Są gwiazdy? Jest support

Koncerty z supportem kojarzą się raczej ze sceną popową i rockową. Organizatorzy Śląskiego Festiwalu uznali, że świetnej publiczności także należy się porządna rozgrzewka przed występem gwiazd wieczoru.

Na rozgrzewkę wystąpiło dwóch uczniów szkoły muzycznej, pochodzących z Głogówka – Rafała Poremby i Pauliny Storki. Brzmi skromnie, ale występ wcale taki nie był. Rafał Poremba wykonał, z akompaniamentem Anny Rożek, "Cavatinę na trąbkę" Karola Kurpińskiego. Zrobił bardzo dobre wrażenie – świetnie radzi sobie z instrumentem, jego dźwięk jest łagodny, ale jednocześnie pełen mocy. Paulina Storka zaczarowała publiczność nokturnem Chopina – pokazała dużą wrażliwość, która jak ulał pasowała do utworu. Podobnie jak głogówiecka publiczność, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ich usłyszę.

Koncert narybku na zdjęciach Lucjana Wójcika: [gallery]367[/gallery]

Gwiazdami wieczoru byli artyści znani już publiczności Festiwalu – skrzypek Tomasz Tomaszewski i pianista Jerzy Jacek Tosik-Warszawiak. Słuchacze już przed koncertem komentowali nadchodzący występ – widoczne było, że mieszkańcy Głogówka nie mogli się go doczekać.

Koncert rozpoczął się od "Sonaty Kreutzerowskiej" Ludwiga van Beethovena, ale zanim publiczność wysłuchała tego utworu, Pan Jacek Woleński opowiedział o jego powstaniu. Historia jest dość niezwykła, zawiera też śląski akcent. Beethoven napisał swoją sonatę dla Mulata, George'a Bridgetowera, urodzonego w Białej syna pazia księcia Esterházy'ego. Kompozytor był zachwycony jego zdolnościami – dlatego też utwór pierwotnie nosił tytuł "Sonata Mulattica". Ostatecznie Beethoven zadedykował ją skrzypkowi Kreutzerowi, ale ten, niewdzięcznik, nigdy nie wykonał utworu. Wykonanie sonaty przez duet Tomaszewski – Tosik-Warszawiak spotkało się z ogromnym entuzjazmem publiczności – już po pierwszej części koncertu zgotowano im owacje na stojąco.

Drugą część koncertu wypełniły krótsze utwory: "Legenda" Wieniawskiego, "Un mot a Paganini" Rossiniego, "Medytacja" z opery "Thaïs" Masseneta i "Haire Kati" Jenő Hubay'a. Każdy z nich był inny i każdy przyniósł słuchaczom inne wrażenia. Wieniawski był nostalgiczny i odpowiednio tęskny, a Rossini pełny ożywczego humoru. "Medytacja" Masseneta wprowadziła słuchaczy w nastrój zadumy, a utwór Hubay'a był wirtuozowską wisienką na szczycie tortu. Nie dość tego – wykonali też dwa utwory na bis – jeden Fritza Kreislera, a drugi – Czajkowskiego. Pozostaje nam czekać na następną edycję Festiwalu i liczyć na to, że będzie równie udana i bogata w emocje jak ta tegoroczna. Tego i sobie, i wszystkim uczestnikom, życzę.

Oskar Łapeta

Gwiazdy wieczoru znów okiem Lucjana Wójcika: [gallery]366[/gallery]

Więcej artukułów z kategorii: 

Oceń zawartość: 

Brak głosów