Synowie Anglii

fot. Wojciech Wandzel

EDYTA NOWAK: Płyńcie, łzy, spływajcie ze źródeł! / Pozwólcie rozpaczać wygnanemu na zawsze! / Gdzie czarnego ptaka nocy smutna, haniebna pieśń / Tam pozwólcie mi żyć w opuszczeniu – tymi słowami, najprawdopodobniej własnego autorstwa, rozpoczyna się jedna z najsłynniejszych pieśni mistrza elżbietańskiej melancholii - Johna Dowlanda, z którego twórczością słuchacze 15. Misteriów Paschaliów zdążyli już zapewne wejść w słodko-gorzką komitywę. Istotnie, oprócz swoistej ówczesnej mody na „spleen” i – niewątpliwie - osobniczych cech charakteru, kompozytor miał i obiektywne powody do melancholii, a nawet czegoś więcej: wskutek niefortunnej konwersji na katolicyzm i przypadkowego wplątania się w papieski spisek przeciwko królowej Elżbiecie I, przez większość zawodowego życia tułał się po dworach Europy, a upragniony tytuł nadwornego lutnisty angielskiego otrzymał dopiero po śmierci władczyni.

Oparty na cytowanej wyżej pieśni słynny dowlandowski cykl Lachrimae, or Seven Tears usłyszeliśmy – w pięknym entourage’u kaplicy św. Kingi wielickiej Kopalni Soli – w wykonaniu Elizabeth Kenny - jednej z najbardziej uznanych dziś, a przy tym otwartych na nietuzinkowe projekty, lutnistek oraz renomowanego consortu pięciu viol Phantasm, kierowanego od violi sopranowej przez szefa Laurence’a Dreyfusa. Doskonała technika, stylowość i wrażliwość pozwoliły na subtelne wydobycie z tytułowych - utrzymanych w formie pawany - siedmiu łez wszelkich ich odcieni, z radośniejszych zaś galliard – charakterystycznej dla nich żywości i rytmicznej „pikanterii”.

Z kolei wieczorny koncert Son of England w Centrum Kongresowym ICE Kraków koncentrował się wokół kluczowej postaci angielskiego muzycznego baroku – Henry’ego Purcella. Uważany przez rodaków za twórcę muzyki narodowej, istotnie podniósł ją z ruin po czasie posuchy purytańskiej republiki Olivera Cromwella. Miał zresztą ku temu zewnętrzne warunki: restaurowana monarchia Stuartów, potrzebując odpowiedniej oprawy, potrafiła docenić geniusz swego syna tak za jego życia, jak i po przedwczesnej śmierci. Pochowany z całym ceremoniałem w Opactwie Westminsterskim stał się adresatem szeregu muzycznych hołdów, spośród których wyróżnia się quasi miniaturowa opera pastoralna Ode on the Death of Henry Purcell Jeremiaha Clarke’a. Zaprezentowali ją – z muzyczną maestrią, wyczuciem stylu i charakterystyczną dla siebie widowiskowością – uwielbiani pod Wawelem co najmniej od czasu dyrekcji-rezydencji w poprzedniej edycji Festiwalu – słynny francuski Le Poème Harmonique i kierujący nim Vincent Dumestre, a także chór Les Cris de Paris oraz soliści: Emmanuelle de Negri – sopran, Zachary Wilder – tenor, Victor Sicard – bas i Leandro Marziotte – alt. Samego Purcella wysłuchaliśmy w dwóch kontrastowych odsłonach: radosnej i żałobnej. Z pierwszą wiąże się skomponowana dla nowopowstałego Towarzystwa Muzycznego na święto jego patronki św. Cecylii oda Welcome to all the pleasures, z drugą – uświetniające uroczystości pogrzebowe królowej Marii II Stuart (a wkrótce i samego ich twórcy) wspaniałe w swym muzycznym lamencie Funeral sentences for the death of Queen Mary II.

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów