Z notatnika jurora [po konkursie na Baltic Guitar Days]

Jury konkursu - od lewej: Philippe Villa, prof. József Eotvos, Marcin Maślak, Kinga Wojciechowska, Anna Dziurdzikowska, Piotr Matwiejczuk i sekretarz Beata Vykysala | fot. serwis BGD
Jury konkursu - od lewej: Philippe Villa, prof. József Eotvos, Marcin Maślak, Kinga Wojciechowska, Anna Dziurdzikowska, Piotr Matwiejczuk i sekretarz Beata Vykysala | fot. serwis BGD

Gdy widzisz rząd ludzi z pokerowymi minami, którzy od czasu do czasu coś zapisują w swoich notatnikach a po wyjściu z sali, nie mówiąc nic, chowają się w pokoju i w tajemnicy obradują, zastanawiasz się może, co właściwie taki juror sobie myśli.

No to nie musisz się już zastanawiać.

Kinga Wojciechowska, redaktor naczelna Presto, była jurorką konkursu muzycznego podczas I Baltic Guitar Days w Szczecinie. 15 i 16 czerwca, wraz z pięcioma innymi członkami jury*, przesłuchała 25 osób w dwóch grupach – do 19 lat i 20–26 lat. Na naszym portalu postanowiła podzielić się** swoimi konkursowymi przemyśleniami na temat uczestników grupy pierwszej.

 

Hubert.

Opanowany, skoncentrowany już na wejściu. Najpierw pieśń Moniuszki. Złota Rybka. Gra ją jakby z przymusu. To utwór obowiązkowy, ale przecież pięknie zaaranżowany przez dyrektora artystycznego Jakuba Kościuszkę. Trochę emocji, śpiewności, to jest pieśń! Powinien chyba zacząć od innego utworu. Albo rozegrać się porządnie przed startem. Nie jest łatwo być pierwszym na konkursie. Saudade No 3. Rolanda Dyensa już bardzo fajny. O jury zapomina dopiero pod koniec występu. A jednak nie magnetyzuje, nie łapie mnie, nie zatrzymuje muzyką. Okno skrzypi. Na sekundę dekoncentruje i jego, i nas.

 

Oktawia.

O jaka ładna, wdzięczna, kobieca. I nie boi się tego! Ale jeszcze lepiej, że nie boi się Moniuszki. Tym razem „Rybaczka”. Przy błędach uśmiecha się. Wdzięcznie się koncentruje. Dba o formę na równi z treścią. Gada z gitarą. Program ułożony w trosce o słuchacza, czyli pewnie też o własny wynik w tym konkursie. Ciekawe, czy ma doświadczenie koncertowe? Wygląda i gra, jakby miała. Aj, zmaga się z tym Rodrigiem. Może jej to zaszkodzić. Choć ja akurat lubię ludzi, którzy podejmują wyzwania.
Koniec. A ona wróciła na salę posłuchać i innych uczestników. Brawo!

(w konkursie Oktawia Bujnowicz otrzymała wyróżnienie)

 

Kacper.

Zaczyna od strojenia, ale jakby już już grał. Pięknie się prezentuje – tak poza konkursem. Jego Moniuszko brzmi, jakby dla niego ten utwór napisano. Mam ciarki. Jakub Kościuszko się pewnie cieszy, on to aranżował. Także rozmawia z gitarą. Skoncentrowany na muzyce. Czy istnieje dla niego świat poza gitarą? Na jego koncert bym poszła. Przy Neo Wariacjach Marka Pasiecznego rozpływam się. Jeśli nikt dalej nie zachwyci mnie bardziej – ma maksa. Program świetny!

(Kacper Dworniczak w konkursie zajął III miejsce i otrzymał Nagrodę Dziennikarzy)

 

Mateusz.

Gra z dziwną manierą. Niby przeżywa muzykę, ale jak dla mnie – mało wiarygodny. Nie kupuję tego. Może dlatego gitara nie bardzo go słucha? Ostry, nieprzyjemny ma dźwięk. Ciekawe w sumie, czy brzmienie gitary mówi coś o jej posiadaczu? Bo przecież instrumenty brzmią różnie, a jeszcze inaczej, gdy zaczynamy świadomie wydobywać z nich dźwięki… I znów Marek Pasieczny. Mówił mi kiedyś, że gitarzyści na konkursach kochają jego utwory. No cóż, ja też kocham. Wracając do Mateusza – gdy zapomina pozować na natchnionego wirtuoza – całkiem przyjemnie się go słucha. Moniuszko na koniec? Ryzykownie. Szczególnie że zbyt egzaltowany. Interpretacja słaba, taki wymuszony.

 

Damian.

Też gra z emfazą, grymasem. Ale jemu wierzę. Jest tak skoncentrowany i przejęty, że przeżywam razem z nim. I jaki precyzyjny! Trochę nie wie, co ze sobą zrobić pomiędzy utworami,  ruchy, jakby chciał uciec. Gitara go uspokaja. Za Schuberta mój prywatny bonus. Lubię ten utwór. Jak ja dawno tego nie słyszałam! I jak dawno tego nie grałam… Bo jak grałam, to prawie codziennie między 10 a 12 rokiem życia. Śliczny dwugłos!

 

Mikołaj.

Zaczyna od Bacha. A Bach demaskuje. Jeden źle zagrany dźwięk i wszystko się sypie… Uff. Nie posypał się Mikołaj, ale mało brakowało… Nie jest nudny ten Bach, snuje się historia. Brawurowa Etiuda I Pujola, ale wydaje się, że nie nadąża za kompozytorem. Powinien być tu ogień, a nie ma. Moniuszko zmasakrowany. Nieco nadrabia Pasiecznym. Widocznie żyjący kompozytor jest mu bliższy.

 

Jakub.

Tansman od Bacha lepszy. Nie że utwór. Wykonanie. Bach wymęczony, brzydki dźwięk. Tansman za to tak bachowsko brzmi, bo to Preludium. Ale już kolejne ze Suity Compostellana – przyjemne, choć ciągle takie toporne to granie. Nie wiem, czy nie gorzej mu idzie niż pierwszemu? Troszkę nadrobił „Rybaczką” Moniuszki. Ale to ciągle za mało. Nie szkodzi. Wygląda, jakby był bardzo zadowolony z siebie a gra sprawiała mu przyjemność.

 

Anna.

Image sceniczny: miedzy salą koncertową a ćwiczeniówką. Zaraz, ona gra „Złotą Rybkę”! Brzmi to jednak, jak kompozycja jakiegoś współczesnego latynoskiego twórcy. Co za emocje, u niej rybka płynie. I spełnia życzenia. No, zobaczymy, czy jej życzenia także. Czuję silną kobietę, odważną. Nawet w dość delikatnym „Invierno Porteno” Astora Piazzolli jest mocna, zdecydowana. Nie dekoncentruje jej natrętny klakson za oknem. Brawo. To już szósta uczestniczka przed przerwą obiadową. Ale nie chcę wyjść. Zatrzymuje mnie. Dobry program. Trochę jej na koniec nie słucha ta gitara.

(Anna Puchowska otrzymała wyróżnienie)

 

Jeremi.

Popołudniową sesję zaczyna drobny chłopiec. Jest mucha pod szyją, ale są też długie włosy grzecznie zebrane w kucyk. Oczekuję delikatności, wyczucia, wrażliwości. Do kompletu dostaję precyzję, koncentrację. Trochę jak te chińskie dzieci z Youtuba. Porównanie narzuca się może przez wiek. Jest tu (chyba***) najmłodszy. Trochę zbyt poprawny, zbyt dokładny, ale nie robi to złego wrażenia. Gorzej, że gitara nie zawsze go słucha. Przy Rodrigu wychodzi wiek, brak jeszcze doświadczenia, muzycznego i życiowego, które wleją kiedyś ogień w ten utwór.
***Jeremi faktycznie był najmłodszy. Ma 13 lat.

 

Mateusz.

Poker face. Bardzo sprawnie, dwoma ruchami rozkłada podnóżek. Męski, zdecydowany. I nagle… przemiana. Za sprawą Tansmana i Skriabina mamy przed sobą ucieleśnienie delikatności, wrażliwości, zmysłowość. Program ułożył tak, żeby pokazać także inne cechy swojej osobowości (domniemywam te cechy, oczywiście). Jest żywioł, brawura, wirtuozeria. I tylko na koniec lekki zgrzyt przy Moniuszce. Czyżby znów pułapka „ojca opery narodowej” i blokada? Bo choć się Mateusz stara, to ta „Złota Rybka” nie wybrzmiewa z mocą.

(Mateusz Sołtysek zajął II miejsce)

 

Jakub.

Bardzo młody. Pierwszy wychodzi z klasycznego repertuaru, grając C Jam Blues Duke’a Ellingtona. Ciekawy zabieg. Nie tyko tym odstaje. Krzesło ustawił pod kątem 45 stopni, co sprawia, że jego pozycja wydaje się swobodniejsza. Pasuje do jego wizerunku. Tango nuevo etude Tatiany Stachak brzmi świeżo, nowocześnie. To nie tylko precyzyjne odliczanie nut. Na marginesie – precyzji tu czasem brakuje. To słychać, że ciągnie go w stronę piosenek, chwytliwych melodii. Chłopak z gitarą. Ale umie je obronić. Czy na takim konkursie to tylko odwaga, czy już brawura? „Złotą Rybkę” Moniuszki traktuje – wreszcie ktoś! – jak piosenkę. Kompozytor, myślę, byłby zadowolony. A na koniec jeszcze udowadnia, że wrażliwości mu nie brak. To nie showman. Ten program wydaje się być przemyślany co do dźwięku.

(tylko ode mnie Jakub Stańczyk dostaje maksymalną liczbę punktów i moja ocena bardzo odstaje od punktacji pozostałych jurorów)

 

Jagoda.

I wychodzi Jagoda, na złoto, piękna blondyna. Kategoria do lat 19?? Niewiarygodne. Pierwsza leworęczna, choć to bez znaczenia w sumie. Piękny Moniuszko na koniec, choć ciekawe, że jego temperatura i interpretacja nie odbiega od Henze i Coste. Czyli program wyrównany, praktycznie bez słabych punktów. Dobrze? Źle? Na pewno jest tu zaangażowanie, zrozumienie, wyczucie i piękno.

(Jagoda Świdzińska zdobyła I miejsce w swojej grupie wielkowej i Grand Prix całego konkursu)

 

Eryk.

Przywitany głośnymi brawami. Chyba ma tu swój fanklub. Stawia na wizerunek, ale – nie zapomina o treści. Jest równowaga. Bach wciąga. Nie tylko zagrany, ale zinterpretowany. Nieco męczą mnie jego grymasy podczas gry, choć nie drażnią, na szczęście. Etiuda może nie rewolucyjna, ale finał przekonuje. „Rybaczka” wdzięczna, „Moontan” Andrew Yorka widowiskowy. Chyba najlepszy utwór do tej pory.

 

Igor.

Mucha jest, fraka brak. Pewności też mało. Gitara chciałaby zagrać więcej, ale Igor nie jest chyba na to jeszcze gotowy. Nie rozumiem tych nieśmiałych, cichych początków. Jak drybling przed rzutem do kosza? No takie mi się nasuwa sportowe porównanie. To bardzo osłabia efekt. Zostawia mnie Igor z poczuciem, że stać go na więcej, kiedyś.

 

**Opinie ujawnione w tym tekście należą wyłącznie do mnie. Przepisałam je (nieznacznie tylko redagując) z notatek, zachęcona przez dyrektora artystycznego Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Baltic Guitar Days w Szczecinie Jakuba Kościuszkę, aby wyrazić tym większe uznanie dla niego za dbałość o transparentność, niezależność i wysoki poziom konkursu – nie tylko jego uczestników, ale także o jakość werdyktu jury. Do końca nie wiedzieliśmy o uczestnikach nic, nie byliśmy obciążeni ich przeszłością  ani – przyszłością, oceniając ich wyłącznie tu i teraz, na konkursie.

*W jury konkursu byli także: przewodniczący prof. József Eotvos (gitarzysta, pedagog, kompozytor, aranżer, Akademia Muzyczna im. F. Liszta w Budapeszcie, Węgry), Anna Dziurdzikowska (Tygodnik Powszechny), Piotr Matwiejczuk (Program 2 PR, Ruch Muzyczny), Philippe Villa (gitarzysta, Konserwatorium w Niort, Francja), dr Marcin Maślak (gitarzysta, pedagog, Akademia Muzyczna im. K. Szymanowskiego w Katowicach). Sekretarzem jury była Beata Vykysala (gitarzystka, pedagog, Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna I stopnia im. Jasińskiego w Szczecinie).

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Średnio: 10 (1 vote)