Maseczka, czyli wyraź siebie

fot. Karolina Sawicka

Maseczki – odkąd w Polsce zaczął obowiązywać nakaz ich noszenia w miejscach publicznych (16 kwietnia br.), wywołują wiele kontrowersji. Dla niektórych jest to przykry obowiązek, a nawet łamanie ich wolności osobistej. Dla innych maseczka może być oryginalnym dodatkiem do ubrania lub sposobem na wyrażenie swoich gustów artystycznych albo światopoglądu. Jednak podstawową funkcją maseczki ma być ochrona przed koronawirusem SARS-CoV-2.

Warto tu sięgnąć do historii. Chyba najsłynniejszymi maskami mającymi chronić przed zarażeniem były te, które od średniowiecza nosili doktorzy plagi. Ich maski budziły grozę, ponieważ pojawienie się tak ubranych medyków oznaczało wybuch epidemii chorób, które dziesiątkowały całe miasta, np. dżumy, ospy, cholery. Doktorzy plagi pracowali w miastach objętych zarazą, leczyli chorych, spisywali liczbę umarłych, mogli też przeprowadzać sekcje zwłok. Ich działania miały na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby. Strój noszony przez lekarzy miał za zadanie jak najbardziej ograniczyć kontakt z chorymi i w ten sposób zapobiegać zarażeniu. Aby nie wdychać przenoszącego zarazę „morowego powietrza”, osłaniano twarz maskami z osłoniętymi szkłem otworami na oczy. Doktorzy plagi nosili też zaimpregnowane woskiem płaszcze, rękawice i laski. We Włoszech i Francji doktorzy plagi nosili specyficzne maski z dziobami na wysokości nosa. Dzioby wypełnione były aromatycznymi substancjami, które miały dodatkowo chronić przed zarazą (np. mięta, kamfora, mirra, goździki). Pod koniec XIX w. do powszechnego użytku w trakcie zabiegów chirurgicznych wprowadzono materiałowe maseczki, których celem była ochrona pacjenta przed zakażeniem bakteriami i wirusami przenoszonymi drogą kropelkową. Od lat 60. XX w. w użycie weszły profesjonalne maski chirurgiczne o największej skuteczności, blokujące niemal całkowicie przepływ wirusów i bakterii.


fot. Anagoria, Wikipedia

Maseczki są więc sposobem na ochronę siebie i innych przed zarażeniem. Jednak mogą być czymś znacznie więcej – np. wyrazem solidarności, jak maseczki szyte dla medyków, dostarczane za darmo dla szpitali, domów pomocy społecznej i innych, najbardziej zagrożonych koronawirusem placówek lub po prostu rozdawane rodzinie i znajomym. Szyją je pojedyncze osoby oraz większe lub mniejsze grupy, np. koła gospodyń wiejskich, więźniowie, zakłady krawieckie, a nawet domy mody.

Anna na co dzień pracuje w muzeum. W trakcie przymusowej izolacji postanowiła szyć maski. Najpierw dla siebie i swojej rodziny (dwóch synów i mąż). Potem dla znajomych, którzy tego potrzebowali. Maseczki szyje za darmo, znajomych prosi o dostarczenie w miarę możliwości materiału (mogą być stare bawełniane poszewki). Jak to się zaczęło? Ogłoszono stan zagrożenia epidemiologicznego, zamknięto szkoły i sklepy, z zagranicy dochodziły informacje o coraz większej liczbie zachorowań i zgonów, a Polska szykowała się na nadchodzącą epidemię. – Umiem szyć i mam sporo tkanin. Punktem wyjścia była rozmowa z kuzynką, która powiedziała, że zamierza nabyć maseczki. Później zaczęło się wyszukanie tutoriali na YouTube... Wypróbowywanie różnych modeli... – mówi Anna. Tak powstała kolekcja dla rodziny (po sześć sztuk na osobę) i dla znajomych. W sumie prawie 100 sztuk. Materiałem w większości była „pościelowa” bawełna, gęsto tkana, min. 120 g/m2. Wskazówki czerpała ze strony na Facebooku: Warszawa szyje maski dla medyków (https://www.facebook.com/WarszawaMedykom).

Oczywiście w szyciu liczy się estetyka (– Kolory, kratki? Że różowe? To bardzo męski kolor! Nie segreguję kolorów ze względu na płeć) i wygoda, ale przede wszystkim bezpieczeństwo. Mogą być dwu- lub trzywarstwowe, mieć regulowane zauszniki, bo jednak każdy ma inny rozstaw uszu. – Kilka masek ma wszyte gumki na sztywno, są z reguły podpisane, żeby było łatwiej rozwiesić na wieszaku gotowe do użycia – bo każdy w rodzinie ma swój haczyk – wyjaśnia Anna. Podkreśla, że ważny jest wybór modelu – jego kształt i rozmiar. Mogą być profilowane, jak maseczki antysmogowe, ale najpopularniejsze i najłatwiejsze w użyciu są prostokątne, z zaszewkami. Z gumką lub trokami do wiązania za głową albo za uszami.


fot. Anna Jurczak

Maseczki mogą też być wyrazem naszych upodobań artystycznych i estetycznych oraz elementem stroju. Mogą być eleganckie lub proste, jednorazowe, kupione w aptece, ale mogą również być spersonalizowane, dopasowane do naszego ubioru i charakteru. W normalnym (pozbawionym COVID-19) życiu nie nosi się masek, być może więc w modzie jest to ten jeden (i oby jedyny) sezon, by wykorzystać je jako element stroju. Zaszalejmy więc i za pomocą maseczki pokażmy, kim jesteśmy.

Wreszcie maseczki mogą też być nośnikiem naszego światopoglądu. Jak różne treści można wypisać na maseczce! Tym bardziej że znajduje się ona w miejscu najbardziej widocznym – na naszej twarzy, dokładnie na wysokości ust, które mogłyby te hasła wypowiadać. Na przykład DOM EQ – Krakowskie Centrum Równości prowadzi akcję rozdawania darmowych tęczowych maseczek (symbol tolerancji i równości praw dla osób LGBT) na rynku w Krakowie. Dlaczego? Bo tęcza to radość!


źródło

Maseczki mogą też być świetnym elementem promocji i marketingu. Na przykład odwiedzając muzea, zazwyczaj na koniec zatrzymujemy się w sklepie z pamiątkami. W tym sezonie hitem mogą stać się właśnie maseczki. A jeśli czymś się pasjonujemy, to w tym roku oprócz standardowych koszulek, czapek, kubków, breloczków możemy zaopatrzyć się również w maseczkę w odpowiednim klimacie. Na przykład członkowie Polskiego fanklubu Queen tak wyrażają swoja miłość do ukochanego zespołu:

Maseczki mogą być różnie odbierane. Nie zmienia to jednak faktu, że w najbliższym czasie musimy je nosić. A jeśli już musimy, to może sprawmy, by był to sezon niezapomniany i za pomocą maseczki wyraźmy siebie: nasz charakter, pasje, światopogląd.

Karolina Sawicka

Wszystkie treści na Prostoomuzyce.pl czytasz za darmo. Jesteśmy niezależnym, rzetelnym, polskim medium. Jeśli chcesz, abyśmy takim pozostali, wspieraj nas - zostań stałym czytelnikiem kwartalnika Presto. Szczegóły TUTAJ.
Jeśli jesteś organizatorem życia muzycznego, artystycznego w Polsce, wydawcą płyt, przedstawicielem instytucji kultury albo po prostu odpowiedzialnym społecznie przedsiębiorcą - wspieraj Presto reklamując się na naszych łamach.
Więcej informacji: Edyta Ruta | edyta.ruta [at] prostoomuzyce.pl | +48 579 66 76 78

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów