W innej rzeczywistości [konferencja „New Visions of Reality”]

PAWEŁ STROIŃSKI: Dziewiętnastego czerwca 2019 r. Centrum Kultury Filmowej odbyła się konferencja „New Visions of Reality” połączona jednocześnie z pokazem projektów zrealizowanych w technologii wirtualnej rzeczywistości. Sama konferencja została poświęcona społecznym i kulturowym zastosowaniem tej technologii. Oprócz wysłuchania kilku wystąpień, udało mi się też skorzystać z przeglądu.

Decyzję o obejrzeniu jednej z produkcji podjąłem prawie w ostatniej chwili, i to za namową. Przyznam, że się bałem. Cierpię na brak obuocznego widzenia, co się wiąże z tym, że nie powinienem na przykład oglądać filmów trójwymiarowych, bo w trzech wymiarach nie widzę w rzeczywistości. Ba, wybrałem nawet inny projekt, niż planowałem. Z powodu braku miejsc padło na dokumentalne „I Saw the Future” Francois Vautiera i Jeremy’ego Sahela.

Pomysł jest prosty. Twórcy znaleźli wywiad dla BBC, którego w latach 60. udzielił wybitny pisarz science fiction Arthur C. Clarke. Wszystko zaczyna się od jego mówiącej twarzy, która powoli zbliża się do widza i dezintegruje na małe części, by w pełni przedstawić prezentowaną przez autora „2001: Odysei kosmicznej” wizję przyszłości.

Samo doświadczenie jest nawet ważniejsze niż słyszane słowa. By móc się zanurzyć w wirtualną rzeczywistość, trzeba założyć na oczy specjalny zestaw, który łączy ze sobą specjalne okulary i słuchawki. Noszenie okularów korekcyjnych nie przeszkadza – sam sprawdziłem. I wtedy się zaczyna. Mówienie o zanurzeniu nie jest przesadą. Tyle bowiem znaczy słowo „immersja”, którego często się używa w tym wypadku... czy też gier komputerowych. Zbliżanie się do nas mówiącego czarno-białego Clarke’a może się wydać przerażające, ale nie jest. Nie trzeba nawet na niego patrzeć. VR pozwala na rozglądanie się po całych trzystu sześćdziesięciu stopniach. Ten nowy świat, do którego wchodzimy na dosłownie niewiele ponad sześć minut (372 sekund – tyle trwała moja przygoda), jest zbudowany na planie koła. Kiedy więc niektóre przedmioty się rozbijają i odchodzą w bok ekranu, można – bez straty koncentracji! – podążyć za nimi. Sama postać mówiącego też nie zawsze znajduje się w centrum. Czasem można go zobaczyć mówiącego z boku. To ma też swoje odzwierciedlenie w dźwięku, który choć z konieczności musi być stereo (mamy tylko dwoje uszu), brzmi naprawdę przestrzennie.

Te sześć minut dosłownie przeniosło mnie w inny świat. I oto właśnie chodzi. Moje lęki związane z wadą wzroku okazały się niesłuszne. Być może inni zanurzą się bardziej, może mniej. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Wydaje się jednak, że mamy do czynienia nie tyle z przyszłością kinematografii, ile z narodzinami coraz lepiej radzącej sobie nowej dziedziny sztuki immersyjnej. Oby!

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów