W wojskowych szeregach Staatsoper

17.05.2013

Tych, którzy oczekiwali zwiewnej, eterycznej i delikatnej Aleksandry Kurzak, czekało niemałe zaskoczenie. Na scenie pojawiła się w żołnierskich spodniach na szelkach i w brudnym podkoszulku. Pluła, pociągała nosem – prawdziwa córka pułku.

Operę G. Donizettiego w obecnym kształcie publiczność Opery Wiedeńskiej mogła podziwiać już kilka lat temu, choć w nieco odmiennej obsadzie. Tym razem Natalie Dessay zastąpiła Aleksandra Kurzak, a Juana Diego Floresa - John Tessier. Inscenizacja Laurenta Pelly’ego tryska humorem i energią. Reżyser i jednocześnie autor kostiumów znakomicie oddał klimat żołnierskiego obozu i w krzywym zwierciadle ukazał maniery panujące na dworze Markizy de Berkenfield. Duże brawa dla Chantal Thomas za scenografię – oszczędną i adekwatną do tematyki, a jednocześnie niezwykle barwną.

Jednak na największe uznanie zasługuje obsada spektaklu. Aleksandra Kurzak polskiej publiczności znana jest szczególnie z takich kreacji jak Violetta z Traviaty, Gilda z Rigoletta czy Łucja z Lamermooru. Tym razem polska śpiewaczka wcieliła się w postać młodziutkiej Marie, sieroty znalezionej i wychowanej przez pułk Grenadierów. Zachwycała nie tylko pięknym głosem, precyzyjną koloraturą, niezwykłą swobodą wokalną i przejmującą interpretacją, ale przede wszystkim kunsztem aktorskim. Nadała swojej bohaterce wyrazisty i pełen polotu charakter – nawet gdy w II akcie porzuciła żołnierski strój na rzecz okazałej sukni, pozostała tą samą dziarską, choć nieco nieporadną w sferze kobiecości, dziewczyną. Śpiewaczka po raz kolejny udowodniła, że żadna rola jej nie straszna – wzruszała, zaskakiwała i rozbawiała, sprawiając wrażenie, iż sama przy tym bawi się fantastycznie. Serca publiczności podbił także wcielający się w rolę Tonia, tenor John Tessier. Nie można nie wspomnieć o Kiri Te Kanawie w roli Duchesse de Crakentorp, Aurze Twarowskiej jako Markizie de Berkenfield i znakomitym Carlosie Alvarezie - Sulpice, opiekunie Marie. Do tego rewelacyjna orkiestra Opery Wiedeńskiej pod żelazną ręką Guillermo Garcia Calvo.

A tak to wyglądało: [gallery]398[/gallery]

Foto: Michael Pöhn

Publiczność Opery Wiedeńskiej – choć wybredna i nieskora do wiwatów, tego wieczora zgotowała artystom kilkunastominutową owację. I to w pełni zasłużoną. Twórcom „Córki” udało się stworzyć spektakl interesujący pod każdym względem – reżyserskim, scenograficznym, choreograficznym i przede wszystkim muzycznym. Takich inscenizacji długo się nie zapomina.

Córkę pułku podziwiała Ewa Chamczyk

Wszystkie treści na PrestoPortal.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.

Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.

Więcej informacji:

Teresa Wysocka , teresa.wysocka [at] prestoportal.pl +48 579 667 678

Drogi użytkowniku, zaloguj się aby móc komentować nasze treści.