Muzyka, która nie zna granic

Wytrawni melomani znają dobrze wydawnictwo ECM. Wytwórnia ta wydaję często mało znany repertuar oraz niszowych artystów, ale zawsze są to bardzo ciekawe nagrania najwyższej jakości.

Ostatnio ECM wydała dwa albumy, która wymykają się wszelkim klasyfikacjom. Pierwszym z nich jest “Souvenance” Anouara Brahema. Ten dwupłytowy album to według Brahema refleksja nad społecznymi oraz politycznymi przemianami, które dokonały się w ostatnich latach w Tunezji oraz innych krajach Arabskich. Dla mnie ten album jest raczej po prostu uniwersalną, piękną muzyką. Brahem nie tylko skomponował wszystkie utwory na ten album, ale również występuje na nim grając na oudzie – arabskiej lutni. Towarzyszy mu Orchestra della Svizzera italiana pod batutą Pietro Mianitiego. Jako solistów usłyszymy tutaj François Couturiera na fortepianie, Klaus Gesinga na klarnecie oraz saksofonie, Björn Meyera na kontrabasie. Muzyka Anouara Brahema jest dość liryczna, sporo tutaj inspiracji minimalizmem, pojawiają się również motywy arabskie. Orkiestracja tych utworów jest prosta, smyczki delikatnie akompaniują solistom, ale w tej prostocie jest pewna magia. Ostrzegam, “Souvenance” potrafi zahipnotyzować.

Kolejnym albumem, który z pewnością sprawi wiele radości tym, którzy lubią muzykę zagubioną między klasyką a jazzem, jest najnowszy album Chrisa Pottera “Imaginary Cities”. Potterowi, który gra tutaj na saksofonie oraz klarnecie towarzyszy Underground Orchestra. W 11 osobowym zespole tej orkiestry znajdują się muzycy specjalizujący się w klasyce oraz w jazzie. Tworzą oni dość unikalną grupę, która wykonuje muzykę z ogromną pasją i zaangażowaniem. To słychać na albumie. Muzyka Pottera jest bardzo zróżnicowana stylistycznie. Oczywiście sporo tutaj imponujących solówek na saksofon, które wykonuje Potter, ale nie dominuje on tego albumu. Wszyscy muzyce mają tam swoje miejsce. Momentami basista Scott Colley wnosi na ten album nieco afrykańskie brzmienia, to znów wiolonczelista David Eggar nadaje temu albumowi liryczne, nieco tajemnicze brzmienie. Tutaj każdy z muzyków jest solistą i wnosi coś indywidualnego. To wirtuozerski album gdzie przeplatają się różne style i osobowości muzyczne.

Jacek Kornak

Oceń zawartość: 

Brak głosów