Sto lat, Simon!

Ostatnio jeden z najpopularniejszych współczesnych dyrygentów Sir Simon Rattle skończył 60 lat. Simon Rattle jest dyrektorem artystycznym Berlińskich Filharmoników, wcześniej przez wiele lat dyrygował City of Birmingham Symphony Orchestra. Rattle już od lat 80tych stał się niezwykle popularny na całym świecie dzięki swoim nagraniom dla EMI, a obecnie dla Warner Classics. Teraz już trudno byłoby nawet zliczyć nagrania, które Rattle dokonał na przestrzeni ponad trzydziestu lat. Zapewne dla nas Polaków ważna była seria nagrań z muzyką Karola Szymanowskiego, którą Rattle zapoczątkował w latach dziewięćdziesiątych. Ja jednak przy okazji urodzin maestra chciałbym przypomnieć jego inne nagrania.

 

Pierwszym z nich jest nagranie dwóch utworów Maurice’a Ravela o dzieciństwie. Pochodzące z 2009 nagranie zawiera operę “Dziecko i czary” oraz suitę orkiestrową “Moja matka gęś”. Simon Rattle dyryguje Berlińskimi Filharmonikami, a wśród solistów znajdziemy tutaj Magdalenę Koženę, Nathalie Stutzmann, Sophie Koch, Annick Massis oraz Jose van Dama. “Dziecko i czary” to jednoaktowa opera napisana do libretta Colette. To prawdziwa perełka wśród utworów Ravela. Opera to posiada bogatą orkiestrację i mieni się od pięknych melodii oraz ciekawych rytmów. Ravel w partiach wokalnych wyraźnie inspirował się bel cantem, ale w utworze tym pojawiają się również elementy jazzowe oraz orientalne. Orkiestra Berlińskich Filharmoników brzmi tutaj ekspresyjnie i zmysłowo. Rattle sprawia, że w tym utworze Ravela orkiestra me rozproszone brzmienie, jakbyśmy słyszeli grupę solistów zamiast jednej dużej orkiestry. Kožena wyśmienicie się sprawdziła w partii dziecka. Jej głos jest lekki, ale zarazem intensywny. Rewelacyjnie wyśpiewuje ona wszystkie tryle, którymi zdradziecko Ravel usłał swoją partyturę. Również reszta obsady jest na najwyższym poziomie. Słuchając tego nagrania mam wrażenie, że muzycy dobrze się bawili wykonując tę muzykę. Tę radość i pozytywną energię się po prostu czuje na tym albumie.

Kolejnym albumem, który uważam za jeden z najlepszych w karierze Simona Rattle’a jest nagranie pierwszego kwartetu fortepianowego Brahmasa w orkiestracji Arnolda Schoenberga. Na albumie tym znajdują się również Symfonia kameralna oraz Akompaniamen muzyczny do sceny filmowej Schoenberga. Wykonawcami są Berlińscy Filharmonicy. W tym repertuarze Berlińscy muzycy czuję się zupełnie swobodnie. Możemy tutaj podziwiać ich słynne wyraziste, dramatyczne brzmienie. Rattel bardzo uważnie prowadzi orkiestrę zwracając uwagę na szczegóły instrumentacji Schoenberga. Tutaj kwartet Brahmsa brzmi patetycznie, ale ten patetyzm jest jakby przesadzony. Rattle wspaniale oddaje ironie ukrytą w orkiestracji Schoenberga. Muzyczna narracja Rattle’a jest bardzo klarowna tak, że z łatwością podąża się za tą dość skomplikowaną muzyką, co więcej Rattle potrafi oddać w tych utworach emocje, których w wielu wykonaniach muzyki Schoenberga nie znajdziemy. To nagranie już przeszło do klasyki i jak najlepiej świadczy o kunszcie dyrygenckim Simona Rattle’a.

 

Wraz z Presto życzymy Simonowi Rattle’owi sto lat i sto kolejnych wspaniałych nagrań.

 

Jacek Kornak

Oceń zawartość: 

Brak głosów