Światu potrzebny jest Mojżesz

Jerzy Trela podczas premiery odegra rolę narratora
Jerzy Trela podczas premiery odegra rolę narratora

Ponad dwustu wykonawców, bezkompromisowo wybrani soliści, najlepsze zespoły, ponad cztery godziny muzyki (na żywo ok. trzech), dwadzieścia lat oczekiwania. A właściwie cały wiek. 15 października odbędzie się pierwsze światowe prawykonanie opery sakralnej Antona Rubinsteina „Mojżesz”.

Zapowiedź opery przeczytasz tutaj.

Chorowałem na Mojżesza i na to, żeby go wystawić, od dwudziestu lat – mówił podczas konferencji prasowej Michaił Jurowski, dyrygent, muzykolog, pierwszy dyrygent gościnny Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus. – Na początku lat 90. otrzymałem propozycję od Stowarzyszenia Rubinsteina w Dreźnie, aby do niego wstąpić, ale musiałem odmówić, bo miałem inne wyzwania.

Michaił Jurowski poznał twórczość Antona Rubinsteina podczas swoich studiów w konserwatorium moskiewskim. – On nie był ceniony w ZSSR, bo nie należał do wielkiej piątki z Sankt Petersburga, interesował się muzyką zachodnią i był raczej akademikiem, sam założył dwa konserwatoria – mówił Jurowski – Do tego Rubinstein był żydem z urodzenia i chrześcijaninem z wyboru. A w Rosji panował silny antysemityzm, więc odczuł wszystkie tego skutki na własnej skórze.

Dyrektor artystyczny POSI Mirosław Jacek Błaszczyk:
Orkiestra powstała, by kształcić najlepszych młodych muzyków i umożliwić im pracę z najlepszymi dyrygentami. Niebawem jest konkurs dyrygencki w Katowicach. Pani Semkow [żona założyciela orkiestry] ufundowała nagrodę w wysokości 25 tysięcy dla najlepszych dyrygentów i ci najlepsi przyjadą i będą pracować z SI. Oprócz tego dwukrotnie w tym sezonie będzie dyrygował Gabriel Chmura, dwa razy Antoni Wit. Na zakończenie sezonu zaproszenie przyjął Andrzej Borejko, wykona koncert wiolonczelowy Szostakowicza. Solistą będzie były wiolonczelista SI, który w czerwcu kończy współpracę z orkiestrą. Muzycy SI będą także pracować z Martyną Pastuszko, kierownikiem artystycznym orkiestry historycznej, a więc będą pracować nad muzyką baroku. Orkiestra pokazuje się też w dużych ośrodkach w Polsce. Jest pełna poweru w takim dobrym tego słowa znaczeniu, po próbach z nimi mam 20 lat mniej.

Rubinstein pisał o sobie: Kim właściwie jestem? Rosyjscy muzycy mnie nie cenią, bo mówią, że jestem Niemcem, Niemcy mnie nie cenią, bo mówią, że jestem Rosjaninem, chrześcijanie mnie nie cenią, bo mówią, że jestem żydem, a żydzi mnie nie cenią, bo mówią, że jestem chrześcijaninem…

Kiedy Michaił Jurowski przysiadł nad dorobkiem Rubinsteina, szybko uświadomił sobie, jak bardzo niedoceniony i nieznany jest ten kompozytor. – Wtedy zetknąłem się z nieznaną zupełnie operą „Mojżesz” – opowiadał Jurowski – Tych nut nikt nie widział! Zastanawiałem się, co zrobić. Oczywiste dla mnie było, że powinienem odkopać te partytury. Szczególnie interesujące było, że nigdy nie wystawiono tej sztuki. W Pradze co prawda odbyła się nawet próba generalna, ale do premiery nie doszło. Ponieważ jestem też muzykologiem, te perypetie bardzo mnie interesowały. W starej literaturze radzieckiej znalazłem – bardzo szlachetny powód – nie wystawiono „Mojżesza” z powodów finansowych. Dowiedziałem się, że premiera miała odbyć się w teatrze niemieckim w Pradze. Zadzwoniłem do kolegi muzykologa i poprosiłem go, żeby dla mnie sprawdził, jaki był prawdziwy powód. Po tygodniu dostałem bardzo bezpośrednią odpowiedź: cenzura.

Stanisław Kuflyuk, baryton, odtwórca roli Mojżesza:
To bardzo trudna rola – Mojżesza młodego, w średnim wieku, dojrzałego. Osiem scen po kilkanaście minut! To jest ogrom. Mojżesz nie śpiewa tylko w pierwszej scenie, bo jest jeszcze dzieckiem. Gdy maestro mi to zaproponował, pomyślałem naiwnie, że być może projekt nie dojdzie do skutku, więc się zgodziłem [śmiech]. Wiedziałem, że Rubinstein komponował po rosyjsku, śpiewałem jego pieśni. Gdy dostałem wyciąg i zobaczyłem, że opera jest po niemiecku, napisałem do maestro: gdzie jest tłumaczenie??? Oczywiście nie było go. Na szczęście to się zdarzyło półtora roku temu. W trakcie pracy otwierałem nowe horyzonty. Uświadomiłem sobie, że w jednej partii mogę przeżyć całe życie od dziecka do starca. Te zmieniające się sceny, narracja przeplatających się arii i chórów…
I to niesamowite, gdy możesz być pierwszy w roli, którą usłyszy cały świat. Gdy zaczęliśmy próby z orkiestrą, to zrobiło się jeszcze ciekawiej, bo nigdy wcześniej nie słyszałem mojej roli z orkiestrą. Co innego jest ćwiczyć z fortepianem, a co innego usłyszeć ogrom – z orkiestrą i chórami. To opera niepodobna do niczego, co znamy tego kompozytora.

Jurowski zaczął szukać nut, ale nigdzie, także w internecie nie natknął się na żadną informację. Dopiero w Lipsku, gdzie był dyrektorem opery, dowiedział się, że cała partytura łącznie z wyciągiem fortepianowym jest dostępna w wydawnictwie Bot&Bock. – Gdy odkryłem nuty, zrozumiałem, że to dzieło absolutnie fenomenalne i musi zostać wykonane – nie krył emocji Jurowski – Nawet od strony duchowej jest to ważna opera, bo dzisiejszy świat potrzebuje wizji przejścia przez pustynię i dojścia do ziemi obiecanej. Dzisiejszy świat potrzebuje „Mojżesza”. Nie jestem politykiem, jestem daleki od wszelkich politycznych spraw, ale teraz mówię z mocą: politycy potrzebują opery „Mojżesz”!

Bartosz Michałowski, dyrektor chóru Filharmonii Narodowej:
Dla mnie to szczególny moment - moje pierwsze nagrania z chórem FN. Dość trudno doszukiwać się wyrazistego wpływu twórczości innych kompozytorów na partię chóralną Mojżesza. Rubinstein wiedział jednak jak pisać na chór. Wiedział, jakie są możliwości danego głosu. Zdawał sobie sprawę, że w operze sakralnej, gatunku dość specyficznym, to właśnie chór buduje największe napięcie dramatyczne. Stąd potężna partia chóralna, obejmująca wszystkie osiem obrazów. Dla Chóru Filharmonii Narodowej, przyzwyczajonego do poważnych wyzwań to jednak nie problem, a ogromna przyjemność, zwłaszcza przy współpracy z tak znakomitymi artystami.

Opera zostanie wystawiona w wersji koncertowej. Michaił Jurowski zaprosił do realizacji Polską Orkiestrę Sinfonię Iuventus, Chór Filharmonii Narodowej i Chór dziecięcy Artos oraz solistów, m.in. Stanisława Kuflyuka (baryton), który zaśpiewa tytułową rolę, Torstena Kerla, który wystąpi w podwójnej roli – Faraona, która Egiptu i… Głosu Boga. To oryginalna koncepcja. Rzadko zdarza się, aby w dziele muzycznym, była rola dla Boga. Czasem pojawiają się cytaty lub słowa Boga przekazują cherubini. Rubinstein odważył się skomponować rolę Boga. Wykona ją Torsten Kerl. – Nigdy wcześniej nie byłem Bogiem – deklarował artysta. – To najlepsze przeżycie w karierze. Przecież nawet dyrygent musi słuchać, gdy śpiewa Bóg [śmiech]. Ale tak naprawdę to była przede wszystkim niesamowita zabawa, dużo nowych rozwiązań muzycznych i wokalnych. Musieliśmy się zastanowić, jaki to będzie Bóg i zdecydowaliśmy się na Boga starotestamentowego.

Kerl jest wybitnym śpiewakiem wagnerowskim. To ciekawy wybór maestro Jurowskiego, bo Rubinstein był antywagnerowski. – Myślę, że nie da się porównać oper Rubinsteina i Wagnera, bo Wagnera w ogóle nie da się porównywać z innymi, może jedynie z samym sobą – mówił Kerl. – Wielu twórców, wykonawców i krytyków stawiało się w opozycji do niego, bo nie rozumiało jego sztuki. Czasem u Rubinsteina widać wpływy wagnerowskie. Wagner nie podejmował tematów ze starego testamentu, ale te melorecytacje są podobne. Ale ja osobiście widzę więcej wpływów np. Schumanna, Czajkowskiego. Pamiętajmy, że kompozytorzy nigdy nie komponują na samotnej wyspie, zawsze ulegają wpływom.

Danuta Chmurska, kierownik chóru dziecięcego Artos:
Dzieci uwielbiają trudne wyzwania. Zaczęłam z nimi pracę na wakacjach, bo dzieci są wtedy wypoczęte. Zaskoczeniem było dla mnie, ze uwielbiały śpiewać „Mojżesza”. Oczywiście trudnością był język, ale poprawek dokonaliśmy już tu w Warszawie po wakacjach. Dzieci mają świadomość, że uczestniczą w wyjątkowym wydarzeniu. A na pierwszych próbach doświadczyły chwil, które będą pamiętać do końca życia. Zadbałam o to, żeby dzieci kilkukrotnie obejrzały animowany film o Mojżeszu, więc wiedzą, co to za postać i w czym biorą udział.

Każde tego typu przedsięwzięcie jest dużym wyzwaniem – organizacyjnym, finansowym, artystycznym. Wszystko trzeba tu wymyślić, nie można zapytać kompozytora, nie można posłuchać nagrań. Trzeba włożyć dwa razy więcej pracy. A jednak artyści decydują się na udział w takich projektach. Kerl mówi: – To wspaniałe, że możliwe jest wystawienie tej opery. Na świecie jest tendencja do wystawiania ciągle tego samego repertuaru, wszędzie grają Toskę! Chciałbym, żeby ta opera trafiła na sceny w innych krajach, może w Niemczech, może w Rosji? Bo to kraje, w których żył, skąd pochodził Rubinstein. Oby ta opera okazała się dużym sukcesem.

To niewykluczone. Na razie wydarzenie objął patronatem komitet UNESCO, co, jak podkreśliła dyrektor POSI Anna Kościelna, było wyzwaniem i sukcesem, bo otrzymanie patronatu wiąże się ze spełnieniem szeregu warunków, jak potwierdzona wysoka ranga wydarzenia czy udział międzynarodowych partnerów. Do promocji opery być może przyczyni się też nagranie opery. Warner Classics w przyszłym roku wyda trzypłytowy album z całym ponadczterogodzinnym wykonaniem dzieła.

Marta Nowak, skrzypaczka, koncertmistrz POSI:
Praca z dziełem, które nie ma swojej tradycji wykonawczej, jest bardzo wymagająca, bo niczego nie można sprawdzić. Towarzyszyło nam ciągłe skupienie, kontrolowanie, czy nie ma błędów. Na próbach mogliśmy dopiero podjąć decyzję o szczegółach artykulacji. Czasem kompozytor stosuje odwrotną artykulację i dynamikę, co skutkuje odwrotnym smyczkowaniem w grupach. Na szczęście maestro Jurowski doskonale przygotował partyturę, więc ułatwił nam pracę.

Michaił Jurowski podkreślał, jak ważna jest dla niego współpraca z Polską Orkiestrą Sinfonia Iuventus. – Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę współpracować z tym młodym zespołem. Wiadomo, że do takiego projektu potrzeba partnerów trochę szalonych i tu takich znalazłem. Soliści zostali zaproszeni bezkompromisowo, żeby wszystko się udało. Ale najważniejsza dla mnie była praca z chórami – z chórem Filharmonii Narodowej i chórem dziecięcym. One są sercem opery, są najważniejsze. Dawno takich chórów nie słyszałem. To niezapomniane przeżycie!

{konferencję niniejszym tekstem podsumowała Kinga A. Wojciechowska}

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (2 głosów)