Felietony

2 luty 2017
Bo co masz do stracenia?
LUIZA BOROWIEC: Zebrałam (dość losowo) po pięć stereotypów dotyczących kilku grup ważnych dla kondycji muzyki klasycznej. I mam nadzieję co miesiąc wykreślać jeden w każdej grupie. Dobrze, co dwa miesiące. Co trzy. Jak najszybciej.
Felieton opublikowano w Presto #9. Sprawdź, czy w tym roku autorka będzie równie otwarcie mówić o problemach świata muzyki tzw. klasycznej. 
Miłośnicy muzyki klasycznej/poważnej/artystycznej
1 luty 2017
Król disco polo, Zenek Martyniuk, powiedział: "Właśnie dostałem propozycję wystąpienia w polskiej edycji programu na holenderskiej licencji, który ma pojawić się w TVP. Chodzi o to, że znane osoby trafiają do filharmonii i dyrygują orkiestrą symfoniczną".
LUIZA BOROWIEC: Właściwie nie wiem, jak skomentować tego newsa. Ktoś powie: świetnie, dzięki temu miłośnicy disco polo poznają słowo „filharmonia” i usłyszą, a nawet zobaczą, że tam też jest muzyka.
Może i tak będzie. Nie znam scenariusza programu, więc trudno mi powiedzieć cokolwiek. Czy w ramach formuły rzeczywiście widzowie i owe „znane osoby” będą mogły poznać i zrozumieć pracę orkiestry i dyrygenta? Jakie utwory będą wykonywać? Poczekamy, zobaczymy, jak to mówią.
9 Styczeń 2017
My Music Story [logo]
PAWEŁ [WARSZAWA]: Muzyki filmowej słucham od 1996 roku – wtedy po raz pierwszy usłyszałem „Twierdzę”. Przez jakiś czas zdarzało mi się nawet chodzić do kina, „because of music”, czyli z powodu kompozytora. Tak się też stało w 1998 roku, gdy gdzieś za drugim albo trzecim razem udało mi się wreszcie trafić na seans „Cienkiej czerwonej linii”. Moja pasja do muzyki i do kina wtedy się dopiero zaczynała, więc jako czternastolatek nie mogłem wiedzieć, kim w świecie filmu jest Terrence Malick. Choć znałem oczywiście aktorów (i jak każdy, zdziwiłem się, że Travolta i Clooney grają razem na ekranie maksymalnie dziesięć minut). Tak czy inaczej dla mnie motywacją do zobaczenia filmu był Hans Zimmer.
26 Październik 2016
OSKAR ŁAPETA: Przyznam się szczerze, że jeszcze do niedawna nie wiedziałem nic o Norwegian Chamber Orchestra. Kameralistyka nie jest moją mocną stroną, więc pewnie nawet gdybym o tym zespole słyszał – to niewiele bym sobie z tego robił. Jednak pewnego październikowego wieczoru przyszło mi do głowy, aby wybrać się na warszawski koncert NCO. Co mnie podkusiło? Przede wszystkim obecność muzyki Edwarda Griega i Arnolda Schönberga w programie. Ciekaw byłem wykonania suity „Z czasów Holberga” tego pierwszego, którą bardzo lubię, i aranżacji „Verklärte Nacht” tego drugiego. Powiem Wam, że to był jeden z takich koncertów, z których nie tyle się wychodzi, co wyfruwa. Poziom zaangażowania i czystej, niczym nieskrępowanej radości muzykowania zachwycił mnie bez reszty.
16 Październik 2016
OSKAR ŁAPETA: Morze. Trzy szkice symfoniczne (La mer, trois esquisses symphoniques pour orchestre) – tak zatytułował jeden ze swoich najbardziej znanych utworów Claude Debussy. Taki też właśnie jest charakter utworu – kompozytor nigdy nie jest w tym dziele dosłowny, raczej sugeruje pewne nastroje zamiast stawiać słuchacza przed jasno określonymi obrazami. Tytuły poszczególnych części dają wyobraźni duże pole do popisu:
Od świtu do południa na morzu (De l'aube à midi sur la mer)
Gra fal (Jeux de vagues)
26 Listopad 2015
MARIA NAPIERAJ: Może się wydawać, że w dzisiejszych, dosyć już wyzwolonych artystycznie i światopoglądowo czasach,  niełatwo jest tabu znaleźć, a co dopiero je złamać. Czym właściwie jest dziś tabu? Przemoc? W sztuce jest oswojona, a nawet pożądana jako element akcji. Seks? Tak samo. Sprawy zbyt intymne, żeby przedstawiać je na forum publicum? A gdzież tam, w czasach nasilonego ekshibicjonizmu każdy element ciała czy życia może stać się częścią dzieła sztuki. Atak na religię, rodzinę, ojczyznę? To prędzej. Nadal istnieje, szczególnie w Polsce, spora grupa odbiorców zaciekle strzegących moralności sztuki i gotowych podnieść protest, gdy ich zdaniem pewne granice wolności wypowiedzi artystycznej zostaną przekroczone.
 
24 Listopad 2015
ŁUKASZ JAKUBOWSKI: Poliuretanowy carcharodon carcharias – żarłacz biały – zawiódł, a właściwie zawiodły jego trzy egzemplarze. Każdy ze sztucznych rekinów z filmu „Szczęki” ważył trzy tony i kosztował worki dolarów.
 
18 Listopad 2015
ŁUKASZ JAKUBOWSKI: Skomponować dobrą, skuteczną melodię to trudna rzecz. Andrew Lockington, którego muzykę możemy usłyszeć w „San Andreas” czy „Podróży na Tajemniczą Wyspę”, stosuje następującą metodę: niby pracując, przegrywa kilka wersji motywu w domu na fortepianie, po czym czeka do momentu, w którym żona lub dzieci bezwiednie zanucą jeden z nich. I ten wybiera. Z kolei stały współpracownik Kennetha Branagha, Patrick Doyle, niektóre swoje najlepsze tematy usłyszał wewnętrznym uchem, będąc… w toalecie. Natomiast Andrzej Korzyński po prostu siada przy fortepianie i gra. Recepty nie ma. A jeżeli taka istnieje, zna ją niewielu. Jednym z tych szczęśliwców może być John Williams. 
 
25 Sierpień 2015
ŁUKASZ JAKUBOWSKI: Pisał do filmów Johna Wayne’a, Martina Scorsese i znanego z parodii tria ZAZ (Zucker-Abrahams-Zucker). Jest autorem słynnego tematu National Geographic. Nie łączyły go więzy krwi z dyrygentem i kompozytorem Leonardem Bernsteinem, ale przyjaźń tak. Elmer Bernstein.
20 Marzec 2015
ŁUKASZ JAKUBOWSKI: Właśnie odbył się pokaz testowy filmu skrojonego na przebój. Widzowie wypełniają kwestionariusz i oddają go producentom. Suma ocen jest niepokojąca. Zapada decyzja o dokrętkach, przemontowaniu i zmianie finału na bardziej optymistyczny.

Strony