Respighi znany i nieznany

Wydawana przez Deutsche Grammophon i Dekkę seria Virtuoso ma za zadanie przybliżyć początkującym melomanom najciekawsze utwory z kanonu muzyki klasycznej. Jedno z najnowszych wydawnictw serii łączy bardziej i mniej znane utwory pewnego włoskiego kompozytora...

 Najbardziej znanym dziełem Ottorino Respighiego jest cykl poematów symfonicznych, zatytułowany „Tryptyk rzymski”. W skład niniejszego albumu wchodzą dwa pierwsze poematy - „Pinie rzymskie” i „Fontanny rzymskie”. Oba utwory wykonuje New York Philharmonic Orchestra pod batutą Giuseppe Sinopoliego. To intrygujace, bardzo subiektywne wykonania. Orkiestra gra świetnie, a inżynieria dźwięku pomaga wydobyć z arcybarwnej orkiestry Respighiego mnóstwo detali. Interpretacja Sinopoliego może jednak budzić protest tych, którzy dobrze znają te utwory. Dyrygent ma tendencję do prowokacyjnych zmian tempa – często w kluczowych momentach zwalnia, żeby z emfazą podkreślić jakąś frazę. Takie rubato bardzo ciekawie wypada w pierwszej części utworu - „Piniach przy Villa Borghese” i nadaje niepowtarzalnego uroku dwóm częściom środkowym - „Piniach przy katakumbach” i „Piniach przy Janikulum”. Taka powolna, zmysłowa muzyka wydaje się odpowiadać Sinopoliemu najbardziej, a bardzo powolne tempo daje mnóstwo czasu na wydobycie z orkiestry wszelkich odcieni barwnych i dynamicznych. Nie obywa się tu jednak bez wpadek – ostatnia część, „Pinie przy Via Appia”, brzmi zbyt miarowo i spokojnie, żeby przekonać słuchacza, że ma przed uszami zbliżającą się rzymską armię. Orkiestra gra zbyt nieśmiało, a tempo narzucone przez Sinopoliego jest stanowczo zbyt wolne.

Całe szczęście włoski maestro odnalazł się w zamglonych klimatach „Fontann rzymskich” tak samo dobrze, jak w wolnych częściach poprzedniego utworu. Jego wykonania słucha się z przyjemnością i pomimo tego, że także tutaj dyrygentowi nigdzie się nie spieszy, taki sposób intepretowania tych utworów nie przeszkadza.

Dwa ostatnie utwory zawarte na niniejszym albumie są znacznie rzadziej wykonywane, a szkoda. Trzecia suita z serii „Antiche arie e danze” oraz „Gli uccelli”, w wykonaniu Orpheus Chamber Orchestra, z pewnością przypadną do gustu każdemu otwartemu słuchaczowi. Pierwszy utwór to aranżacje XVI i XVII wiecznych włoskich utworów na lutnię, przeznaczone na orkiestrę smyczkową. „Gli uccelli” to również aranżacje, tym razem jednak Respighi opracował „ptasie” utwory Bernardo Pasquiniego („Preludium” oraz finałowa „Kukułka”), Jacquesa de Gallot'a („Gołąb”), Jeanna Phileppe'a Rameau (bardzo popularna „Kura”) oraz Jacoba van Eycka („Słowik”). Powstały w rezultacie utwory żywe, efektownie i bardzo pomysłowo zinstrumentowane, które dają słuchaczowi mnóstwo frajdy. Wykonania Orpheus Chamber Orchestra stoją na bardzo wysokim poziomie, łącząc wirtuozerię z poczuciem humoru. Nie potrafię sobie wyobrazić słuchania „Kury” bez uśmiechu na twarzy. Takie nagrania się pamięta, a płyta bez wątpienia szybko wróci do odtwarzacza.

 

Oskar Łapeta

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów