Radź sobie sam [Jim Jarmusch - „The Deads Don't Die”]

Wychodzę z kina.
Pada lekki deszcz, chmury zasłaniają słońce – robi się ciemno. Tak samo jak w filmie – zbyt wcześnie (przecież dopiero 18.00!).
Chwilę później
mijam kobietę ubraną w kolorowy kostium samuraja i od razu przypomina mi się kreacja Tildy Swinton. To tylko podbija moje wrażenie, że film się jeszcze nie skończył, bo wciąż myślę o tym, co zobaczyłem.
Wsiadam do metra, a na małych telewizorkach, pośród wielu innych wiadomości, pojawia się informacja o kolejnej strzelaninie w USA. Z mieszkania słyszę karetkę. Kiedy się kładę, boli mnie brzuch. „Jak sobie z tym poradzić?!” – to właśnie pytanie huczy w najnowszym filmie Jima Jarmuscha „The Deads Don't Die” („Truposze nie umierają”).

Już od początku trudno nie poczuć, że coś wisi w powietrzu – grzyby rosną tu, gdzie nie powinny, a słońce wciąż nie zachodzi. Z drugiej strony dziwi też, że doświadczony reżyser tak bardzo nachalnie wciska odbiorcy te informacje – każdy bohater powtarza: „dzieje się coś dziwnego”, każdy zegarek, telefon, telewizor jest włączony tylko po to, by zaraz tracić sygnał. Coś tu nie gra. Wiemy, że to zabawa z widzem, ale czemu służy? Bawi nas, lecz z czasem, gdy coraz widoczniej przełamywana jest czwarta ściana, zaczyna niepokoić bardziej niż atakujące umarlaki.
W kreowaniu tej niejasnej i przerysowanej formy pomagają aktorzy. Tworzą oni kalejdoskop emocji i postaw wobec nadchodzącego kataklizmu. Niezdrowo spokojny Ronnie (Adam Driver), popadająca w obłęd Mindy (Chloë Sevigny) – każdy na pojawiające się ghule reaguje inaczej. Podobnie muzyka – chwilami słychać wyjęte z filmów grozy przerażające ambienty, które jednak są przerywane tytułową piosenką w stylistyce country.

Wszystko to tworzy poczucie dwoistości, które na końcu staje się jasne… choć nie do końca. Bo wiemy, że oglądamy właściwie film w filmie, ale gdzie przebiega granica między tymi dwoma światami? Czy Selena Gomez wie, że gra w napisanej opowieści, czy jest to po prostu Zoe? Czy ekscentryczna kosmitka (Tilda Swinton) została uwzględniona w scenariuszu Jarmuscha, czy naprawdę przyleciała z zaświatów? A kim właściwie jest grany przez Toma Waitsa pustelnik Bob? Ten nawał pytań sprawia, że zastanawiam się, po pierwsze – czy może są trzy, a nie dwa filmy i po drugie – czy reżyser (i jednocześnie scenarzysta) sam orientuje się w tym zamieszaniu.

Pewne jest to, że Jim Jarmusch bawi się z nami jak niegrzeczny chłopiec. I oczywiste jest dla mnie, że nie chodzi w tej produkcji, jak próbują zarzucać niektórzy, o płytką krytykę konsumpcjonizmu. Owszem, pojawia się on w niej, i to w dość topornej metaforze (zombie biegnące z kawą, telefonami, kosiarkami, krzyczące „WiFi!”, „Bluetooth!”), ale nie po to, by umoralniać widzów, lecz by stać się częścią większej alegorii, która chce nam pokazać nasze życie z góry. Te uzależnione zombiaki to tylko symbol jednego z mnóstwa współczesnych problemów. Może to być rasizm Farmera Millera (Steve Buscemi) lub odwierty na Antarktydzie, ale nieważne co to jest – ważne jest to, jak sobie z nimi poradzić. Twórca nie próbuje nam pomagać w rozwiązaniu tej zagadki; przekornie mówi tylko przez Adama Drivera: „Radzę sobie z tym po swojemu” i stawia dość jasną diagnozę, że w naszym, może i właśnie konsumpcyjnym świecie nie jesteśmy przygotowani na tragedie, nie potrafimy działać, gdy nadchodzi kataklizm.

A może… nie mamy nawet możliwości działania i tak, jak aktorzy w filmie patrzymy tylko na to, co nasze życie przyniesie.
A może… to kolejna zabawa reżysera, który śmieje się z nas, gdy nieudolnie błądzimy w układance, którą przygotował.
A może…

Wojciech Pietrow

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 9 (1 vote)