Wracać wciąż do domu – czyli jak wygląda życie po katastrofie?

fot. arch. org.

6 marca miała miejsce premiera spektaklu, ukazującego życie tuż po klimatycznej i cywilizacyjnej katastrofie: „Wracać wciąż do domu” w Teatrze Rozmaitości w Warszawie w reżyserii Magdy Szpecht. To koprodukcja Festival/Tokyo, TR Warszawa i Instytutu Adama Mickiewicza (premiera światowa odbyła się 8 listopada 2019 r. w Japonii).

Spektakl o wyjątkowo aktualnej wymowie został oparty na powieści fantastycznej z 1985 r. o tym samym tytule autorstwa Ursuli K. Le Guin. Akcja rozpoczyna się tuż przed apokalipsą – w szczytowym punkcie rozwoju technologii i jednocześnie w szczytowym punkcie zagrożenia katastrofą klimatyczną. Ludzie żyją samotnie, choć wśród innych. W owczym pędzie i w informacyjnym szumie. Raczej biegną, niż żyją. Zdeterminowani, pewni siebie i bezrefleksyjni. Atmosfera schyłku cywilizacji została ukazana przez dynamiczny i wyczerpujący taniec do wtóru muzyki elektronicznej. Postaci spektaklu na przemian wypowiadają jedno-, dwuzdaniowe informacje, np.: „Rok 2019 – meteorolodzy zapowiadają drastyczne ocieplenie klimatu i związane z tym epidemie”, „Rok 2022 – w wyniku nieustających upałów wyginęło wiele gatunków, w tym niedźwiedź polarny”, „Rok 2025 – tak zwany rok niekończącego się lata”… Tak wygląda anonimowa historia, można by powiedzieć, zaprogramowanych na swój cel maszyn-ludzi i planety, po której się poruszają (a może raczej - którą zdeptali?).


fot. arch. org.

Świat po katastrofie natomiast to już historia konkretnej jednostki, żyjącej wśród wspólnoty. Główną bohaterką jest kobieta o imieniu Mówiący Kamień, wywodzi się ona z plemienia Kesh i Kondor. To jej pierwsze imię, które zostało nadane przez rodziców. Drugie wybiera się samemu – daje ono odpowiedź na pytanie, jak ja siebie widzę. Trzecie – ostatnie – jest nadawane przy końcu życia i jest związane z tym, jak widzą mnie inni. W trakcie spektaklu bohaterka przeżywa „metamorfozy” – dojrzewa, wychodzi za mąż, rodzi dzieci, odchodzi i wraca do domu. Do siebie. Za każdym razem odkrywa swoje wewnętrzne „ja”. Historia Mówiącego Kamienia nie jest jedynie powierzchowną opowieścią o poszczególnych etapach z życia kobiety, to również historia emocjonalna. Historia poszukiwań, przemian, powrotów. To subtelny dialog z rolą kobiety w społeczeństwie i jej osobistą emocjonalnością, potrzebami, pragnieniami.

To także historia ludzkości. Ludy Kesh i Kondor łączy w zasadzie jedynie to, że żyją wśród natury i zgodnie z jej prawami. Mówią, że żyją w mieście umysłu – miejscu przetwarzania wszelkich informacji o sobie i innych. Ta swoista baza danych zwiększa się w miarę poznawania drugiego człowieka. Ludzie nie znają słowa „brać”, gdyż nie ma czegoś takiego jak własność, a „dawać” znaczy po prostu „pomnażać”, „zwiększać”, „zwielokrotniać”. Wszyscy tworzą wspólnotę idealną, pierwotną i różnorodną. I taką relację wyczuwa się między aktorami – zupełnie obdartymi ze sztuczności, jakby grali samych siebie albo człowieka w ogóle – pierwotnego, a więc prawdziwego, naturalnego. To już nie jest odgrywanie roli, ale opowiadanie historii o sobie samym.


fot. arch. org.

Majstersztyk w ukazaniu tej atmosfery tkwi chyba przede wszystkim w wykorzystaniu (niby) prostych ćwiczeń teatralnych, które znane są nawet adeptom dziecięco-młodzieżowych grup teatralnych. W spektaklu tworzą one warstwę artystyczną, stają się językiem ciała i duszy, narzędziem poznania Innego. Zespół ukazał taki rodzaj wspólnotowej gry, pewien moment, który można uchwycić w momencie, w którym zespół dopiero się poznaje, uczy się siebie nawzajem bez narzuconej z góry roli. Moment, w którym właściwie cała moja uwaga jest skupiona na partnerze. Coś takiego można zaobserwować (a nawet przeżyć) na zwyczajnych warsztatach teatralnych, muzycznych, artystycznych (o ile wśród „owczego pędu” się w nich uczestniczy…). W spektaklu zostały wykorzystane różnego rodzaju ćwiczenia warsztatowe na oswojenie się z grupą, partnerem lub poznanie własnego ciała. Wykorzystane w sposób jak najbardziej artystyczny, to swego rodzaju choreografia. Naturalność relacji między bohaterami spektaklu koresponduje zatem z „prostymi” środkami wyrazu. Podobnie dzieje się w warstwie muzycznej i, powiedzmy, plastyczno-scenograficznej. Muzyka często jest tworzona na żywo, sprawia wrażenie spontanicznego, wspólnotowego śpiewania z wystukiwaniem rytmu na „czymkolwiek”. Z instrumentów pojawiają się cymbały i flet poprzeczny. To muzyka, która umożliwia porozumiewanie się bez słów, w której słychać bicie serc, bo każdy w tej symfonii ma swoją partię. Chyba wszystkie elementy scenografii pełnią podwójną albo i potrójną funkcję, są – jak to się mówi – ograne, wykorzystane są ich znaczenia dosłowne i nadane symboliczne. Leżący gdzieś na scenie instrument jako „dekoracja” albo element świata przedstawionego w pewnym momencie staje się po prostu instrumentem, skrawek materiału staje się elementem kostiumu lub narzędziem, symbolem. Rozpostarta na scenie siatka jak pajęczyna czy hamak może być domem, łóżkiem, namiotem, gałęzią drzewa nad potokiem, na której się niegdyś bujało, to znowu gęstym, przerażającym lasem – to akurat za sprawą zabawy światła i cienia.

Doprawdy wszystko, co robi na scenie zespół, jest tak profesjonalne i naturalne, że trudno powiedzieć, czy patrzymy na tancerzy z wrodzonymi umiejętnościami muzykowania, muzyków z wrodzonymi umiejętnościami aktorskimi czy aktorów z wrodzonymi umiejętnościami tańczenia, śpiewania i grania. A może po prostu są to ludzie żyjący w zgodzie z naturą i sobą samym? Ludzie Kesh?...

Wobec ostatnich wydarzeń, w które siłą rzeczy wpisała się premiera spektaklu, rodzi się pytanie: czy naprawdę potrzebujemy katastrofy, by być bardziej sobą i ze sobą? By BYĆ BARDZIEJ???

Magdalena Burek

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów