Matragona – muzyka krajobrazu

Dorota Pietrzyk, Przylądek wielorybów

JOANNA SARNECKA: Orkiestra Jednej Góry Matragona, to wyjątkowy muzyczny projekt, niemożliwe spotkanie dźwięków z różnych stron świata i różnych czasów. Już od ponad dwudziestu lat stanowi ważny punkt na muzycznej mapie Polski.

Początki

Zaczęło się w 1992 roku od naboru do nowego zespołu, powstającego jako oferta Sanockiego Domu Kultury. Maciej Harna, muzyk i instruktor przyjął kilku młodych, poszukujących, wrażliwych ludzi, dla których oferta kulturalna w Sanoku była za ciasna,

Nie byli muzykami, ale najważniejsze było ich zainteresowanie i otwartość. I tak instrumentarium Matragony nie pokrywało się z tym, co oferuje oficjalne kształcenie muzyczne. Także wizja muzyki, którą zarażał młodzież Maciek Harna, była całkiem inna od tej szkolnej. Nacisk na eksperymentowanie, improwizację i ekspresję, dawał młodym ludziom poczucie wolności i bycia twórczym. Niezwykłe instrumenty gwarantowały odmienność ale zmuszały do wytyczania własnych ścieżek, innych od proponowanych w mediach. Muzyka powoli stawała się językiem komunikacji, łączącym ludzi, jednającym światy, kultury i czasy. Połknąwszy muzycznego bakcyla wielu członków zespołu, uzupełniło muzyczne wykształcenie. Większość ukończyła studia muzyczne, a zespół powoli, z sekcji muzycznej w lokalnym domu kultury, przekształcił się w oryginalny, profesjonalny muzyczny projekt o unikatowym, w skali kraju, charakterze.

Matragona to indywidualni twórcy, czy raczej twórcze indywidualności. Najmłodszy, Jakub Kowalewicz, gitarzysta i basista zespołu, gra w Matragonie od 2010 r. – Udział w tym projekcie – podkreśla – to dla mnie możliwość realizowania życiowej pasji, jaką jest muzyka w gronie dobrych znajomych.

Każdy z artystów ma także swój prywatny, odrębny świat inspiracji i obszar zawodowy, w którym podejmuje także inne działania artystyczne. Maciej Harna, gitarzysta i muzykolog, na co dzień m.in. nauczyciel klasy gitary i historii muzyki w sanockiej szkole muzycznej, od lat interesował się muzyką orientalną. To gitara zawiodła go do takich instrumentów jak oud - lutnia arabska, rawap i indyjski sitar – czyli do pradawnych krewniaków hiszpańskiej gitary, na których gra. Od kilku lat zafascynowała go lira korbowa – instrument wędrowny, zrekonstruowany m.in. przez Stanisława Wyżykowskiego z Haczowa.

Konrad Oklejewicz, flecista, absolwent krakowskiej AM w klasie fletu barokowego, od pewnego czasu koncertuje także z legendarnym, punkowym zespołem KSU. Efektem tej współpracy był także eksperyment - wspólny koncert obu tak różnych zespołów minionego lata w Ustrzykach Dolnych.

Niemożliwe spotkanie

Matragona bywa utożsamiana z muzyką folkową. Trudno się z zgodzić z taką klasyfikacją. Zespół, owszem, korzysta z instrumentów z całego świata (podczas koncertów gra zwykle kilkadziesiąt instrumentów i urządzeń dźwiękowych), nie czerpie jednak z żadnej konkretnej tradycji muzycznej, nie gra muzycznych wątków i tematów z muzyki tradycyjnej. Muzyka Matragony jest w całości autorska, większość kompozycji tworzy Maciej Harna, ale są też utwory innych członków zespołu. Praca nad muzyką bazuje na improwizacjach na zaproponowany temat, wspólnym ich rozwijaniu, dialogowaniu w wyniku którego kształtuje się pełnowymiarowy utwór. Ponieważ muzycy mają w większości klasyczne wykształcenie, a niektórzy z nich zafascynowani są muzyką dawną, bluesem, rockiem, można zapytać po co Matragonie instrumenty etniczne?

To rodzaj eksperymentu – tłumaczy Maciej Harna – niemożliwe spotkanie dźwięków, brzmień. Muzycy, nie tylko używają instrumentów, ale starają się zgłębić ich kulturowy kontekst i praktykować grę w sposób jak najbliższy tradycyjnemu. Sam zacząłem od 6-ciu strun gitary, a dziś przed koncertem muszę ich nastroić minimum 44, policzyłem. Używamy bogatej palety barw dźwięku wykorzystując różnorodne instrumenty akustyczne. Czasem kulminacje buduje śpiew.

W utworach Matragony usłyszymy min. lirę korbową, cymbały rzeszowskie, rekonstruowaną wg ikonografii H. Boscha harfę gotycką, czasem również kemanche, sarangi, psalterium, historyczne i tradycyjne flety, różne rodzaje bębnów, jak daf, djembe czy hinduskie tabla. Obaj gitarzyści - są nimi najmłodszy i najstarszy członek zespołu – prócz klasycznej gitary używają spokrewnionych z nią tradycyjnych instrumentów szarpanych - lutni arabskich, rawapu, ukulele, mandoliny. Są także urządzenia dźwiękowe: szumiące na wietrze czuryngi, czy zestawy anklungów - bambusowych instrumentów perkusyjnych z Bali. Dolne rejestry zapewnia utworom gitara basowa, choć zespołowi marzy się powrót do kontrabasu, dzięki któremu można grać w pełni akustycznie i który lepiej współbrzmi z instrumentami tradycyjnymi.

Celtowie znad Sanu

Najnowszy projekt Matragony nosi tytuł Anarti – muzyka zaginionego świata. Stanowi efekt rocznego stypendium artystycznego dla Macieja Harny. Muzycy wzięli na swój artystyczny warsztat historię Celtów, grupy Anartofracti, która 2500 lat temu na wzgórzach wokół Sanoka prawdopodobnie tworzyła swoje oppidia. Jedyne ślady ich bytności to zabytki kultury materialnej, min. monety, przedmioty kultu. Matragona nie miała więc dostępu do konkretnych muzycznych wątków, czy instrumentarium. Swoim sposobem muzycy uruchomili wyobraźnię i opowiedzieli własną, muzyczną historię zaginionego świata. Niebawem zespół ma nadzieję nagrać płytę z nowo powstałym materiałem, wciąż chętnie gra go na koncertach w całej Polsce. Latem 2015 roku powstał również teledysk do tytułowego utworu Anarti, który również stanowi próbę sięgnięcia po historię sanockich Celtów.

Muzyka krajobrazu

Pośród muzycznych doświadczeń Matragony jest także tworzenie muzyki teatralnej oraz ścieżek dźwiękowych do filmów, tworzenie czegoś, co można by nazwać muzyką przestrzeni, krajobrazu, pełną emocji i barw. Liryka bez patosu i egzaltacji, poetyka pełna metafor, bez mówienia wprost – to magnes przyciągający w stronę Matragony wciąż nowych fanów.

Tym, co łączy wszystkich członków zespołu jest wspólna fascynacja naturą, przestrzenią. Wojciech Ossowski, dziennikarz muzyczny radiowej „Trójki” i miłośnik muzyki Orkiestry Jednej Góry, powiedział kiedyś w jednej ze swoich audycji, że muzyka Matragony jest tworzona „z zachwytu nad ginącym pięknem ziemi”. Gdzie, jeśli nie na styku Bieszczad i Gór Słonnych, pośród dzikich nadsańskich łąk, może powstawać taka muzyka? W tym sensie Matargona jest zespołem głęboko „tutejszym” i jak nikt inny potrafi to co „tutejsze” eksplorować i o tym opowiadać.

Więcej artukułów z kategorii: 

Dodaj komentarz

To prevent automated spam submissions leave this field empty.

Oceń zawartość: 

Brak głosów