Relacje

20 Listopad 2012
„Panie i panowie, nie zazdroszczę wam” - powiedział dzisiaj Juozas Domarkas, zastępca przewodniczącego jury.
Czytającym codzienne relacje z przesłuchań także nie zazdroszczę. Codziennie to samo. Codziennie rzut okiem na kolejnych uczestników, którzy wymachują pałeczką przed coraz bardziej zmęczonymi muzykami. Zadanie jakie stoi przed orkiestrą, jest bardzo trudne i wymaga sporej wytrzymałości. Odnoszę wrażenie, że wygra ten, kto najlepiej poradzi sobie ze zmęczeniem zespołu.
A czy Wy poradzicie sobie z kolejną relacją z przesłuchań? Sprawdźmy. W nagrodę na koniec galeria zdjęć – uczestnicy okiem Krzysztofa Lisiaka.
 
19 Listopad 2012
Uczestników jest jednak mniej, niż przewidywali organizatorzy. Do Katowic przyjechało ich 40 zamiast 50. Dzisiejszy dzień obfitował w duże emocje, co świetnie zatrzymał w kadrach Krzysztof Lisiak. Moimi bohaterami byli: Acosta Agulo, Smith, Strausser, Zurl, a przede wszystkim – Thorau i na pierwszym miejscu – Tsokanou.
Ale przyjrzyjmy się kolejno uczestnikom tego etapu:
19 Listopad 2012
Il Tempio Armonico podczas Festiwalu Mazovia Goes Baroque obaliło mylny stereotyp, że muzyka dawna może być monotonna. Udowodniło, że niesie ona ze sobą mnóstwo emocji i wzruszenia, ale również niespodzianek.
18 Listopad 2012
Powtórzenie koncertu sprzed 65 lat to był tylko pretekst. Chodziło raczej o podsumowanie dotychczasowej pracy orkiestry i całego zespołu Filharmonii. - Gdy przyszedłem tu sześć lat temu, postanowiłem, że albo Filharmonicy Poznańscy będą jedną z najlepszych orkiestr w kraju, albo zakładam kapelusz i wychodzę – mówił po koncercie jubileuszowym dyrektor filharmonii Wojciech Nentwig.
18 Listopad 2012
Tym razem wieczór był wyczerpujący i wciągający jak diabli – przyznałem naczelnej Presto w prywatnej rozmowie. A jeśli ktokolwiek przez następne pół roku spróbuje zagwizdać przy mnie “Eroicę” Beethovena albo uwerturę do “Zemsty nietoperza” – zagryzę :-p
Sprawozdanie pisałem tym razem inaczej niż zwykle – nie po zakończeniu wydarzenia, gdy emocje trochę opadną i nabiera się dystansu. Tak można pisać po koncercie, gdzie mamy jedną, góra trzy gwiazdy. Tym razem notowałem na bieżąco, aby nic mi nie umknęło. A działo się...
18 Listopad 2012
I znów emocje… 16 listopada wieczorem rozpoczął się Konkurs Dyrygentów.
Na początku trochę „oficjałki”, bo przecież to wydarzenie prestiżowe i na skalę światową. Konkurs uroczyście otworzył Marszałek Województwa Śląskiego Adam Matusiewicz, a uczestników powitała dyrektor festiwalu Grażyna Szymborska. Podczas inauguracji przemówił także przewodniczący jury dyrygent Antoni Wit i odbyło się losowanie kolejności uczestników.
17 Listopad 2012
Na Górnym Śląsku wykuwają dyrygentów-wirtuozów. Przyglądamy się temu wydarzeniu.
Aby docenić pracę człowieka z batutą, polecamy artykuł w numerze drugim Presto: Po co orkiestrze dyrygent. Numer dostępny w naszej Księgarni. A tutaj znajdziecie ilustracje muzyczne do tego artykułu.
[srp srp_number_post_option='12' srp_filter_cat_option='438' srp_post_date_option='no' srp_widget_title_hide_option='yes' srp_content_post_option='titleexcerpt' ]
17 Listopad 2012
Przesłuchania I etapu dziewiątej edycji Międzynarodowego Konkursu Dyrygentów im. Grzegorza Fitelberga w Katowicach odbędą się 17 listopada.
Konkurs ściąga do Katowic młodych adeptów sztuki dyrygenckiej z całego świata. Ma długą historię, która zaczęła się w 1979 r. Do konkursu staje aż 50 uczestników, znacznie więcej, niż w innych europejskich konkursach, które dopuszczają do udziału maksymalnie 15-20 osób. Uczestnicy mają do wyboru ponad 30 utworów, które wykonują podczas trzech etapów konkursu. Repertuar obejmuje utwory od klasycyzmu do współczesności. Z tych ostatnich – dużo jest utworów kompozytorów polskich – Lutosławskiego, Panufnika, Kilara czy Pendereckiego.
17 Listopad 2012
Idąc niedawnego jesiennego wieczoru na „Toscę” graną przez Operę Śląską miotały mną spore obawy. No bo przecież co nowego można pokazać w tak często wystawianej na różnych deskach scenicznych świata operze?
Tylu już było wielkich Cavaradossich, tyle niezapomnianych sopranów śpiewało już partię Toski, a tu kolejna premiera, kolejna inscenizacja. Czy nie będzie kolejną sztampą, albo co gorsza – kolejnym udziwnieniem przez bliżej nieokreślone uwspółcześnienie?
14 Listopad 2012
Od wczesnego baroku po XX wiek, czyli jak w sobotni wieczór festiwalowy (10. listopada) Francuzi wykonali włoskie arie miłosne, a duński kwartet smyczkowy odświeżył dzieła powszechnie znane.
W pierwszej części koncertu Marco Horvat i jego Ensemble Faenza zahipnotyzowali publiczność śpiewem. Ariami nieznanych kompozytorów włoskich z początku XVII wieku (Giovanni Ghizzolo i Giulio San Pietro dei Negri) opowiedzieli o radości, tęsknocie, smutku, czyli typowych rozterkach miłosnych. Momentami brzmiało jednak znajomo, bo przypominało twórczość Claudia Meruli czy Monteverdiego. Nie starano się chwycić słuchaczy za serce, a raczej z wyczuciem i typową dla Francuzów elegancją wprowadzić w klimat ówczesnych pieśni.

Strony