasprzyk. 
* Zdjęcie Państwa Ładyszów pochodzi z nocnej audycji "live", w 90. ur. Mistrza (PR 1, 24 lipca 2012 r.). 
* Jedno moje zdjęcie pochodzi - jak widać - z przełomu wieków (PR BIS), drugie sprzed kilku zaledwie dni, w ujęciu Wojciecha Kusińskiego.

Cały felieton wraz ze zdjęciami na profilu facebookowym Pana Adama Rozlacha TUTAJ.

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów