Uwolnić Moniuszkę! – czyli rozpoczynamy obchody 200. rocznicy urodzin kompozytora

strona startowa witryny dedykowanej obchodom
strona startowa witryny dedykowanej obchodom

KINGA WOJCIECHOWSKA: Przygotujcie się. W tym roku nazwisko Stanisława Moniuszki będziemy odmieniać przez wszystkie możliwe przypadki. Będziemy odkrywać odkryte i poznawać znane, bo to, co wydaje nam się takie oczywiste – że Moniuszko wielkim kompozytorem romantycznym był – wcale takie oczywiste nie jest. – Dzieła Moniuszki poznają wszyscy. A są i wybitne, i jest ich bardzo wiele – zapowiadając obchody Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Gliński Ameryki dla nas nie niby odkrył, ale...

Miejsce konferencji inaugurującej obchody 200. rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki,czyli Teatr Wielki Opera Narodowa, nie zostało wybrane przypadkowo. Raz – kompozytor kojarzony jest głównie z utworami wokalnymi, w tym z naszymi narodowymi operami – „Halka” i „Straszny dwór”. Dwa – był dyrektorem Teatru Wielkiego. Trzy – pełnomocnikiem rządu do spraw obchodów rocznicy jest obecny dyrektor TWON Waldemar Dąbrowski. – Nasza wiedza [o Moniuszce] nie jest jeszcze może dostatecznie szeroka i pogłębiona – kontynuował Minister Kultury prof. Piotr Gliński, co znów wydaje się oczywistym stwierdzeniem. Ważne jest jednak nie samo zdanie, a wnioski z niego płynące.

Nie będą to spontaniczne obchody. Prace nad realizacją rocznicy trwają od półtora roku. W regionach zostali powołani specjalni koordynatorzy obchodów. Działania mają mieć zasięg totalny, ich polem będzie nie tylko Polska. Za granicą także planowane są wydarzenia. Prace przygotowawcze działy się w tle – niewidoczne dla osób postronnych ani tych, które będą beneficjentami ich efektów. No, ale przynajmniej jest nadzieja, że Rok Moniuszkowski da w dłuższej perspektywie takie owoce, jak poprzednio lata Chopina czy Marii Skłodowskiej.

Moniuszko200.pl – na tej stronie podobno „jest absolutnie wszystko”. Sprawdźcie.

Waldemar Dąbrowski: Chodzi o to, żeby nasycić materię kultury polskiej dziełem Moniuszki, ale także sprawić, aby jego osoba została uwolniona od pewnego stereotypu który nad nim ciąży [chodzi o idiom patriotyzmu i muzyki tworzonej „ku pokrzepieniu serc” – przyp. red.]. Mam nadzieję, że to nam się uda. Moniuszko wychowywał się w aurze oświeceniowej, wyprzedzającej swój czas. W domu było ponad tysiąc woluminów ksiąg, sam był poliglotą. To, że ojciec, Czesław, nie miał talentu do interesów, w odróżnieniu od jego dziadka, jednego z najzamożniejszych ludzi Wielkiego Księstwa Litewskiego, to już zupełnie inna sprawa. Stanisław Moniuszko był niezwykłą postacią. W wieku XIX z całą pewnością jedną z tych wielkich, którzy stworzyli nam dom: dom języka, dom kultury, dom wartości, który na końcu sprawił ten cud roku 1918. Gdybym miał wymieniać pięciu wielkich polskich romantyków, to mówię w sposób zupełnie nieskrępowany: Chopin, Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Moniuszko.

Dąbrowski zwracał uwagę na okoliczności, w jakich tworzył Stanisław Moniuszko – czasy zaborów, czasy ruchów narodowo-wyzwoleńczych w Europie. W związku z tym twórczość kompozytora została odłożona na półkę repertuaru obowiązkowego i ograniczono się do słuchania dosłownie kilku najbardziej oczywistych tytułów. Co z tego, że muzykolodzy mówią: problemu z Moniuszką nie ma, wszystko o nim wiemy. No nie, tak do końca nie jest. Moniuszkę na co dzień znamy, ale powierzchownie. Wśród dziesięciu najpopularniejszych pieśni Stanisława Moniuszki w internecie znajdujemy… „Halkę” i „Straszny dwór”. – I nie chodzi o to, żeby się naigrywać z tej sytuacji – zwracał uwagę Waldemar Dąbrowski – tylko uświadamiać sobie miarę wyzwania, wobec którego stoimy.

Moniuszko będzie więc bliżej nas. Każda szanująca się opera wystawi jedno z dzieł kompozytora. Filharmonie będą wykonywać utwory instrumentalne. Na Warszawskiej Jesieni zabrzmi specjalnie zamówiona opera, której bohaterem i inspiracją będzie Moniuszko. Kolejnym pomysłem jest konkurs na 12-minutowe utwory inspirowane twórczością Moniuszki, z których potem Janusz Wiśniewski ułoży spektakl. Z wydarzeń zagranicznych – w Theater an der Wien wystawiona zostanie „Halka” w reżyserii Trelińskiego, scenografii Kudliczki, z Piotrem Beczałą, Tomaszem Koniecznymw głównych rolach i z Łukaszem Borowiczem za pulpitem dyrygenckim. Organizatorzy mocno wierzą w to, że dzieło Moniuszki utoruje sobie drogę na kolejne zagraniczne sceny operowej, jak to wcześniej stało się udziałem „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego.

Ale to nie wszystko. Instytut Muzyki i Tańca dodatkowo obsługuje dwa programy dotacyjne, w ramach których można było zgłaszać, a po otrzymaniu dofinansowania – będzie można realizować projekty wpisujące się w obchody 200. rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki: Muzyczny Ślad i Moniuszko 2019. Na oba MKiDN przeznaczyło blisko 6 mln zł. To kropla w morzu. Dyrektor IMiT Maxymilian Bylicki przyznał, że komisja była w ogromnym kłopocie, bo na sam program Moniuszkowski wpłynęło blisko 250 wniosków na 25 mln zł, a do podziału jest niespełna 3,5 mln zł. Organizatorzy wielu cennych inicjatyw będą musieli więc poszukać finansowania gdzie indziej. Nadzieja jeszcze w ośrodkach lokalnych – urzędach miejskich i marszałkowskich, które także mają fundusze na kulturę, ale tu konkurencja jest przecież równie duża jak na szczeblu krajowym. Może jednak w końcu pojawią się sponsorzy z prawdziwego zdarzenia w sektorze prywatnym. Przykład wrocławskiej FutureNet i jej prezesów – Romana Ziemiana i Stephana Morgensterna, którzy kupili pierwszego powojennego stradivariusa dla Polski, daje nadzieję.

A jest co wspierać. – Bardzo cenną rzeczą jest, że oprócz tych centralnych inicjatyw prowadzonych przez duże instytucje program dotacyjny budzi małe inicjatywy – mówił Maxymilian Bylicki. – To dzieje się w całej Polsce. Bardzo zróżnicowane i bardzo oryginalne były niektóre [zgłoszone] projekty: aplikacje mobilne, muzyka w wersji bajek dla dzieci, przybliżenie Moniuszki w różnych formach, nie tylko tradycyjnie na sali koncertowej. W całej Polsce są ulice Moniuszki, ale nic z tego nie wynika. Właśnie na tych ulicach dzięki dotacjom będą się odbywać festyny, pikniki. Oczywiście, również większe wydarzenia, podróże orkiestr, po Polsce, po Litwie, Białorusi.

Przedwczoraj ogłoszono wyniki programu Moniuszko 2019 i już 40 projektów jest w realizacji. Pozostałe niebawem. A 60 wniosków z programu Muzyczny Ślad dostanie dofinansowanie lada dzień. Z nowych inicjatyw – Instytut Muzyki i Tańca zainicjował konkurs muzyczny im. Stanisława Moniuszki w Rzeszowie. To konkurs nie tylko muzyki patrona ale i innych kompozytorów polskich tamtych czasów. Miejsce jest o tyle istotne, że to obszary dawnej Galicji, gdzie – jak zaznacza Bylicki – najłatwiej jeszcze było tworzyć Polakom w czasie zaborów.

To nie wszystko. Żeby wykonywać dzieła, trzeba mieć z czego grać. I tu pojawia się poważny problem, o który mówił Daniel Cichy, dyrektor naczelny Polskiego Wydawnictwa Muzycznego: W pewnym sensie mamy najtrudniejsze zadanie. W naszych zasobach jest ponad tysiąc różnych materiałów moniuszkowskich, ale większość jest niestety opracowaniami XX-wiecznymi. Niestety, ale może i na szczęście, bo przynajmniej to mamy. Trudność polega także na tym, że nasza praca jest szalenie czasochłonna. Przygotowanie kolejnych edycji, szczególnie w tej konwencji źródłowo-krytycznej wymaga po prostu czasu.

Dlatego najwybitniejsi znawcy twórczości Moniuszki pod wodzą profesora Remiugiusza Pośpiecha pracują już od kwietnia 2017 roku nad przygotowaniem kilkudziesięciu dzieł do edycji źródłowo-krytycznej, podobnie jak wcześniej przygotowano np. dzieła Fryderyka Chopina. W efekcie w 2019 roku w PWM wyda blisko 20 różnych publikacji, naukowych, popularnych i dla dzieci. Będą to pieśni, kwartety smyczkowe, muzyka fortepianowa i materiały wykonawcze, orkiestrowe, z których będą też korzystać organizatorzy wydarzeń w roku moniuszkowskim: msze, czy opery „Halka”, „Hrabina”, „Straszny dwór”. – Ważne, żebyśmy poznali dzieła Moniuszki w kształcie zbliżonym do myśli kompozytora – mówił Daniel Cichy. Na tym nie koniec, bo PWM przygotuje także wybór 50 pieśni. Wstęp do wydania przygotował jeden z czołowych polskich muzykologów Mieczysław Tomaszewski. To praca na lata, przynajmniej na jeszcze cztery kolejne. Bo niewykluczone, że obchody roku Moniuszki przeciągną się właśnie do 2022 roku, gdy będziemy świętować 150. rocznicę śmierci kompozytora.

Kiedy Moniuszko napisał „Beatę”, swoje ostatnie dzieło, młodzi kompozytorzy napisali do niego: „Panie Moniuszko, natchnienie jest przynależne młodości. Przestań Pan już pisać!” Na co im odpisał grzecznie: „Panowie, ja już niedługo przestanę. Ale czy Wy zaczniecie?” – kończył anegdotycznie gospodarz spotkania Waldemar Dąbrowski dodając już poważnie, że praca nad dziedzictwem Moniuszki jest zobowiązaniem i nieustannym wyzwaniem, bo w ten sposób kształtujemy wrażliwość nie tylko artystów czy ludzi kultury, ale po prostu – Polaków. Nic dodać, nic ująć. A co się będzie faktycznie działo i z jakim skutkiem – zobaczymy, by o tym na łamach Prostoomuzyce.pl i czasopisma Presto uprzejmie Państwu donosić.

 

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów