Świat, który się kończy [Gurre-Lieder Schönberga w Amsterdamie]

fot. Marco Borggreve

DR JACEK KORNAK: “Gurre-Lieder” to jedno z najbardziej znaczących dzieł modernizmu, które na zawsze odmieniły muzykę. Arnold Schönberg pisał to dzieło przez wiele lat, począwszy od 1900. Swoją premierę “Gurre-Lieder” miało dopiero w 1913.

Dzieło to ciężko zaklasyfikować. Jest to jakby trzyczęściowa kantata na solistów, dużych rozmiarów orkiestrę oraz chór. “Gurre-Lieder” jest oparta na duńskim poemacie Jacobsena o miłości króla Valdemara do Tove, która została zamordowana przez zazdrosną królową. W zasadzie większość tego dzieła: druga oraz trzecia część jest poświęcona żałobie po stracie Tove.

Arnold Schönberg stworzył potężnych rozmiarów dzieło, które ze względu na swoją kompleksowość obecnie dość rzadko jest wykonywane. “Gurre-Lieder” wymaga około 150 muzyków oraz prawie 200 chórzystów. W 2014 po raz pierwszy utwór ten został wystawiony scenicznie jako opera. Dutch National Opera zdecydowała się na ten śmiały krok. Obecnie odbyło się wznowienie tej scenicznej wersji “Gurre-Lieder”.

Dutch National Opera przez ostatnie dekady pod przywództwem Pierra Audiego konsekwentnie budowała sobie pozycję jednego z najlepszych teatrów Europy, ale także teatru, który jest odważny i sięga często po ambitne dzieła XX oraz XXI wieku. Z pewnością takie przedstawienia jak “Pieśni o Gurre” są warte podróży do Amsterdamu.


fot. Marco Borggreve

Reżysersko “Gurre-Lieder” przygotował Pierre Audi. Stworzył on hiperboliczną, nieco surrealistyczną produkcję. Znajdziemy tu nawiązania do niemieckiego malarstwa sprzed wybuchu Pierwszej Wojny Światowej. Audi tworzy niezwykle malarskie sceny, które oddają nastrój dekadencji; przedstawiają jakby w wykrzywionym lustrze świat, który się kończy. Przede wszystkim jednak jest to poruszająca medytacja o stracie i żałobie.

Marc Albrecht, który poprowadził Nederlands Philharmonisch Orkest potrafił wydobyć z partytury Schönberga nie tylko potęgę i patos, ale także delikatność i liryzm. Pod jego batutą muzyka ta nie była po prostu przedłużeniem wagnerowskiej heroicznej tradycji. Miała w sobie niepokój, ale też niemal jedwabiste frazy, które urzekały swoim pięknem. Albrecht znalazł sposób aby nie przygnieść słuchacza tym dziełem, ale ukazać je jako złożone, wciągające i emocjonujące.

Wśród solistów znaleźli się Burkhard Fritz, Catherine Naglestad, Anna Larson, Markus Marquardt oraz Wolfgang Ablinger-Sperrhacke. Wszyscy soliści dobrze się spisali. Momentami Fritz nie brzmiał w pełni klarownie, ale śpiewał nadrabiał to interpretacją i aktorstwem. Największe wrażenie zrobiła na mnie Anna Larson. Posiada ona wyrazisty, mocny głos oraz zdecydowaną osobowość sceniczną.

Tym, którym nie uda się osobiście odwiedzić Dutch National Opera polecam bardzo dobre nagranie “Gurre-Lieder” wydane przez Opus Arte. Nagranie to wydano w 2017. Jest to rejestracja oryginalnej produkcji z podobnym składem solistów, jednak w roli Tove na DVD usłyszymy świetną Emily Magee. Z pewnością DVD to będzie wyjątkowym elementem kolekcji każdego miłośnika opery.

 

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów