Seraficko i melancholijnie

fot. Robert Słuszniak

EDYTA NOWAK: Koncerty trzeciego dnia Festiwalu Misteria Paschalia zaprezentowały pełne spektrum angielskiej muzyki renesansowej: religijnej i świeckiej. Pierwszy, w kościele św. Katarzyny, stanowiący festiwalowe zamówienie i światową premierę, przywołał aurę brytyjskich nieszporów – Evening Prayer, które nazywane są też często – zwłaszcza gdy większość nabożeństwa jest śpiewana – Evensong. Ta najbardziej muzyczna i niezwykle popularna w anglikańskiej tradycji część liturgii godzin łączy w sobie nieszpory i kompletę, a jej muzycznym centrum – dopełnionym hymnami, psalmami i czytaniami - są Magnificat i Nunc dimittis.

Próby odtworzenia XVI-wiecznych Evensong – w pełni docenionej przez publiczność – podjął się hiszpański skrzypek i dyrygent znany z wizjonerskich projektów – Jorge Jiménez. Dokonał tego siłami wokalnego oktetu z Capelli Cracoviensis, z którą od lat współpracuje, założonej przez siebie przed dekadą grupy Tercia Realidad (smyczki i arcylutnia) oraz English Cornett and Sackbut Ensemble (dwa kornety i cztery puzony barokowe). Serce kompilacji stanowiły bogate polifonicznie Magnificat Roberta White’a oraz par excellence natchnione Nunc dimittis mistrza polifonii Williama Byrda. Co znamienne, ci dwaj słynni twórcy muzyki religijnej pisanej dla swej anglikańskiej ojczyzny byli katolikami: w przypadku tego drugiego jedynie geniusz chronił go przez lata (do czasu wszak…) przed „anatemą” Elżbiety I. Z utworów wokalnych usłyszeliśmy jeszcze te autorstwa Richarda Deringa, Johna Shepparda i rzeczonych Byrda i White’a, zaś z instrumentalnych: Anthony’ego Holborne’a, Thomasa Tallisa, Jerome’a Bassano, Johna Coprario, Williama Brade’a oraz dwa In Nomine – utwory charakterystyczne dla angielskiej renesansowej polifonii instrumentalnej – Christophera Tye’a i White’a. Specyficzne, „miedziane” brzmienie ensemble’u dętego, piękna, długooddechowa polifonia oraz łagodna podniosłość kompozycji sprawiły, iż był to wieczór iście seraficki.

Bohaterem drugiego z koncertów był czołowy melancholik doby elżbietańskiej – John Dowland, którego uznać możemy za swoistego patrona nocnych muzycznych spotkań w Bazylice Bożego Ciała. Do owej melancholii, oprócz naturalnych skłonności, przyczyniła się też w niemałym stopniu sama Królowa-Dziewica, o której względy – wcześniej co prawda narozrabiawszy nieco politycznie - bezskutecznie zabiegał: upragnione stanowisko nadwornego lutnisty otrzymał dopiero po jej śmierci, po latach artystycznej tułaczki po Europie. Te i inne zabiegi kompozytora jednoznacznie potwierdzają tytuły jego najradośniejszych (o ironio!), utrzymanych w tanecznym rytmie galliardy utworów: The King of Denmark’s Galliard, Captain Piper’s Galliard, a w pierwszym rzędzie The most sacred Queen Elizabeth, Her Galliard. Wysłuchaliśmy ich w mistrzowskim wykonaniu Paula O’Dette – amerykańskiego lutnisty, dyrygenta i muzykologa, posiadającego w swym dorobku blisko 140 wielokrotnie nagradzanych płyt – w tym The Complete Lute Music of John Dowland. Jego olśniewającą wirtuozerię, stylowość i wrażliwość muzyczną podziwiać mogliśmy i w innych utworach Dowlanda – w tym tych najsłynniejszych, jak choćby Lachrimae, a także w karkołomnych, arcytrudnych kompozycjach Daniela Bachelara i chropawo pięknych opracowaniach ludowych melodii szkockich.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów