Włochy straciły monopol na bel canto [rozmowa z Maximem Mironovem]

fot. arch. ROF

Przy okazji Rossini Opera Festival rozmawiam z Maximem Mironovem. Ten rosyjski tenor powszechnie jest zaliczany do najwybitniejszych współczesnych tenorów lirycznycznych. Znany jest szczególnie jako niezrównany interpretator muzyki Rossiniego. Jego międzynarodowa kariera rozpoczęła się do wygrania konkursu wokalnego "Neue Stimmen" w 2003. Mironov regularnie śpiewa na deskach najważniejszych tarów operowych świata.

Jacek Kornak: Rozmawiamy w Pesaro, mieście Rossiniego. Czy jest coś szczególnego w występowaniu na Rossini Opera Festival w Pesaro. Czy w jakiś sposób czuje się tutaj ducha Rossiniego?

Maxim Mironov: Samo miasto jest bardzo mocno związane z Rossinim. Nie chodzi tu nawet jedynie o fakt, że Rossini się tutaj urodził. On czuł się z tym miejscem mocno związany. W swoim testamencie przekazał Pesaro większość swojego majątku. To właśnie dzięki temu zaczęto tutaj wykonywać opery Rossiniego. W Pesaro powstała również fundacja, która zajmuje się badaniami nad partyturami Rossiniego, ich wydawaniem, ale także organizacją samego festiwalu. Tutaj w tym małym mieście Pesaro odkrywa się zapomniane opery mistrza, ale także wyznacza nowe trędy w wykonawstwie tej muzyki. Zatem, tak tutaj wciąż jest duch Rossiniego i występy podczas Rossinie Opera Festival mają dla śpiewaków szczególne znaczenie.

 Czy zatem praca dla Rossini Opera Festival różni się od pracy dla innych teatrów operowych?

Tak, tutaj czuje się szczególną odpowiedzialność za spuściznę Rossiniego. Od strony wokalnej przygotowania zawsze wyglądają podobnie, ale to właśnie w Pesaro podczas ostatnich prawie czterdziestu lat funkcjonowania festiwalu odkryto wiele nowych oper, odkryto muzykę Rossiniego, o której w naszych czasach nikt nie wiedział. Na świecie Rossini jest kompozytorem trzech komicznych oper. Pesaro nie obawia się wystawiać innych dzieł swojego słynnego mieszkańca. Rossini Opera Festival wniósł do szerszego repertuaru wiele tragedii i dramatów Rossiniego. Również tutaj odnaleziono opisy wykonawstwa bel canta z czasów Rossiniego, które w znacznej mierze zmieniły sposób w jaki dzisiaj wykonuje się Rossiniego na najważniejszych scenach operowych od Paryża, Londynu po Nowy Jork. W Pesaro Rossini brzmi inaczej. To można usłyszeć. Jest tak za sprawą ludzi, którzy tutaj pracują: muzyków, śpiewaków. Każdy daje z siebie wszystko. Również publiczność, która co roku przybywa do Pesaro wie, że to właśnie tutaj usłyszy oryginalnego Rossiniego. To nie przychodzi samo z siebie, występy tutaj są często stresujące, gdyż występując tutaj mam poczucie, że to wyjątkowe miejsce.

 Czy jest dla śpiewaka ta szczególna odpowiedzialność?

W tym przypadku to poczucie, nie tylko, że muszę być w pełni skupiony, rzetelny w swojej pracy, ale także otwarty na odkrycie nowych ról, których mogę nie mieć możliwości wykonania na innych scenach operowych. Podczas tego festiwalu staramy się popularyzować mało znane dzieła Rossiniego i wnieść w nie nowe życie. Zdarza się, że później trafiają one na deski innych teatrów operowych. Tutaj ważna jest także otwartość na nowe badania nad Rossinim. Jako śpiewak staram się być otwarty na to, co badacze wnoszą do naszej wiedzy o wykonawstwie bel canta. Pesaro zawsze było miejscem gdzie nie obawiano się eksperymentów teatralnych, muzycznych, ale także wokalnych. W Pesaro odpowiedzialność polega również na tym, że wykonując tutaj mniej znaną rolę Rossiniego, ale nawet rolę Almavivy, mam poczucie, że te wykonania mogą być przykładem dla publiczności, ale także innych śpiewaków, jak śpiewać bel canto.

Obecnie bezsprzecznie jesteś uważany za jednego z najlepszych na świecie tenorów specjalizujących się w muzyce Rossiniego. Bel canto tradycyjnie było domeną włoskich śpiewaków. Czy czujesz, że jako Rosjaninowi było Ci trudniej przebić się we Włoszech jako wykonawca bel canta?

Myślę, że jestem pierwszym rosyjskim tenorem, który śpiewał podczas Rossini Opera Festival. Było to w 2005 roku. Myślę, że jeszcze do koło roku 2000 Włosi mieli poczucie, że tylko oni mogą śpiewać bel canto, ale to się drastycznie zmieniło. Teraz każdy wie, że wiele utalentowanych śpiewaków przybywa z Europy Wschodniej. Włosi wiedzą, że śpiewacy z tej części Europy mają często bardzo dobrą technikę wokalną, śpiewają stylowo. Tutejsza publiczność oczekuje od artysty z Europy Wschodniej najwyższej jakości śpiewu. Jestem dumny, że jako Rosjanin mogę wykonywać Rossiniego na wysokim poziomie. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że obecnie najlepszym na świecie wykonawcą Rossiniego jest Peruwiańczyk (Juan Diego Florez), nie Włoch. Myślę, że w ostatnich dekadach Włochy straciły monopol na bel canto. Tak naprawdę zaczęło się to znacznie wcześniej. Już po I Wojnie Światowej wielu wybitnych nauczycieli śpiewu wyjechało do Stanów Zjednoczonych i tam powstała nowa szkoła bel canta, a kilka dekad temu nowa szkoła bel canta powstała w Rosji. Dmitry Vdovin rozpoczął w Moskiewskim Konserwatorium swoisty renesans bel canta. To z jego szkoły wyszli śpiewacy tacy jak Sergey Romanovsky, Dmitry Korchak oraz ja. I mówię tutaj tylko o tenorach.


fot. arch. ROF

W tym roku podczas Rossini Opera Festiwal śpiewasz rolę Hrabiego Almavivy w “Cyruliku Sewilskim”. Jest to rola, którą ku pochwale krytyków i uwielbieniu publiczności wykonywałeś wielokrotnie w ostatniej dekadzie. Czy rola ta ma jeszcze dla Ciebie jakieś tajemnice, czy uważasz, że już w niej wszystko odkryłeś? Czy jest w tej roli wciąż coś czego poszukujesz i co odkrywasz przy kolejnych jej wykonaniach?

Po pierwsze, gdy stwierdzę, że w tej lub innej roli odkryłem wszystko, że już nie ma ona przede mną żadnych tajemnic i posiadam jej pełną interpretację, to przestanę ją śpiewać. Przestanę wtedy nią być zainteresowany. Bardzo ważne jest żeby do roli się zbytnio nie przyzwyczaić, żeby nie stała się ona schematyczna i sztampowa. Mój Almaviva do pewnego stopnia w każdej produkcji jest inny. Czasem staram się go uczyć na nowo. Poza tym jak to z Rossinim, mamy tutaj różne wersje manuskryptów i na przykład w Pesaro wykonuję pewne pasaże, których nigdy wcześniej nie śpiewałem. W Pesaro nie tnie się oper Rossiniego, zatem mamy tutaj okazję usłyszeć je w całości w krytycznych opracowaniach, które czasem różnią się od tych najczęściej wykonywanych na innych deskach operowych. Oczywiście mam swój sposób interpretowania tej roli, który wynika z mojego rozumienia tej partii, pasuje do mojego głosu i techniki wokalnej, ale jeśli chcę być autentyczny, muszę przy każdej nowej produkcji być otwarty, gotów do pewnych zmian, kompromisów w zależności od wizji reżysera, dyrygenta, ale także innych śpiewaków. Opera to nie jest wirtuozerski popis solisty, ale praca zespołowa, która wymaga czasem poświęceń. Jedynie wspólnie jesteśmy w stanie stworzyć dobrą produkcję operową. Podczas Rossini Opera Festival staramy się wykonywać muzykę mistrza wiernie, wracając do manuskryptów z jego czasów, czasem śpiewając wbrew tradycji wokalnej, która rozpowszechniła się w XX wieku. Śpiewając tutaj nie mam poczucia, że to mój kolejny Almaviva, ale mam poczucie, że w Pesaro ma to być wykonanie egzemplaryczne.

Czy masz czasem poczucie, że ta łatka tenora Rossiniego jest dla Ciebie pewnym ograniczeniem? Czy planujesz poszerzyć swój repertuar, śpiewać utwory innych kompozytorów? Czy masz określoną wizję swojego rozwoju wokalnego?

Z pewnością nie mam poczucia, że Rossini mnie ogranicza. Znam dobre i słabe strony mojego głosu i mojej techniki wokalnej i wiem w czym mogę być naprawdę dobry oraz w czego nie będę w stanie wykonać na wysokim poziomie. Poza tym śpiewając coś, co jest dalekie od mojego repertuaru mógłbym sobie zniszczyć głos. Oczywiście, głos się zmienia, wiec nie wiem co będę w stanie zaśpiewać na przykład za dziesięć lat. Moja technika wokalna, styl śpiewania, które najlepiej pasują do bel canta nie są przypadkowe, to coś nad czym się pracuje przez lata. Nie ma tutaj miejsca na eksperymenty. Mogę eksperymentować z interpretacją Almavivy, ale nie będę w przyszłym sezonie próbował śpiewać Wagnera czy Pucciniego. Z drugiej strony jest zawsze miejsce na wokalne poszukiwania, na to, aby głosowi dawać nowe wyzwania. Cały czas pracuję nad nowymi rolami, ale w obrębie mojej specjalizacji wokalnej, którą jest bel canto. Na przykład w tym roku nagrałem album z muzyką kameralną Rossiniego. Jest ona odmienna od jego muzyki operowej i jej wykonanie było ogromną przyjemnością, ale też pewnym wyzwaniem. Jest to piękna muzyka, pełna niespodzianek. Te drobne pieśni wydają się często znacznie głębsze niż arie Rossiniego. Tutaj słychać starszego, doświadczonego przez życie kompozytora. Zatem, wciąż śpiewam Rossiniego, ale jest to inny Rossini, wymaga on czegoś innego od mojego głosu i pomaga mi się rozwinąć wokalnie. Najważniejsze jest jednak, że ja naprawdę uwielbiam Rossiniego. Ja zawsze wykonuję muzykę, którą naprawdę kocham. Ja nie czuję, że muszę na przykład śpiewać w przyszłości Verdiego. Za każdym razem gdy śpiewam w “Cyruliku” lub “Kopciuszku” mam poczucie, że są to wspaniałe role, które mnie nigdy nie nudzą. Obecnie odkrywam Donizettiego “Córkę Pułku” z jednej strony jest tutaj coś nowego dla mnie, ale to wciąż bel canto, które kocham i w który się najlepiej czuję. Bel canto ma bardzo dużo do zaoferowania. W tym okresie powstało mnóstwo oper, wiec zawsze znajdę tam coś nowego, świeżego. Jeśli całe moje życie będę śpiewał bel canto będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów